Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film na podstawie książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film na podstawie książki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 kwietnia 2015

Siódmy Syn – czyli ABC Fantasy

Siódmy syn jest efektem niesłabnącej ostatnio filmowej mody na fantasy, baśnie i since fiction. Na wielki ekran przeniesiono książkę Josepha Denaley`a o tym samym (angielskim) tytule (część pierwsza z 13! Powieść wydana w 2004 roku).

Zaangażowano znanych aktorów do głównych „wspierających ról” (Juliane Moore w roli złej Malakin i Jeff Brigges jako Mistrz Gregory - Stachlarz). Tytułowym siódmym synem został Ben Barnes znany najbardziej z Opowieści z Narni i roli Doriana Graya (nie mylić z Christianem, Barnes zagrał główna role w ekranizacji powieści Oskara Wilde`a).

Na plakacie mamy więc znane twarze, trailer zapowiadała sporą dawkę efektów specjalnych i przygodę. Niestety fabuła była tak boleśnie schematyczna, postaci tak papierowe i przewidywalne, którym w usta wciśnięto tak narzucające się na siłę sentencje, że wydaje nam się jakby reżyser krzyczał: oto film nakręcony na fali mody, którym macie wszystko to co wam się podoba w fantasy, wszystko.



[Możliwe spoilery, ale w trakcie oglądania filmu wszystko można przewidzieć]
  • Młody Tom Ward marzy o wyrwaniu się z monotonnego życia na wsi. Nie chce do końca życia paść świń. Wierzy, że przeznaczone jest mu coś lepszego. Ponadto ma niepokojący dar, czasami miewa wizje przyszłości (Harry Potter, Luke Sywalker, Jupiter z Jupiter Intronizacja, Dawca pamięci, Ender itd). Jest wyjątkowy.
  • W życiu bohatera pojawia się mistrz Gregory, który niedawno stracił swojego ostatniego ucznia. Przybył po siódmego syna, siódmego syna. Gregory chce by Tom został jego nowym uczniem i pomógł mu zgładzić złą królowa Malakin (która dzięki wschodowi czerwonego księżyca wyrwała się z wieloletniego więzienia w którym zamknęła ją Gregory) [może być tez pełnia księżyca, rocznica, specjalny rok, niepotrzebne skreślić], a chłopak widział, że przeznaczone jest mu z nim iść, ponieważ widział go wcześniej w swojej wizji (Obi Wan, Yoda, Profesor Dumbeldore, Gandalf Szary). Żeby scena wyruszenia w podróż była jeszcze bardziej wymowna mistrz płaci za swojego ucznia jego ojcu.
  • Matka naszemu bohaterowi gdy wyrusza w podróż daje medalion (ale może być to pierścień, mapa, miecz świetlny albo znamię).
  • Młody uczeń musi przejść etap szkolenia u swego mistrza i nauczyć się tajników polowania na czarownice, zmory i inne potwory.  Srebro osłabia, przydaje się żelazo, a najlepiej kończyć żywot monstrum go podpalając. Siódmy syn miał na to aż siedem dni, ponieważ podczas pełni Czerwonego księżyca Malakin odzyska pełnię sił. Czas podróży naszych bohaterów jest jasno zdefiniowany (Tylko siedem dni, gdy jego poprzednik był szkolony przez 10 lat) [Harry Potter, Luke Sywalker, Anakin Skywalker, Uczeń czarnoksiężnika].
  • Bohater jest „dorosły” obowiązkowo należy dorzucić tu również piękną dziewczynę, najlepiej niedostępną (by mogło być to uczucie zakazane), której natura sprawi, że nie mogą być razem. Tom poznaje Alice, która jest czarownicą (obowiązkowo ratuje ja z opresji, gdy mieszkańcy miasta chcieli spalić ją na stosie) [ale można kochać również Elfa jakby ktoś nie kojarzył, albo królową Padme). Tych dwoje od początku łączy coś niezwykłego, a nawet pomiędzy ich dłońmi pojawia się niebieska iskra (Młoda czarownica sprawdza, że może to być przeznaczenie, ale tylko pył na dłoniach). Przeznaczenie to w miłości podstawa.
  • Mistrz Gregory ma swoją smutną historią. Popełnił kiedyś błąd. Królowa Malakai kiedyś była jego ukochaną, ale zeszła na ciemną „stronę mocy” (To takie teraz modne, że te złe ale piękne antybohaterki zostały kiedyś zranione i dlatego takie się stały. Patrz zła królowa z Królewny śnieżki i łowcy, Maleficent w wydaniu Angeliny). Mistrz nie chce by uczeń powtarzał jego błędy i zakazuje Tomowi kontaktów z Alice.
  • Okazuje się, że matka Toma nie była zwyczajną kobietą, była czarownicą (Może się też w fantasy okazać, że ojciec był z innej galaktyki, albo rycerzem Yedi, ale że rodzice byli czarodziejami Niepotrzebne skreślić).
  • Młody uczeń wraz ze swym mistrzem nim dotrą do zamku, w którym Malakai zbiera swoich sługusów (zbyt wielu w tak krótkim filmie) idealnie realizując czas przygodowy zabijają kolejnych „wrogów”.
  • Nim mistrz i uczeń dotrą do celu Tom musi przejść moment zwątpienia, czy nadaje się do tego fachu, czy wszystkie czarownice są złe i czy chce się stać taki jak jego mistrz? Na właściwą drogę naprowadza go jego wizja (jeśli nie pomoże Gregorowi to ten zginie).
  • Mistrz Greorgy jest ostatnim pogromcom czarownic (To zawsze musi być ostatni mistrz i na ręce nosi znak przynależności do grupy pogromców. Tatuaże na znak przynależności do grupy to podstawa). Towarzyszy mu też brzydki, ale wierny „ogr”. (może być też Wiery rumak).
  • W trakcie finałowej potyczki uczeń osiąga apogeum swych możliwości i udowadnia że naprawdę jest wyjątkowy.
  • Na końcu mistrz przekazuje pałeczkę swemu uczniowi, by on kontynuował jego pracę.


Gdzieś po drodze i piękna dziewczyna ma wątpliwości, zdradza swe prawdziwe zamiary, mamy tu też poświecenie matki dla córki, słabość mistrza i triumf ucznia w momencie ostatecznej próby. Ponadto smoki są ogromnie w modzie, wiec im więcej tym lepiej, dlatego większość czarowników przemienia się właśnie we smoki.


Uwielbiamy wszystkie te powyższe elementy, ale tak ogromne ich nagromadzenie w niespełna 100 minutowym filmie sprawiło, że wszystko wyszło bardzo umownie. Pragnienie czegoś więcej przez Toma zamyka się w wypowiedzeniu przez niego jedynie zdania ”nie chce do końca życia paść świń”, Nagłe uczucie dwojga młodych). Bridges sili się na humor i nośne sentencje (Nie masz honoru? Jest tak wierny jak brzydki. Złe pytanie. Zadając złe pytanie otrzymasz złą odpowiedź). Juliane Moore jest zła, i piękną, ma niezłe momenty, ale wciąż wypada to bardzo sztucznie gdy na końcu musi okazać skrzywdzoną i zdradzoną.
Nie było tu czasu na zbudowanie postaci. Na początku w filmie zmarnowano kilka minut na scenę uśmiercenia wcześniejszego ucznia mistrza (w tej roli Kit Harington, czyli John Snow z Gry o tron! Ale ma tylko 5 minut na ekranie, wygląda jakby nawet nie musiał zmieniać kostiumu i pojawił się na planie Siódmego syna w przerwie nagrywania Gry o tron).

Nadmierne nagromadzenie „złych” postaci (niedźwiedź, tygrysica, mistrz mieczy) sprawiło, że bohaterowie tylko biegają i zabijają kolejne potwory i nie ma tu ani czasu na zbudowanie więzi pomiędzy mistrzem a uczniem, ani miejsca na zbudowanie świata przedstawionego (umowne dawno temu, średniowiecze).

Możliwe, że w książce było to lepiej poprowadzone, a postaci bardziej rozbudowane, jednak w filmie dostaliśmy szereg obowiązkowych scen, które prowadzą nas liniowo punkt po punkcie od początku do końca do zapowiadanego finału. Bardzo dobre efekty specjalne i w dobrej formie Barnes (przystojniak). Można obejrzeć, dla fanów fantasy, zapominając że do jednego worka wrzucono wszystkie elementy historii o bohaterze, który dowiaduje się, że jest niezwykły i pisane mu są czyny wielkie 6/10.



sobota, 7 lutego 2015

Ziarno prawdy – dobry polski kryninał i słów kilka o kinie polskim

O polskim kinie piszę absurdalnie mało. Ostatnim filmem jakiemu poświeciłam cały tekst był Sęp przy okazji którego wyjaśniam również, czemu tekstów poświęconym rodzimej produkcji jest tu tak niewiele. Ostatnio piszę raczej o filmach dobrych, które mnie zaskoczyły i tych które widziałam w kinie (a mam zasadę, że do kina na filmy polskie idę tylko gdy wygram zaproszenie w jakimś konkursie i raz do roku na Noc kina Polskiego w Multikinie, żeby nieco nadrobić zaległości). Od czasów Sępa z 2013 roku obejrzałam ledwie 6 polskich filmów (Shame on me!) i moje zdanie od tamtej pory niewiele się zmieniło.

Kac Wawa okazała się produkcją tak złą jak wszyscy twierdzili.

Wałęsa był filmem który ponownie ściągnąć do kina miała nasza polska historia z wstawkami dokumentalnymi. Czasami jednak dobry Więckiewicz to za mało.

Obywatel, czyli Stuhr i Stuhr okazał się filmem nudnym, choć miał to być chyba takim naszym polskim Forestem Gumpem, który przez lata przez przypadek był wplątywany w ważne wydarzenia historyczno-społeczne. Jednak coś poszło w tym filmie nie tak, ponieważ fabuła wlecze się niemiłosiernie, ani nam nie szkoda obywatela Jana Bartka, ani mu nie kibicujemy. Jedynie dobrze wypada „spójność” postaci przez lata gdy młody Stuhr gra jak stary Stuhr (albo odwrotnie).

Po Idzie zostało mi tylko uczucie znużenia i niezrozumienia, o co tyle hałasu (tak o Oscary tyle hałasu). Zdjęcia dobre, gra aktorska może też, ale jakie to nużące…

Filmem dobrym okazało się Chce się żyć. Smutna historia, przyzwoicie nakręcona (nie sposób nie skojarzyć tego filmu z Motyl i Skafander). Film ogólnie dobry. Świetna rola Dawida Ogrodnika (choć chciało by się rzec, tak to było wyzwanie, które pozwoliło mu się wykazać). Zaczynać jednak od dramatów (ma również rolę w oscarowej Idzie) by następnie zagrać w filmie Disco Polo?
Oj można było rozwijać karierę nieco ambitniej, ale co mógł zrobić, jeśli na ekranach polskich kin pojawiają się takie tytuły jak Polskie gówno (Serio? Trailer zapowiada tu kpinę z poleskiego show biznesu, ale jednak po zapowiedziach wnioskuję, że to co miało być pastiszem stało się produkcją tego samego rodzaju, z którego miało kpić).

Nadzieję jednak pozostawiają takie filmy jak Bogowie (dobra rola Kota, solidnie nakręcone, bez szalu i fajerwerków, ale dobrze poprowadzona historia).
Równie przyzwoicie zapowiada się Warsaw by Night czy Carte Blanshe, Serce Serduszko i pewnie inne tytuły, których nie jestem w stanie tu przywołać, ponieważ zdecydowanie kino polskie nie jest moim „pierwszym wyborem”.

wtorek, 30 grudnia 2014

Hobbit: Bitwa pięciu armii – książka a film, czyli pewien Hobbit na polu bitwy

Dotarliśmy do celu tej długiej trzyletniej podróży. Ostateczny rozdział historii pewnego Hobbita, który wyruszył w niezwykłą podróż króluje aktualnie na ekranach kin (choć w okresie świąteczno-noworocznym konkurencja nie jest zbyt duża). Miała być to wielka kulminacja, widowisko, zwieńczenie (sztucznie utworzonej) trylogii, wielki finał. I tak właśnie było dostajemy: wielką bitwę, a Peter Jackson jest wciąż konsekwentny w kreowaniu Hobbita jako prequela Władcy pierścieni dodając kolejne nawiązania i zapowiedzi wydarzeń, które mają nastąpić.

W części trzeciej do obejrzenia na ekranie nam pozostały jedynie wydarzenia podniosłe i ważkie, walki na śmierć i życie, starcie zbrojne wielkich pięciu armii, uderzenia mieczy, śledzenie taktyki wojennej u wejścia do Samotnej Góry. Możemy zapomnieć o beztroskim rozmawianiu o porze na posiłek, żartach z trolli i poczciwym podejściu do życia Bilbo Bagginsa. 



Bitwa pięciu armii rozpoczyna się w momencie, w którym opuściliśmy naszych bohaterów rok temu: Smaug wypłoszony przez Krasnoludy z Samotnej Góry ruszył rozwścieczony by spalić Miasto na Jeziorze. Na ekranie możemy śledzić pustoszenie miasta, ogień trawiący domy, panikę jego mieszkańców, ratowanie dobytku i typową reakcję władcy Miasta w takim momencie (wywożenie kosztowności). Ataki Smoka w filmie wyglądały imponująco a jego rozmowa z Bardem to pokaz świetnych efektów komputerowych (choć wciąż twierdzę, że nie tak dobrych jak mimika twarzy Golluma z części pierwszej). Film pod względem trzymania tempa jest nierówny (cóż poradzić, taka kolejność wydarzeń). Płoniecie miasta to seria dynamicznych scen, gdzie główną rolę odgrywa Bard, a postacią rozładowującą napięcie ma być Afrid: tchórzliwy sługa władcy Miasta. Niestety postać ta paradoksalnie ma na ekranie więcej „momentów” niż większość Krasnoludów. Śledzimy poczynania tchórza podczas ewakuacji miasta i podczas finalnej bitwy i absurdalnym się wydaje powierzenie mu kolejnych istotnych zadań (pełniej wartę w nocy – nie zauważył przybycia armii Elfów, zaprowadź kobiety i dzieci do wielkiej Sali – przebiera się za staruszkę by nie brać udziału w walce, pilnuj Hobbita – Bilbo bez trudu wydostaje się z Miasta). Oczywistym jest, że nie można było pokazywać jedynie scen batalistycznych, jednak chętniej oglądałabym nieporadność Bilba we wnętrzu Samotnej Góry, przeczesywanie przez Krasnoludy pokładów złota, zamiast poczynań Afrida. Ponadto niestety „szaleństwo Thorina” jest bardzo rozwleczone, dokonano tu sporej psychologizacji postaci (kiedy w książce upór Thorina jest tłumaczony jedynie usposobieniem Krasnoludów do bogactw). W pierwszej części filmu na bohatera kreuje się Barda, to on dowodzi wszystkimi, potem długo czekamy, by bohater po stronie Krasnoludzkiej, tj. Thorin Dębowa tarcza otrząsnął się z zaślepienia złotem i ruszył wraz z wszystkimi do walki. Wielkie wrażenie robią Elfy i król Thranduil na wielkim łosiu (?) z imponującym porożem. Mało niestety było scen takich jak ta, w której Thorin daje Bilbo srebrną kolczugę (przypominam, tę kolczugę, którą potem nosić będzie we Władcy Frodo), jak krasnoludy martwią się o Thorina (Dobra scena rozmowy zatroskanego Bilba z Balinem). Wizualnie wszystko wygląda imponująco i seria dalekich planów robi wrażenie, ale niektóre pojedynki pokazane na ekranie były zbyt długie i patetyczne (ile można dobijać Goblina?). W tej części dla mnie zbyt wiele było walk, za mało „magii” Śródziemna i nie mogłam się doczekać aż Bilbo wróci do Shire.

Jak wspomniałam Jackson konsekwentnie konstruuje Hobbita jako preludium do Władcy pierścieni i oprócz wydarzeń, których się spodziewamy (wszyscy czytali Hobbita, prawda?) pojawia się mnóstwo dodatkowych scen, jak wspomniałam przy okazji Niezwykłej podróży i Pustkowa Smauga.

Dalej możliwe SPOILERY

Podstawowe różnice pomiędzy książką a filmem
(które udało mi się wyłapać, jednak już po ponad roku od przeczytania książki, komentarze, sprostowania, dodatkowe spostrzeżenia, inne ważne różnice mile widziane)

  • Bard zabija Smoka, w książce jednak dokonuje tego dzięki informacjom, które podszepnął mu Drozd – Bard miał szukać odsłoniętego miejsca pod lewą piersią (Dojrzał to miejsce Blilbo, gdy rozmawiał ze Smokiem we wnętrzu Góry – patrz tekst dotyczący Pustkowa Smauga). W książce Bard bierze ostatnią czarną strzałę i zabija Smoka. W filmie natomiast oglądamy dramatyczną walkę, pomoc syna Barda, który mu przynosi strzałę, rozmowę ze Smaugiem, „stworzenie łuku” i użycie ramienia własnego syna by wystrzelić strzałę. W filmie Bard sam dostrzega słaby punkt smoka, strzela i go zabija. 
  • W książce zaraz po pokonaniu smoka Bard zostaje okrzyknięty Królem. W filmie dzieje się to nieco później, gdy wszyscy docierają do brzegu i Bard pojawia się wśród nich żywy. 
  • W książce Władca miasta przeżył, w filmie zostaje przygnieciony przez zabitego Smoka. W książce wspomniane są dalsze losy Władcy miasta, który opuścił Miasto na Jeziorze odbudowywane przez Barda i został zapomniany. Wszystkie poczynania Afrida w filmie są dodane.
  • W książce Krasnoludy dowiadują się o śmierci Smauga od Kruka, którego sprowadził Drozd. W filmie widzą z oddali jak Smok upada.
  • Scena rozmowy Barda z Thorinem i próby negocjacji się zgadzają. W filmie jednak dodano sceny, których Bard wcześniej rozmawia z Królem Elfów i przekonuje go że należy najpierw porozmawiać z Thorinem nim ruszą zbrojnie na Górę.
  • W książce Krasnoludy dowiadują się o nadciąganiu wszystkich wojsk łącznie z wojskami Daina od Kruka i też za pomocą Kruka Thorin komunikuje się z Dainem. W filmie wydaje się, że Thorin tylko czeka, bedac pewnym, że Krasnoludy przybędą, albo nie dzieli się tymi informacjami z Bilbem.
  • Bilbo wydostaje się z Góry i idzie rozmawiać z Bardem i w książce to Bilbo informuje Ludzi i Elfy, że nadciągają Krasnoludy.
  • W książce nie wiadomo co robił Gandalf jak go nie było, pojawia się on nagle, gdy Bilbo wraca do Krasnoludów po tym jak oddał Arcyklejnot Bardowi. 
  • W filmie dodano wszystkie sceny dotyczące tego co się działo z Gandalfem. Jego uwięzienie ponownie w klatce (Gandalfowi często zdarza się być uwięzionym). Z odsieczą w filmie przybywają mu Saruman, Elrond i Galadriela. Walczą z duchami ludzi. Galadriela (znowu przybierając dziwny kolor jak w scenie z Władcy, kiedy opiera się mocy pierścienia) mierzy się z Sauronem i go przepędza na Wschód. Gandalfa ratuje Radagast Bury, który przybywa swym zaprzęgiem króliczym i ucieka z Gandalfem. Ernold zajmuje się osłabioną Gradielą, a Saruman mówi, że zajmie się Sauronem (Z Władcy pierścieni wszyscy wiemy, że Saruman zdradzi dobro i przyłączy się do Saurona). Te wydarzenia w książce są ledwie wspomniane, gdy Bilbo już w drodze powrotnej będąc u Ernolda w Rivendell słyszy jak Gandalf wspomina Elfowi, że „uczestniczył w wielkiej naradzie dobrych czarodziejów, mędrców i mistrzów białej magii i że wreszcie udało  im się wypędzić Czarnoksiężnika z jego mrocznej fortecy w południowej Puszczy”.
  • Odtworzono scenę pokazania Thorinowi Arcyklejonotu, ale w filmie dodano wszystkie sceny powiązane z „szaleństwem Thorina”.
  • W książce Thorin zgadza się oddać Bilbowi jego cześć zysków w zamian za Arcyklejnot – Krasnoludy miały przygotować jego część złota, a Bilbo opuszcza Górę. W filmie Thorin jest wściekły i nie idzie na żadne ustępstwa.
  • W książce Pięć Armii: Gobliny, dzikie wilki (Wargowie), Ludzie, Krasnoludy i Elfy. W Filmie trudniej nieco rozpoznać te pięć armii, ponieważ armie Goblinów składają się z dwóch grup.
  • W filmie do walki doszło nagle. W książce Krasnoludy, ludzie i Elfy wraz z Gandalfem uzgodniły strategię jak walczyć z Goblinami. w ksiażce lepiej jest nakreślony upływający czas i zaznaczone że wiele dni trwało nim poszczególne armie dotarły pod Górę.
  • Bilbo w książce też krzyczał, że nadciągają Orły, ale w książce Bilbo towarzyszy w walce Elfom i  traci przytomność uderzony kamieniem. W książce Bilbo nie widział nic z bitwy bo strącił przytomność, wszystko mu potem opowiadają. W filmie mamy to wszystko pokazane spektakularnie: pojedynek, za pojedynkiem i bardziej czynny udział Bilba w walkach (łącznie z ruszeniem na odsiecz Krasnoludom).
  • W książce kiedy Bilbo oberwał kamieniem miał na sobie pierścień i nikt go nieprzytomnego nie mógł znaleźć póki się nie ocknął po wszystkim. W książce prowadzą go do namiotu, gdzie rany po bitwie leży Thorin i żegna się z Hobbitem. W filmie mamy bardziej spektakularne pożegnanie na polu bitwy.
  • Zgadza się pojawienie Beorna (wielkiego niedźwiedzia). W książce to Beorn pokonał  Bolga nie Thorin.
  • W książce Arcyklejnot zostaje pochowany wraz z Thorinem. W filmie nie jest pokazane co się stało z Arcyklejnotem (chyba?).
  • W książce Kili i Fili giną, ale szczegóły ich śmierci nie są opisane. Udział Turiel w walce i jej opłakiwanie Kiliego są dodane.
  • W filmie wszystkie sceny dotyczące poczynań Turiel i Legolasa są dodane.
  • Bilbo w książce przez znaczną cześć drogi do domu szedł nie tylko z Gandalfem ale i z Beornem (zatrzymali się u niego na jakiś czas), zajrzeli też do Rivendell.
  • Bilbo w drodze powrotnej wrócił też po złoto trolli, które na początku podróży schowali (po tym jak trolle zamieniły się w kamień). Cała droga powrotna Bilba do Shire została skrócona.
  • Zgadza się scena licytacji dobytku Bilba w Shire.
  • W Filmie Legolas mówi Władcy Elfów, że nie może z nim wrócić. Król mu mówi, żeby udał się na wschód i odnalazł syna dobrego człowieka, którego nazywają Obieżyświatem i który może stać się kimś wielkim (Aragorn z Władcy Pierścieni!).
  • Bilbo wraca po 13 miesiącach do Shire, gdy jego dobytek jest licytowany. W filmie dodano scenę udowadniania przez Bilba swojej tożsamości poprzez pokazanie kontraktu, który podpisał z Krasnoludami i wspomnieniu o tym, że Thorin był przyjacielem Bilba.




Film kończy się powrotem Bilba do domu i pokazaniem jak po latach Gandalf ponownie go odwiedza. Moim zdaniem była to najsłabsza część. Serie walk niestety mi się dłużyły, ale z sentymentu zaślepiona magią Śródziemna i tak daję 8/10 choć będzie to film, do którego będę mniej chętniej wracać i oglądać kolejny raz.

czwartek, 25 grudnia 2014

Eliza Graves (Stonehearst.Asylum) – czyli zekranizowane opowiadanie Edgara Alana Poe`go a o wariatkowie.

Stonehearst Asylum (film pojawiający się również pod tytułem Eliza Graves) jest ekranizacją opowiadania mistrza grozy Edgara Allana Poe`a. Historie Poe`go są pierwowzorem wielu opowieści i jego oryginalne mroczne pomysły są częścią dzisiejszej popkultury. Jednym z jego słynniejszych wierszy był mroczny Kruk, który to pojawia się w klasycznym mrocznym odcinku Simpsonów, ostatnio postać samego Edgara odgrywał John Cusack w filmie o tym samym tytule (Kruk 2012), a nawet biednego pisarza wplątano w wątek romansowy serialu telewizyjnego Witches of East End.





Eliza Graves jest ekranizacją opowiadania Poe`go  pt. System doktora Smoły i profesora Pierza. Akcja rozgrywa się w roku 1899 tuż przed nastaniem nowego millenium w zakładzie psychiatrycznym Stonehearst Asylum. Młody psychiatra, absolwent Oksfordu trafia z rozlewiska nieświadomości do małego królestwa wiedzy u progu nowego wieku. Na praktykę do położonego na uboczu okazałego dworu przybywa młody lekarz Edward Newgate (Jim Strugges), w którym dyrektorem jest Doktor Lamb (Ben Kingsley) stosujący zaskakująco humanitarne jak na schyłek wieku metody leczenia swoich pacjentów. Stonehearst różni się od innych tego typu przybytków nie tylko tym, że jego „kuracjuszami” są hrabiowie, książęta, którzy trafili tam głownie ze względu na to iż przynosili wstyd swoim wysoko sytuowanym rodzinom, ale leczeniem przez muzykę (Niewiele terapii wpływa na duszę bardziej kojąco niż muzyka) i próbami rozmawiania, pozwalania pacjentom swobodnie przemieszczać się po zakładzie i brania udziału w niezwykle kulturalnym rozrywkom wraz ze zdrowymi mieszkańcami Asylum (takie jak spotkanie towarzyskie przy akompaniamencie fortepianu), zamiast poddawać ich elektrowstrząsom. Pacjenci leczeni z neurasteni, wczesnego otępienia, homoseksualizmu, epilepsji. Melancholii wydawali się w tym przybytku szczęśliwi i leczeni nowymi nieinwazyjnymi metodami.
Niedługo jednak młody lekarz mógł się kształcić, gdy w mrocznym dworze w nocy usłyszał rytmiczne stukanie z podziemi i gdy się okazało, że nic w tym miejscu nie jest takim jakie się początkowo wydawało.



Siłą tego scenariusza (a w zasadzie opowiadania) niewątpliwie było wprowadzenie wątpliwości kto w tym miejscu był oprawcą, kto bardziej szalony, kto zdrowy, kto humanitarny i współczujący a kto bezduszny. Może wszyscy są obłąkani, a za szaleńców są uznawani zwyczajnie ci którzy nie przystają do aktualnych norm? Niezwykle „współczesne” myślenie jak na historię z przełomu poprzednich wieków. Kto miał rację doktor Lamb czy Salt? Bardzo dobre zakończenie (może i dało się to przewidzieć, ale jednak nieco zaskakujące)

Film ten zwrócił moją uwagę szczególnie nie ze względu na fabułę i jej wspomniane źródła, ale obsadę (zadziwiające, że film ten nie pojawił się w kinowej dystrybucji?).
W roli głównej może nie znana z wybitnej gry aktorskiej, ale jednak wciąż gwiazda Kate Beckinsale, wciąż piękna i wzbudzające męską uwagę (w pięknych sukniach o dziwo jak na pacjentkę wariatkowa) oraz nie kto inny jak Ben Kingsley w roli doktora (bardzo władczy, charyzmatyczny i  bardzo ciekawie sportretowany psychologicznie). Ponadto w filmie występuje Michale Cane (w roli jak dla siebie nieco typowej, ponownie człowieka rozsądnego i oddanego nauce) oraz David Thewilis (mnie wciąż jednak kojarzący się głównie z rolą Profesora Lupina z Harrego Pottera). Reżyserią zajął się Brad Anderson znany głównie chyba z Mechanika a ostatnio nakręcił dobry film Połączenie z Halle Berry.

Jak to bywa w przypadku filmów „na podstawie” to scenariusz i końcowy twist sprawił, że z przyzwoitej 7 (poprawna realizacja, kostiumy, ciekawe charaktery, dobra obsada) film ostatecznie zdobył u mnie słabą, bo słaba, ale jednak 8/10. Generalnie polecam.

SPOILER-ZAKOŃCZENIE
W finalnej scenie Newgate zostaje powstrzymany przez Finna (Newgate chciał otruć pacjentów dodając coś do szampana, którego mieli wszyscy wypić witając Nowy Rok). Newgate zostaje schwytany. Silas chce go poddać elektrowstrząsom ale Newgate wypowiadając swoje ostanie życzenie prosi, by Silas przekazał Eliza zdjęcie, które trzyma w kieszeni. Silas wyciąga zdjęcie i widzi fotografię chłopca, którego zastrzelił. Wspomnienia w nim ożywają trauma przeszłości powraca i Silas ucieka. Finn próbuje dokończyć dzieła Silasa, ale powstrzymuje go Elise i uwalnia Newgete`a. W Asylum wybucha pożar. Wszyscy uciekają (więżniowe z lochów zostają wypuszczeni). Silas przechodzi załamanie nerwowe. Newgate wyznaje Eliz, że pojawił się w Stoneheart tylko dla niej, by ją odnaleźć. Mówi jej, że jest...
Do Stoneheart przybywa mąż Eliz z lekarzem, by wypisać z Asylum Elizę. Gospodyni mówi im, że Eliz została wypisana trzy tygodnie wcześniej. Lekarz pyta się przez kogo. Gospodyni odpowiada mu że przez doktora Newgate`a, na co lekarz odpowiada, że to on jest doktorem Newgatem. Okazuje się, że mężczyzna podający się za Newgate`a był jego pacjentem(!), który zobaczył Eliz na demonstracji z początku filmu (był kolejnym wprowadzanym pacjentem, patologicznym kłamcą, jednym z najpoważniejszych przypadków). Postanowił odnaleźć Eliz, uciekł spod opieki Newgate`a i przyjął jego tożsamość. Silas grający jako pacjent w szachy z Dr. Lambem wypowiada słowa: „Szach…mat”.
Widzimy Eliz i pacjenta Newgate`a tańczących razem jako doktorstwo Lamb w jakimś innym miejscu, gdzie wszyscy są ubrani na biało (prawdopodobnie inny zakład dla obłąkanych). KONIEC.



niedziela, 23 listopada 2014

Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1 – sztuka propagandy w wydaniu SF

Niestety tym razem nie pokuszę się o analityczny tekst porównujący film z książka, ponieważ jak to w wypadku większości serii przenoszonych na wielki ekran, gdy wyszła część pierwsza sumiennie nadrobiłam od razu książkową trylogię chcąc wiedzieć jak większość osób, obejrzawszy część pierwszą filmu, co będzie dalej (Jednak zapraszam do pozostawienia komentarzy, jeśli ktoś wyłapał różnice pomiędzy książką a filmem).

Idąc na ten obowiązkowy seans w tym roku (Igrzyska do zdecydowanie należały do mojego Top 10 must see in ciemna this year) nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań. Co prawda nie zbyt szczegółowo pamiętałam książkę (poza najważniejszymi wydarzeniami), ale wiedziałam jedno: książkowo część trzecia, tj. Kosogłos, który na potrzeby filmowej ekranizacji (i potrzeby zbicia większej ilości kasy na niestety „tylko” trylogii) zdecydowano się zrealizować w postaci filmów czterech (co jest standardem zapoczątkowanym przez serię o Harrym Potterze) podobała mi się na mniej. Nie przepadam generalnie za filmami wojennym (gatunek zaraz koło westernów znajdujący się na ostatnich pozycjach kolejności gatunków filmowych które lubię oglądać).



Spodziewałam się działań wojennych, przygotowań do wojny i polityki. I dokładne to można zobaczyć w Kosogłosie. Fabuła nie porywa. W przeciwieństwie do części drugiej zbyt mało tu akcji, na ekranie głównie mamy serię dialogów, zmagań, filmów propagandowych i irracjonalnych działań gdzie w obliczu nalotu siostra bohaterki ratuje kota… Obiektywnie analizując przedstawione wydarzenia nie było w części pierwszej Kosogłosa przecież zbyt wielu „istotnych wydarzeń” i zdecydowanie widać tu „rozciąganie” fabuły na siłę. Wiele scen spokojnie można by usunąć i skrócić jeśli chciałoby się jednak zekranizować trzecią książkę jak należy - kręcąc jeden film. Paradoksalnie to co mogłoby być najciekawszą sceną zmagań wojennych oglądamy z perspektywy Katniss na ekranach telewizorów i później śledzimy ją zaniepokojoną, bezsilną w oczekiwaniu na wieści dotyczące towarzyszy broni. Zazwyczaj pierwsza część z dwóch mających pokazać finał historii jest zbyt rozwleczona i czekamy na wielki finał kolejny rok. To słabość większości takich ekranizacji.
Nie wiem jak to jest (choć powinnam) i jedynie po trosze jestem w stanie wskazać dlaczego, ale jednak Kosogłos jest filmem dobrym.

Katniss jest w szoku po wydarzeniach z 75 Głodowych Igrzysk. Nie może sobie darować, że uratowano ją, nie Peetę. Prezydent Coin i Plutarch chcą by była symbolem i zaangażowała się w walkę przeciw Panem. Dystrykt 13 stara się walczyć  i manipulować rzeczywistością tak jak ci z którymi chcą walczyć: propaganda przeciwko propagandzie. Mamy więc na ekranie głównie politykę, zmagania bohaterki, patetyczne sceny, mające zachęcić lud do działania spoty mające wywołać rewolucję. Jeśli by ten film nie nakręcił ponownie Lawrence (który wyreżyserował coś tak dobrego jak W pierścieniu ognia) i gdyby nie ta obsada, fabularnie ten film powinien być klapą (rozciągniecie fabuły na potrzeby dwóch filmów), ale nie jest.

Jednak Jennifer Lawrence może za właśnie takie aktorskie umiejętności dostała Oskara (przypominam zdobywczyni statuetki za rolę w Poradniku pozytywnego myślenia, co dla mnie jest niezrozumiałe, ale Jennifer ostatnio udowadnia, że na prawdę potrafi grać). W jej wydaniu Katniss beznadziejnie wypada przed kamerą wykrzykując wyuczone i wyreżyserowane słowa, w jej wydaniu Katniss jest prawdziwa gdy walczy i targają ją emocje. Na ekranie możemy wręcz uchwycić różnice między Katniss zagubioną a Katniss dziewczyną, która roznieca i igra z ogniem. Paradoksalnie jak na blok blockbuster gdzie należałoby się spodziewać, że najmocniejszą strona filmu będą spektakularne sceny batalistyczne to partie dialogowe wszystkich bohaterów sprawiają, że uważam, że pomimo braku „akcji” to jest dobry film. Wszystkie sceny począwszy od rozmowy Plutarcha z Effie (najlepsze sceny tej postaci ze wszystkich jak dotąd części), negocjacje Katniss dotyczące zostania „symbolem rewolucji” (dodanie na koniec warunku dotyczącego kota) skończywszy na wkroczenie Haymitcha (wciąż dobry Harrelson) na ekran i świetnej sceny dyskusji „kiedy Katniss potrafiła porwać za sobą lud?”. Nawet Peeta (Josh Hutcherson) który początkowo mi nie przypadł do gustu w tej części bardzo zyskuje.

Kiedy juz widzimy na ekranie to, co powinno nas wzruszyć, pokazać determinację bohaterów ja w to wierzę. Bardzo doba scena przemówienia po zbombardowaniu szpitala i piosenki nad rzeką. Świetna robota zważywszy na materiał. Dobra reżyseria, świetna obsada. Rozwleczenie fabuły do wydarzenia z nadzieją, na spektakularne zakończenie serii w przyszłym roku. Warto wybaczając dłużyzny, raczej polecam. Nie mocne, ale jednak  8/10 (obiektywnie słabiej od W Pierścieniu ognia).

Dobry "motyw muzyczny":
https://www.youtube.com/watch?v=uCzX_6kOgVY




SPOILER-ZAKOŃCZENIE

Plutarch dostaje cynk dotyczący miejsca uwięzienia Peety, Annie i Johanny. Katniss dowiaduje się o akcji odbicia zakładników gdy ta już jest w toku (Gale bierze w niej udział). Finnick nagrywa film propagandowy, który zakłóca system obronny Panem, kiedy ekipa ratunkowa włamuje się do wieży, by odbić zakładników. By odwrócić uwagę Panem i podtrzymać nagranie Katniss nawołuje prezydenta Snowa. Ten jej odpowiada  mówi, że nie ma już odwrotu od wojny zdradza jej, że wie iż właśnie próbują odbić Peetę. Katniss załamana czeka zniecierpliwiona nie wiedząc co się stało z ekipą ratunkową. Okazuje się, że wszyscy wrócili wraz z uratowanymi towarzyszami. Katniss biegnie by zobaczyć się z Pieetą. Strasznie wyglądający, poobijany i wychudzony Peeta gdy widzi Katniss atakuje ja i próbuje udusić. Katniss budzi się w szpitalu. Dowiaduje się, ze zrobiona Peecie pranie mózgu i zrobiono z niego maszynę do zabicia Katniss. Prezydent Coin oznajmia dystryktowi 13 sukces odbicia zakładników. Katniss idzie do Sali gdzie jest trzymany Peeta i widzi jak chłopak rzuca się przywiązany do łóżka. Koniec
Spoiler dotyczący kolejnej części w tekście Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia.

niedziela, 12 października 2014

Zaginiona dziewczyna – pomóż odnaleźć Amy?

Nowy film Davida Finchera pojawił się na wielkim ekranie. Właściwie tylko nazwisko tego reżysera powinno wystarczyć by czym prędzej udać się do kina. To twórca filmów niewątpliwie bardzo dobrych takich jak The Social Network, Dziewczyna z tatuażem, Ciekawy przypadek Benjamina Buttona, Fight Club, Siedem… Żadnego z filmów tego reżysera nie oceniłam poniżej 8/10, a jak już zabrał się za serial telewizyjny stworzył coś takiego niewątpliwie wyjątkowego i wciągającego jak House of Cards. Trailer teoretycznie wiele zdradzał, jednak nic nie jest takim jak się wydaje. Pisanie czegokolwiek więcej poza tym iż pewnego dnia Nick Dunne zgłasza zaginięcie żony mogłoby się okazać ogromnym spoilerem.


Jedyne co sprawiało, że miałam wątpliwości co do Zaginionej dziewczyny to obsadzenie w roli głównej Bena Afflecka. Wciąż trudno zapomnieć o jego lekkich rolach w komediach romantycznych i porażce jakim był Dardevil, a na wieść, że ma być nowym Batmanem chciało się krzyczeć „błagam, nie!”. Jednak Fincher wiedział co robi, ponieważ Affleck nadawał się do roli Nicka Dunne`a. Nick w jego wydaniu jest nieco „drewniany” i niejednoznaczny, niekonsekwentny i znakomicie stwarza w widzu kolejne wątpliwości. (Zrobił to i świetnie udaje, czy nie zrobił i jest taki naiwny i nic nie wie o własnej żonie?). Affleck gra i romantyka i męża i zadufanego w sobie niedojrzałego nieudacznika. Trzeba przyznać, że to jego bardzo dobra rola.
Rosamund Pike, aktorka, która ma na koncie wiele znanych tytułów, choć jak dotąd nigdzie nie zagrała tak by dać się zapamiętać, w tym filmie pokazała, że ma potencjał (zasługa reżysera?). Amy w jej wydaniu to wspaniała Amy, ofiara, tłamszona żona. Wspaniale rozwinęła te postać, zwłaszcza pod koniec.  
Film powstał na podstawie powieści Gillian Flynn Zagoniona dziewczyna i autorka również napisała scenariusz do filmu, sądząc po efekcie końcowym prawdopodobnie autorka przekształciła książkę na scenariusz filmowy tak by zachować najważniejsze jej watki. (niestety nie mam porównania, nie czytałam oryginału). Niewątpliwie historia jest wciągająca, niejednoznaczna. Początkowo oglądamy gatunkowy film o zaginięciu i śledztwie policyjnym, grę w zagadki, love story (poznanie się Nicka i Amy), obraz zmian zachodzących w małżeństwie (jego wzloty i upadki), ale nic nie jest takim jakie się wydaje (jak słusznie recenzenci zauważają tu podobieństwa do filmów Hitchcocka). Dostajemy intrygę, pastisz na media i twist fabularny na końcu. Fincher buduje napięcie, grę pozorów, stopniowo charakteryzuje bohaterów pokazując grę manipulacji i budowy medialnego wizerunku. Historia pokazana jest niechronologicznie, Fincher przeplata fabułę retrospekcjami, pokazując nam historię z dwóch różnych perspektyw wciąż pozostawiając nas w niepewności, komu powinniśmy „kibicować”, ponieważ ze sceny na scenę nasze postrzeganie bohaterów się zmienia. Niezwykłe jest to, że pomimo tego, że film trwa ponad dwie godziny, a nie mamy w nim akcji czy efektownych scen, a raczej zimne spokojne następujące pozornie monotonnie za sobą obrazy pokazujące małomiasteczkową społeczność, to wciąż zadajemy sobie pytanie jak to się skończy? Jeszcze zbyt wcześnie by mówić o Oscarach (konkurencja dopiero pojawi się na ekranach kin zapewne), ale może Fincher w końcu się doczeka. Potrzeba mistrzostwa by tak poprowadzić historię 9/10. Polecam!

SPOILER-ZAKOŃCZENIE


Odpowiadając na pytanie: Czy Nick zrobił to, czy nie zrobił i gdzie jest Amy: Nick Dunne nie zabił swojej żony. Ona sama to zrobiła. Zdradzana żona postanowiła się w psychopatyczny sposób zemścić na mężu. Upozorowała bardzo skrupulatnie własne morderstwo, tak by wszystkie poszlaki wskazywały na to, że to Nick ja zabił. Przygotowała wszystko z najdrobniejszymi szczegółami. Prowadziła pamiętnik, zwiększyła swoją polisę na życie, na karty męża nakupowała zabawek i drogiego sprzętu by podsunąć policji motywy Nicka do zabicia żony. Amy wyjechała i zaczęła się ukrywać oglądając w telewizji jak Nick staje się ofiarą i zostaje oskarżony o  jej zabicie. Nick powoli zaczyna rozumieć, że żona go w ten sposób karze i go wrabia. Rozmawia z jej byłym chłopakiem i okazuje się, że Amy już kiedyś w psychopatyczny sposób ukarała byłego chłopaka oskarżając go o gwałt. Nick podejmuje grę Amy. Wie, że jeśli nie chce bu skazano go na karę śmierci musi przekonać Amy by wróciła. Nick w telewizji gra skruszonego męża zapewniając, że wciąż kocha Amy. Amy popada w kłopoty, zostaje okradziona z pieniędzy. Nie mając wyjścia dzwoni do byłego bogatego chłopaka Desi`ego, który miał obsesję na jej punkcie. Były chłopak umieszcza ją w swoim wiejskim luksusowym domku. Amy wpada w kolejną pułapkę. Psychopatyczny były chłopak cieszy się, że będzie miał ja tylko dla siebie. Amy po zobaczeniu w telewizji skruszonego Nicka wymyśla nowy plan. Zabija bezwzględnie Desiego podrzynając mu gardło i wcześniej przygotowując wszystko tak, by wyglądało na to, że to on ją porwał, więził i gwałcił w swoim domu. Amy cała we krwi wraca do Nicka i na oczach mediów pada mu w ramiona jak wycieńczona ofiara. Cudem ocalała Amy gra swoją rolę przed policją i mediami. Tylko Nick jego siostra i prawnik wiedzą jak było na prawdę. Amy nie daje Nickowi wyjścia mówiąc mu, że jest w ciąży. Nick nie może od niej odejść, a jeśli znowu ją zdenerwuje i nie będzie robił to czego ona chce Nick nie może mieć pewności, że znowu go o coś nie oskarży. Nick i Amy udzielają wspólnie wywiadu obwieszczając światu, że będą rodzicami. Nick jest w pułapce, ma za żonę psychopatkę. KONIEC.

niedziela, 21 września 2014

Więzień labiryntu – przygoda wraz z „drugim dnem” na dobrym poziomie

Po obejrzeniu Więźnia Labiryntu mogę powiedzieć jedno: Panie i Panowie mamy następcę Igrzysk śmierci tylko tym razem głównym bohaterem jest nie odważna (wyjątkowa) dziewczyna, ale wyjątkowy chłopak. Możemy powoli żegnać się z Katniss i zacząć kibicować Thomasowi. Więzień labiryntu jest oczywiście częścią pierwszą trylogii książkowej, która zgodnie z ostatnio panującą modą na ekranizacje książek dla nastolatków trafiła do kin. Cykl Więzień Labiryntu autorstwa Jamesa Dashnera składa się z trzech części: Więzień labiryntu, Próby ognia,  Lęk na śmierć. Na szczęście tym razem nie mamy tu wątku utopijnego, który po obejrzeniu Igrzysk śmierci, Niezgodnej czy najnowszego Dawcy pamięci mógł nam już nieco spowszednieć, ale bardzo dobry film, który można by podpiąć pod kategorię surivalu (sztuka przetrwania) przynajmniej w tej części pierwszej, bo w całości zapowiada się na SPOILER serię postapokaliptyczną.




Główny bohater Thomas budzi się w jadącej w górę windzie. Gdy otwierają się drzwi widzi kilkudziesięciu młodych chłopaków. Thomas podobnie jak reszta nie pamięta niczego poza swoim imieniem. Okazuje się, że znajduje się w środku Labiryntu, gdzie młodzi chłopcy stworzyli wspólnotę, mają swojego lidera, każdy ma przydzielone zadanie by udało im się wspólnie przeżyć w tym specyficznym „więzieniu”, gdzie nie wiedzą kto i dlaczego ich umieścił. Specjalna grupa biegaczy codziennie próbuje znaleźć drogę do wyjścia przez labirynt, w którym w nocy grasują potwory (tzw. Bóldożercy, których ukłucie sprawia, że ofiara staje się zainfekowana i umiera szaleńczo majacząc). Wraz z przybyciem Thomasa jednak wszystko się zmienia. Thomas łamie zasady rządzące społecznością (nikomu poza biegaczom nie wolno wchodzić do labiryntu), a wraz z kolejną dostawą pojawia się dziewczyna, która zna Thomasa. Jednak nic nie jest takim jakim nam się wydaje…

Film do pewnego stopnia jest mieszanką Władcy Much Williama Godlinga (Grupa nastolatków próbująca przeżyć, tworząca zorganizowana społeczność, gdzie liderem jest „ten, który przybył pierwszy”, mają jasne zasady, których nie można łamać, karą jest zamknięcie, konflikt przywódców, rytualne spotkanie przy ognisku, inicjacja nowego członka grupy, wprowadzenie itd.) z The Cube (wątek labiryntu/pułapki z ruchomymi częściami i próby rozgryzienia „układu”) czy Eksperymentu (oryginalny niemiecki Das Eksperiment i jego amerykański Remake – wątek badania psychologiczno/socjologicznego) i podobnego w koncepcji Pokoju śmierci (bardzo luźne skojarzenie).

Więzień labiryntu w przeciwieństwie do ciągle tu przywoływanych Igrzysk śmierci, czy Niezgodnej (gdzie realizowany jest schemat wyboru/ losowania./ rytuału przejścia, etapu przygotowania do próby, który  kończy się finalnym sprawdzianem) rządzi się czasem przygodowym, gdzie Thomas przeżywa kolejne „przygody” (atak zainfekowanego nastolatka, wbiegniecie do Labiryntu – bardzo dobra sekwencja walki z Bóldożercą, kolejna próba eksploracji labiryntu, nocny atak itd.), przerywanym sekwencjami „spokoju” gdzie Thomas próbuje znaleźć swoje miejsce we wspólnocie, chce odpowiedzi na pytanie skąd się wszyscy wzięli w labiryncie i dlaczego? Kto im to zrobił? Czy jest wyjście z labiryntu? Napięcie jest odpowiednio stopniowane i nie ma tu czasu na niejakie zapychacze. Pomimo pojawienia się wśród chłopaków dziewczyny nie zaserwowano nam tu ostatnio wszędzie dodawanego wątku romansowego na siłę (patrz Dawca pamięci, gdzie dodano na siłę wątek romansowy, choć nie było tego w książce). Nie było na to czasu, ponieważ bohaterowie muszą walczyć o przeżycie. Dostajemy dużo akcji i przygody. Zdecydowanie jednak w przypadku Więźnia Labiryntu broni się sama w sobie fabuła, ponieważ to nie tylko "zwykła" akcja, ale również posiadająca drugie dno historia, w której pokazano schematy rządzące się hermetyczną społecznością, poruszono motyw wybrańca, testu , a zapowiada się w kolejnej części na o wiele więcej.

Z plakatu nie patrzy na nas żadna znana twarz, mająca promować film (patrz Jeff Bridges i Meryl Streep w Dawcy pamięci, Kate Winslet w Niezgodnej), bo główne role grają młodzi aktorzy, którzy poradzili sobie bardzo dobrze. Dylan O`Brienn znakomicie się sprawdził w roli Thomasa (chłopak całkiem dobrze zagrał skonfundowanie, zagubienie, czy determinację i da się lubić o wiele bardziej niż Brenton Thwaites w Dawcy). Nieco bardziej rozpoznawalny dla Fanów Gry o tron może być Thomas Brodie-Sangster (grał Jojena Reeda), zdecydowanie chłopak z potencjałem, a Willa Poultera (Gally) można było zobaczyć w tym roku również w Millerach.


Pod względem efektów specjalnych film również nie rozczarowuje. Labirynt jest imponujący (poruszające się kamienie, potwory, świetne końcowe ujęcie labiryntu). Kolejna cześć zapowiada się równie interesująco i oby ją nakręcili (trzymam kciuki za dobry wynik Boxoffice`u). W kategorii ostatnio popularnych filmów o nastolatkach zdecydowanie polecam. Bardzo mocne 8/10.


SPOILER-ZAKOŃCZENIE


Po nocnym ataku Bólożerców, podczas którego ginie Alby, Thomas postanawia wejść do Labiryntu i spróbować przejeść przez otwór, który wcześniej odkryli w nowej strefie wraz z Minho. Gally sprzeciwie się temu planowi, chce by wszystko było jak dawniej i obwinia za zmiany Thomasa. Thomasowi udaje się przekonać sporą grupę chłopaków i wspólnie wraz Teresą wyruszają w głąb labiryntu, mając klucz, który uzyskali po zabiciu Bólożercy. Gally i kilku mu najwierniejszych chłopaków zostają. Grupa biegnie przez Labirynt. Pojawiają się Bóldożercy. Wszyscy starają się umożliwić Chuckowi i Teresie dotarcie do drzwi. Okazuje się, że do otwarcia drzwi potrzebny jest kod. Minho podaje Teresie układ stref labiryntu – to właściwy kod. Drzwi się otwierają i pozostali przy życiu członkowie drużyny przechodzą przez drzwi i wchodzą do ciemnego korytarza, w którym zapalają się światła. Znajdują drzwi z napisem „Exit” (jeden z chłopaków słusznie komentuje: „Serio?”). Wchodzą do „laboratorium”/„centrum badawczego”, który pojawiał się w snach Thomasa. Znajdują martwych naukowców. Odtwarzają film. Na filmie przewodnicząca centrum badawczego wyjaśnia, że świat uległ zniszczeniu w wyniku spalenia słońcem, ale również pojawił się dziwny wirus atakujący mózg. Ich zamknięcie w labiryncie było formą testu, próbą odnalezienia lekarstwa, ponieważ więźniowie labiryntu byli wyjątkowi. To był pierwszy etap. Przewodnicząca w momencie wejścia żołnierzy strzela sobie z pistoletu w głowę – koniec odtworzonego nagrania. W Sali pojawia się Gally, mówi im, że nie mogą uciec (został dźgnięty). Strzela. Thomasa zasłania Chuck. Chuck umiera. A Gally zostaje przebity włócznią, umiera. Do Sali wpadają żołnierze, wyciągają nastolatki z budynku i wsadzają do helikoptera. Żołnierz ściąga kominiarkę i mówi, że są bezpieczni i wszystko będzie dobrze. Z helikoptera Thomas i reszta widzą pustynię wokół ogromnego kompleksu Labiryntu i lecą w kierunku posapokaliptycznych ruin miasta. W końcowej scenie widzimy kierowniczkę projektu zmywającą z siebie ślady krwi. To co wszyscy zobaczyli na filmie w centrum to była mistyfikacja. „Przedstawienie” dla więźniów labiryntu. Kierowniczka mówi, że nie spodziewała się, że tak duża grupa przejdzie pierwszy etap, że wszystko poszło zgodnie z planem i pora rozpocząć drugi etap. Wciąż nie wiadomo o co chodzi (czy wyjaśnienie o postapokalipsie i wirusie to prawda, czy też kłamstwo?), a kolejna cześć zapowiada się jeszcze bardziej interesująco. KONIEC.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Dawca pamięci - Książka a film. Kolejna produkcja nakręcona w stylu Niezgodnej i Igrzysk śmierci

Na ekrany kin weszła ekranizacja kolejnej powieści podejmującej tematy utopijne i dylematy nastolatków, które nie wpasowują się w społeczeństwo przyszłości. Powieść Lois Lowry jest określana jako Orwellowski Rok 1984 w wersji „dla dzieci”. Można odnaleźć elementy wspólne dla obu powieści: nomomowa, wyeliminowanie ze społeczeństwa uczuć i pociągu fizycznego, wszechobecne podsłuchy, kamery i ekrany wymuszające posłuszeństwo i przypominające  o zasadach rządzących tym społeczeństwem. jest oczywiście też kilka innych filmów, w których można odnaleźć jakieś podobieństwo do Orwellowskiej antyutopii (wspominałam o tym przy okazji tekstu o Wyścigu z czasem) i porównywanie tej powieści do klaski literatury jest chyba trochę na wyrost. Raczej do zekranizowania powieści Lowry doszło pod wpływem popularności Igrzysk śmierci i ostatnio Niezgodnej i generalnie dystopii przyszłości.



Nie sposób  nie odnaleźć elementów wspólnych tych powieści (i tym samym filmów). We wszystkich tych filmach mamy do czynienia z bohaterem, który na początku bierze udział w jakiejś ceremonii wyboru/rytuale przejścia, w skutek której bohater zostaje przydzielony do nowej grupy (podział na grupy i ceremonia przydziału, oraz watek ‘braku przynależności” bohatera  to największe podobieństwo Niezgodnej do Dawcy pamięci). Ponadto producenci zrobili celowo wszystko by właśnie upodobnić Dawcę pamięci do Niezgodnej i Igrzysk śmierci. Tym razem w filmie zamiast zbuntowanej nastolatki mamy wyróżniającego się w społeczeństwie nastolatka Jonasa, który podczas rytualnej ceremonii dowiaduje się, że wyznaczono mu wyjątkową rolę "biorcy pamięci" (Resciver). W książce bohater był dwunastolatkiem, w filmie natomiast mamy bohaterów co najmniej szesnasto-siedemnasto letnich, ponieważ dodano specjalnie watek romansowy (którego w książce nie było) [Spory błąd castingowy pod względem wieku aktora (choć zagrał całkiem ok) odgrywającego rolę Jonasa – Brenton Thwaites ma 25 lat  i niestety nikt nie da się przekonać, że jest dwunastolatkiem w filmie]. Wątek romansowy dodany na potrzeby filmu zdecydowanie miał na celu upodobnienie produkcji go do Niezgodnej i Igrzysk śmierci. Na potrzeby filmu dodano również całe napicie, pościgi i spiskowanie. Niestety materiał książkowy nie był zbyt porywający, a przecież chciano nakręcić „kolejną Niezgodną”. W tym filmie możemy zobaczyć aż czwórkę bardzo rozpoznawalnych aktorów. W Niezgodnej była to tylko Kate Winslet, w Igrzyskach śmierci zanim Jennifer Lavrence zdobyła popularność znanymi aktorami występującymi w filmie byli Woody Harrelson i Donald Sutherland. Za to w Dawcy pamięci możemy zobaczyć:






  • Meryll Strepp w roli Przewodniczącej Rady Starszych. Mam wrażenie, że nawet jakby grała nieruchome drzewo byłaby genialna, ślepo ją uwielbiam. Rola oczywiście niezbyt wybitna, ale zwyczajnie dobra.
  • Jeff Bridges gra tytułowego Dawcę, sposób w jaki mówi sprawia wrażenie jakby miał nieustannie pełne usta, jednak wypada to całkiem dobrze i Bridges sprawdza się w roli mędrca. Sceny cierpienia, rozmów z Jonasem wypadają jako jedne z lepszych w filmie.
  • Alexander Skarsgard jako znany wszystkim odtwórca roli wampira w serialu Czysta krew doskonale wie jak grać postać wyzutą z głębszych uczuć. Do zagrania jako ojciec Jonasa nie miał zbyt wiele, ale wypada całkiem dobrze (w jego wydaniu „zimna czułość” w odniesieniu do niemowlaków jest przekonywająca).
  • Katie Holmes wypada najsłabiej ze wszystkich „gwiazd” i całą jej rolę właściwie można zamknąć w jednej kwestii, którą kilkakrotnie powtarza w filmie: „Jonas, precyzja językowa”. Holmes wypada bardzo nijako.


Dawca pamięci to zdecydowanie nie jest filmem pełnym akcji i napięcia (te elementy zostały naddane, w książce tego nie było). Producenci na siłę z powieści raczej spokojnej, w której autorka bardzo skupia się na uczuciach bohatera, dylematach, refleksji nad tym czy warto dla uczuć również czuć ból, czy lepsza jednak jest nijakość zrobili film o niepokornym nastolatku walczącym z systemem. W filmie brakuje refleksji i dramatyzmu, postawiono na akcję i bunt. O wiele lepiej byłoby pokazanie jednak więcej scen z udziałem rodziny, ich podporządkowania się systemowi, więcej przykładów lekcji Dawcy (Giver) i rozmów Jonasa z Dawca pamięci. Prawdopodobnie film pobadałby mi się dużo bardziej w oderwaniu od książki, choć sposób w jaki przekształcono fabułę nijak nie przystaje do „niejasnego, otwartego” zakończenia (jak już wszystko tak pozmieniali, mogli nieco inaczej to zakończyć).
Film jednak jest ciekawy pod względem wizualnym. Powolne nabieranie kolorów postrzeganej przez Jonasa rzeczywistości: kolor włosów Fiony, nagłe dostrzeżenie czerwonego jabłka, flashbacki wspomnień wypadają bardzo borze, podobnie z muzyka. kontrast świata nijakiego (sameness) z tym kolorowym "prawdziwym" światem. Trailer jest skonstruowany bardzo ciekawie bo właściwie nie nie zdradza fabuły filmu (po przeczytaniu książki i obejrzeniu trailera miałam wrażanie, że zrobili bardzo, bardzo luźną ekranizację), choć właściwie znajdują się w nim końcowe sceny z produkcji.
Jednak niestety tylko 6/10. Z taką obsadą gdyby bardziej postawiono na dramatyzm zamiast na kiczowaty romans mogli zrobić o wiele lepszy film.


Dla osób, które ani nie widziały filmu, ani nie czytały książki:
SPOILER ALERT,
dalej zdradzam istotne fabularne szczegóły.


Ponieważ książkę bardzo przekształcono by nieco ją fabularnie uatrakcyjnić na potrzeby dużego ekranu nadać ważności postaciom drugoplanowym i nieco skondensować różnic pomiędzy książką a filmem jest bardzo dużo:

  • Scena podania imienia Gabriela. W książce ojciec zrobił to w domu standardowo dzieląc się z rodziną wydarzeniami swojego dnia. W filmie Ojciec pokazuje Garbiela Jonasowi w centrum opieki nad dziećmi i wtedy mówi mu że podejrzał jego imię.
  • Podczas ceremonii przydziału nowych zadań Asher według książki został dyrektorem rekreacji, nie pilotem (końcowa scena pościgu Ashera za Gabrielem, pojmanie Jonasa a potem wypuszczenie go – podkreślenie przyjaźni bohaterów – zostały dodane). W książce Asher pojawia się głównie na początku. W dalszej części książki pokazane jest jak bardzo Jonas, po tym czego się dowiedział, różni się od Ashera (w książce Asher bawi się z dziećmi w wojnę. Jonas nie może na to patrzyć, ponieważ już wiedział czym była prawdziwa wojna).
  • Fiona w książce została opiekunką ludzi starszych nie dzieci jak w filmie.
  • W filmie nie pokazano centrum opieki nad starszymi - gdzie w książce pracowała Fiona. Zamieniono to na centrum opieki nad dziećmi.
  • Lily powinna dostać  rower dopiero rok później kiedy skończy 9 lat. W filmie dostaje rower podczas pierwszej ceremonii.
  • W filmie dodano zastrzyki dla wszystkich. W książce dorośli, dojrzewające dzieci zaczynały brać tabletki (w filmie Jonas wspomina, że kiedyś opowiedział rodzicom o swoim śnie o Fionie). W książce nie było problemem dla Jonasa zaprzestanie brania tabletek.
  • W książce elementem wyróżniającym Jonasa od innych dzieci były jasne oczy, podczas gdy większość społeczeństwa miała ciemne. Jasne oczy miał też Garbiel i jedna młodsza dziewczynka, którą kojarzył Jonas. W filmie „wyjątkowość” Jonasa, Gabriela i Dawcy pokazano poprzez znamię przy nadgarstku.
  • W filmie dodano wszystkie sceny dotyczące więzi pomiędzy Jonasem a Fioną (scena ze zjazdem na tacach, spotkania w trójkącie, pocałunek i przekonywanie Fiony by przestała brać zastrzyki), w książce Jonas sam bez większego problemu wykradł Gabriela. W filmie to udramatyzowano i wprowadzono cały pościg kiedy Fina mu pomaga.
  • W książce Jonas próbował przekazać wspomnienia członkom swojej rodziny, nie przekonał Fiony.
  • Scena pokazania zwolnienia (release) jednego z bliźniaków. W książce Jonas był bardzo tego ciekaw, wiec Dawca mu to pokazał. W filmie scena zwolnienia bliźniaków jest pokazana Jonasowi z inicjatywy Dawcy by zobaczył na czym naprawdę polega zwolnienie.
  • Podczas ceremonii Jonas w książce miał numer 19, w filmie 52 (nie wiem po co ta zmiana, wg. książki każdego roku było 50 dzieci, jeśli żadne nie zostało zwolnione). Czemu w filmie więcej?
  • Według książki jeśli Biorca pamięci umierał jak to się stało z Rosemary wszystkie otrzymane przez niego wspomnienia wracały do społeczności. Według książki Biorcy nie wolno było zabijać. Dlatego w zasadach, które dostał Jonas była ta mówiąca o tym, że nie może poprosić o zwolnienie. W filmie pod koniec pada rozkaz zabicia Jonasa nim przekroczy linię pamięci.
  • Scena końcowej ucieczki Jonasa. W książce uciekał na rowerze. W filmie by nadać tempa akcji Jonas kradnie motor i jest bezpośrednio ścigany. W książce Jonas ucieka i gdy już jest poza terenem społeczności jedynie widzi samoloty, które go poszukują.
  • W książce nie było żadnej mapy. Jonas wiedział tylko, że musi udać się do Elsewhere (poza granicę community).
  • Brak scen omawiania snów przez rodzinę.
  • W filmie dodano całe napięcie i próbę zabicia Jonasa. Pościg, starcie z Asherem, pojmanie oraz uwiezienie Fiony i Dawcy. Książka ma poprowadzoną narracje trzecioosobową, ale z perspektywy Jonasa. Opisywane są tylko wydarzenia, których uczestnikiem jest Jonas. Gdy Jonas ucieka według książki nie wiemy co się w tym czasie działo w społeczeństwie.
  • Książka się kończy niejasno. Nie ma pewności czy domek w śniegu do którego dociera Jonas jest prawdziwy, czy to tylko jego wyobrażenie podczas powolnego umierania z zimna. W filmie natomiast widzimy, że Jonasowi się udało i nie dochodzi do zabicia Fiony, ponieważ wspomnienia wróciły do społeczeństwa.
[Czytałam książkę w oryginale  i jeśli chodzi o niektóre terminy nie pamiętam tłumaczeń na jeżyk polski z filmu]

Książka The Giver jest częścią serii składającej się z czterech części traktującej o dystopijnym społeczeństwie. W kolejnych częściach pojawiają się nowi bohaterowie. nie poznajemy losów Jonasa choć SPOILER ponoć Jonas pojawia się w trzeciej książce Messenger (pod innym imieniem - Leader) i autorka w wywiadach po ukazaniu się The Giver zapewniała, że Jonas żyje.

Kiedy tylko zobaczyłam trailer firnu tematycznie skojarzył mi się on z Ucieczką Logana z 1976 roku, gdzie podobnie pokazane było społeczeństwo utopijne gdzie zabijano starych ludzi.

sobota, 26 lipca 2014

Zimowa opowieść – ABC baśniowych wątków

Nowy film Akivy Goldsmana powstał na podstawie powieści Marka Helprina o tym samym tytule z 1983 roku. Jak już nie raz nie dwa pisałam ostatnio większość filmów w głośnej obsadzie jest na podstawie czegoś (książki, komiksu, gry, kontynuacją prequelem, spin-offem. Mam wrażenie, że ostatnio nowe scenariusze pisze tylko Woody Allen i Tarantino). Nie dziwi sięgnięcie po kolejną mało znaną powieść (no przynajmniej w Polsce) sprzed ponad dwudziestu lat. Dziwi jednak jak można było nie wykorzystać potencjału, który (jak się zdaje) tkwił w tej opowieści.



A jeśli Dawno, dawno temu na niebie nie było gwiazd? Jeśli gwiazdy nie są tym czym myślimy?

  • Zimowa opowieść rozpoczyna się jak każda baśń od słów „dawno, dawno temu” i żongluje najbardziej znanymi nam baśniowymi elementami.
  • Mamy złodzieja, sierotę którego znaleźli rybacy w malutkiej łódeczce City of justice (Wątek sieroty. Nie trzeba chyba przypominać innych „kultowych sierot”?).
  • Peter Lake (Colin Farrell) jest bardzo utalentowanym złodziejem, ma jednak dobre serce i postanawia odejść od grupy przestępczej (bohater o złotym sercu).
  • Nie chce mu na to pozwolić jego były szef Pearly (Russel Crowe). Pearly ściga Petera by nie pozwolić mu wypełnić jego przeznaczenia. (Mimesis głównego bohatera. Typowy z blizną na twarzy i zachrypniętym głosem).
  • Żyją w Mitycznym Nowym Yorku, gdzie przeznaczeniem Petera jest wypełnić jego „cud”. (wątek przeznaczenia).
  • W trakcie pościgu na ratunek Peterowi przybywa biały koń (gdzie następuje scena pokłonu przed zwierzęciem i jego ujarzmienia a Peter staje się „rycerzem na białym koniu” mającym ratować białogłowę).
  • Peter poznaje piękną jednak bardzo chorą dziewczynę rudowłosą Beverly (Jessica Brown Findlay) i zakochują się w sobie od pierwszego spotkania (miłość od pierwszego wejrzenia naznaczona fatum śmierci i rozłąki).
  • Beverly jest piękna i niewinna, ma zaledwie 21 lat i nigdy jej nie całowano (uosobienie cnót), ma pokój na dachu budynku gdzie jest najniższa temperatura (księżniczka uwięziona w najwyższej komnacie w najwyższej wieży) i akceptuje swój los starając się cieszyć z tego co jest jej dane nim umrze.


Życie jest jak wielki taniec a każdy ma w nim swoje role. A kiedy wypełnimy swoje zadanie czy to po jednym życiu czy po tysiącu unosimy się do nieba i stajemy się gwiazdami*

*Parafraza z Szekspira?  (Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają)

  • Beverly patrzy w gwiazdy i wymienia sobie znane konstelacje: Kastor, Pollukus, Kapella, Perseusz, Kasjopea by się uspokoić i obniżyć trawiąca ją przez chorobę gorączkę. (mantra, magiczne zaklęcie)
  • Peter wdrapuje się do domu Beverly po linie na najwyższe piętro (kłania się wątek z Roszpunki i Śpiącej królewny … w najwyższej wieży…) i zastaje zatopioną w grze na pianinie Beverly (tuż po kąpieli).
  • Pearly robi wszystko by rozdzielić zakochanych.
  • Pojawiają się wątki balu, trucizny, łoża śpiącej królewny, utraty pamięci, symbolu miłości, (kwiatek) poszukiwania własnej tożsamości, odkrycia innego znaczenia własnego przeznaczenia, ostatecznej walki pomiędzy dobrem a złem, pocałunku przywracającego do życia.
  • Film obfituje w sentencje i baśniowe motta:


Gdy traci się prawdziwą miłość życie może stracić sens. Zostajemy bez celu, ale wciąż możemy go odnaleźć. Możemy dopiero odkryć przeznaczenie A raz na bardzo długi czas podróż ku przeznaczeniu może pokonać nawet czas


Sięgnięcie po wątki znane nam z baśni miało ogromny potencjał. Początek filmu jest bardzo dobry, ponieważ obfituje w dobrze nam znane motywy. Scena poznania się Beverly i Petera jest słodka, niewinna, przez co niezwykle udana bo tak „baśniowa” (Beverly proponuje złodziejowi jak normalnemu gościowi herbatę).
Russell Crowe gra właściwie znakomicie niezwykle stereotypowo czarny charakter (zachrypły głos, brutalny, bezwzględny zaślepiony gniewem i zdeterminowany by osiągnąć swój cel), i właściwie w kolejnym filmie chętnie zobaczyłabym go w roli „Schwarz charakteru”.
Pojawienie się Willa Smitha w roli „sędziego” z równie zachrypłym głosem sprawia raczej pozytywne wrażenie, chociaż wydaje się być on obsadzony w tej roli na siłę do tego stopnia, że ma się odczucia, że pojawia się on akurat w tej roli dla żartu (a film zdecydowanie nie ma wymiaru humorystycznego, a tragiczny w swej wymowie).

Dlaczego ten film nie jest udany?

Pierwszym błędem było tu obsadzenie Collina Farrella w roli młodego chłopaka-złodzieja (bo chyba Peter poznający Beverly miał być młodym chłopakiem?). Niestety niezwykle rażąca jest różnica wieku głównych „zakochanych” bohaterów. Nieprzekonywujące są nawet te dobrze zagrane miłosne spojrzenia jeśli widzimy prawie czterdziestoletniego Collina Farrella (aktor ma 38 lat) który w filmie ma uchodzić za dwudziestolatka zakochującego się w 21 letniej Beverly (którą gra nieco ponad dwudziestoletnia Jessicę Brown i jej kreacja niewinnego dziewczęcia jest przekonywująca [aktorka ma 24 lata]). Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem filmie byłoby pozostawienie Farrellowi do odegrania roli w jedynie drugiej części filmu, zastępując go jakimś młodszym aktorem na początku. Szkoda bo Farrell zagrał dobrze (akcent prostego chłopaka w rozmowie z Beverly).

Film jest zbyt monotonny i rozwleczony. Zdecydowanie podjęto zbyt wiele wątków, gdzie tropy, kto jest naprawdę kim (Sędzia, Pearly, postać mężczyzny który ma dług u Pearly`ego) i zasady rządzące w świecie przedstawionym (podział na granice) są przedstawione zbyt pobieżnie (a wątki ciekawe). Z pewnością w książce (której nie czytałam. Może dla osób które czytały powieść film byłby bardziej przystępny) było to lepiej wyjaśnione i rozwinięte, jednak w filmie zabrakło na to czasu, więc rozsądniej by było dokonać jakiegoś wyboru z szerokiej puli podjętych wątków. Jest mnóstwo pojedynczych kwestii, które nie zostały wyjaśnione, więc w ogóle niepotrzebnie wspomniane (blizna Pearly`ego, ojciec Beverly czyta ”Krótką historię czasu”, wykorzystanie krwi prawiczka do wywołania wizji i wiele innych).
Druga cześć filmu jest zdecydowanie zbyt nużąca i rozwleczona. Kolejne elementy historii pojawiają się jedne za drugimi by jak najszybciej doprowadzić bohaterów do zaplanowanego końca historii. Czasami mniej znaczy więcej, a w tym filmie mamy zlepek wydarzeń, z których najwidoczniej reżyser nie potrafił odpowiednio wybrać by nadać tej historii znamiona spójności i ciągłości w niespełna 120 minutach.


Taka obsada, muzyka Hansa Zimmera (wielokrotnie nominowany do Oscara), ale nieumiejętne wykorzystanie historii. Uwielbiam takie filmy, ale tu za dużo było tego wszystkiego z czego połowa nie miała w filmie uzasadnienia. Tylko 6/10.

SPOILER-ZAKOŃCZENIE

Beverly otruta umiera. Peter nie mógł jej uratować. Pearly ściga Petera. Peter nie widzi sensu życia i skacze z mostu. Pearly myśli, że Peter nie żyje. Peter wychodzi na brzeg, ale nie pamięta kim jest. Mijają lata. Peter chodzi po Nowym Yorku i wciąż nie wie kim jest. Spotyka w parku Virginię i jej córkę. Virginia pomaga Peterowi dowiedzieć się kim jest. Pearly dowiaduje się, ze Peter żyje. Okazuje się, ze rudowłosa dziewczyną, którą miał uratować Peter była córka Virgini chora na raka. Peter przypomina sobie kim jest. Dochodzi od ostatecznej walki Petera z Pearlym. Pearly zostaje zabity przez Petera. Córka Virginie słabnie, przestaje oddychać. Peter zanosi dziewczynkę na łoże królewny. Całuje ją. Dziewczynka się budzi. To był cud Petera. Peter wypełnił swoje przeznaczenie i na koniu odjeżdża w stronę gwiazd.



Zobacz też: 
Kraina lodu, czyli za co kochamy produkcje Disney`a
Filmowe wersje baśni