piątek, 2 marca 2012

Wyjazd integracyjny – polskie KacVegas?


Nie należy się oszukiwać. Ta polska produkcja powstała na fali popularności amerykańskiego filmu KacVegas ( I o zgrozo nakręcili jeszcze coś, co się nazywa Kac Wawa i właśnie pojawiło się w kinach) o szalonym wieczorze kawalerskim (a właściwie kacu po nim). Kilka ujęć z tego filmu jasno wskazuje czym inspirowali się twórcy Wyjazdu integracyjnego (Powolna kamera i zbliżenia na podłogę, gdzie „walają” się butelki, ubrania i leży na niej nieprzytomny bohater). Jedynie inspirowali i może szkoda. Nakręcili film o Sodomie i Gomorze, o tym, co się dzieje na wyjazdach integracyjnych? O ile ciekawie może to wyglądać w 3 minutowym teledysku promującym tenże film, to 85 minut filmu fabularnego wydaje się być pozbawione  logiki, w miarę realnej motywacji rządzącej bohaterami.
To niestety znowu zlepek niepowiązanych właściwie niby śmiesznych scenek kabaretowych i dialogów (Oni utożsamiają Mit wolności. Wolności? Na co komu wolność w korporacji? Sodoma i Gomora, Sodoma i Gomora, czy ty chcesz mnie zdradzić?) Jak to nieco kpiono z polskiego kina w trailerze zapowiadającym festiwal w Melbourne: w polskim kinie albo trzeba pokazać piersi, albo kogoś zabić, żeby film nie był nudny. Cóż, nie muszę chyba pisać, że w Wyjeździe integracyjnym postawiono na nagie piersi (Scen co najmniej 3 zbliżenia na nagie piersi Katarzyny Glinki, która biega półnaga po hotelu). Katarzyna Figura przeobrażająca się z niepozornej Pani Jadzi w dominę przyodzianą w lateks. Frycz biegający w damskich ciuszkach a Karolak nagi zasłaniający „miejsca strategiczne” poduszkami. Już od początku wydaje się iż ten film to parodia (firma o nazwie Polish lody?), a zaczynając od poziomu niezwykle niskiego upadano coraz niżej i niżej. Nakręcono połowę sceny walki na Paintball, która zakończyła się już po pierwszym wystrzale, sceny upojenia alkoholowego, do którego nie wiadomo jak doszło i sugeruje to jakoby sam pobyt na wyjeździe integracyjnym obligował bohaterów do natychmiastowego upicia się (No będę zrzędliwa i pozwolę sobie na kolejne porównanie, ponieważ w KacVegas do wyprawiania takich głupot doprowadzały bohaterów narkotyki. Polakom widać starczy grupa ludzi, hotel i wódka). Dwóch facetów biegających za ponętną Glinką kręconą w zwolnionym tempie niczym bogini, osioł nie mający nic wspólnego z grupą korporacyjną i na końcu narzekający policjant ni stad ni zowąd myjący pobrudzonego farbą osła?
Dorzucono do tego kilka niezwykle ogranych radiowych piosenek (Barbara Streisand, Będę brał Cię w aucie, Bania u Cygana, i`m coming Home), mnóstwo znanych telewizyjnych twarzy (Co w tym filmie robił Kot? No Karolak to gra w każdej polskiej komedii, można było się spodziewać). Ehh do tego nieco irytująca technika kręcenia oparta głownie na samych zbliżeniach, muzyka, która momentami zagłuszała dialogi. Pozbawione ładu i składu epizody (Ważny prezes daje nagle wizytówkę złamanemu, nowemu pijanemu pracownikowi HR, ponieważ jeszcze nie dał się wciągnąć tej korporacji. Właściciel firmy traci kompletnie głowę dla kobiety i rywalizuje z drugim mężczyzną dając się upokarzać, traci twarz przed całym personelem).
Komedia niby nie musi być logiczna? Może i parę razy się zaśmiałam, jednak po Wyjeździe Integracyjnym pozostaje mi niesmak, że tylu rozpoznawalnych aktorów pojawiło się w tej produkcji. Może i to obraz takich wyjazdów integracyjnych (Mam nadzieję, że bardzo przerysowany, oby. Mnie nigdy nie było dane udać się na taką pracowniczą wycieczkę, porównania więc nie mam). Może to śmieszy tylko tych, którzy się tak potrafią bawić? Nie zmienia to faktu, że film logicznie się nie klei (Picie i takie ekscesy też trzeba jakoś umotywować) a oglądałam to  tylko zdziwieniem jak nisko jeszcze można upaść w tej bezsensowności. Słabe 3/10.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz