poniedziałek, 19 marca 2012

Blow – męski film o jaraniu?


Lata `70 Stany Zjednoczone Ameryki, Kalifornia. Słońce plaża i dwóch kupli, którzy nie ciężką praca, ale ciesząc się życiem w łatwy sposób chcą zarabiać pieniądze. Sprzedają trawę na plaży, wokół nich piękne kobiety i wszystkie zajmują się tym samym: są stewardesami. Żyć nie umierać. To jest to. Ty Kalifornia i plaża. Blow to historia „kolesia”, „gościa” „ziomala” (jak inaczej nazwać młodego człowieka handlującego marihuaną w słonecznej Kalifornii?), któremu nie wystarczył lokalny zasięg jego działalności. On chciał więcej, większego rynku. Był przedsiębiorczy…



Niech wiatr zawsze wieje ci w plecy a słońce świeci w twarz. I niech los pozwoli zatańczyć wśród gwiazd

Danbury nie było więzieniem tylko szkołą przestępców. Trafiłem tam jako magister z marihuany, wyszedłem z doktoratem z kokainy

Silę się na uśmiech, bo miałem o wiele więcej ambicji niż talentu. Nie będzie już białych koni ani pięknych kobiet u moich drzwi


Fabularnie zręcznie przeprowadzono klamrę w tym filmie. Blow to  film nakręcony na faktach, życiorys Georga Junga (Johnny Depp) od jego dzieciństwa, kiedy to był małym chłopcem i ojciec próbował mu wpoić podstawowe wartości i to co najważniejsze: że liczy się rodzina nie pieniądze (George nie był zbyt pojętnym uczniem w tej kwestii. Wolno się uczył usiłując zrobić dużo pieniędzy w krótkim czasie) aż po jego marny koniec, kiedy trochę zbyt późno zdał sobie sprawę z tego, co istotne. George szukał drogi na skróty bez żadnych wyrzutów sumienia, strachu, podejmował ryzyko. Film pokazujący historię przestępcy narkotykowego, zaplecze rynku, sposoby działania, rynki zbytu, przemyt, przypominający mi takie filmy jak Pan życia i śmierci czy w Nurcie życia. Johnny Depp ostatnio też nieco podobną rolę zagrał w filmie Dziennik zakrapiany rumem (film z serii rum, wino, kobiety, słońce, plaża i śpiew).

Dlaczego zabrałam się za oglądanie filmu o takiej właśnie tematyce? No dlaczego? Jakiś film o jaraniu zioła wypada znać (Na magicznej liście wciąż mam Las Vegas Parano, notabene też film z Jonnym Deppem). Mało tego to nie był film tylko o trawie. Nie będę ukrywać, że głównym czynnikiem skłaniającym mnie do obejrzenia tego filmu (cóż temat nijak mnie nie interesował) była postać Johnnego Deppa. Przychodzi taki moment, że większość nowszych filmów lubianego aktora się widziało (w moim przypadku jest tak z większością hollywoodzkich gwiazd. Znam ich najnowsze filmy, nadrabiam „starocie”) Johnny Depp mi więc wystarczył (Na plakacie co prawda widnieje też Penelope Criuze, ale gra niezbyt ciekawą rolę drugoplanową i pojawia się dopiero w połowie filmu). Jak dla mnie film dobry, ale powodów do zachwytu nie widzę (Blow ma bardzo wysoką średnią ocen). Johnny nie zawiódł, jednak u mnie w sumie 7/10.

SPOILER-ZAKOŃCZENIE
Żona Geoga zostawiła, trafił do więzienia, córka go tam nie odwiedza.

1 komentarz :

  1. to nie jest o jaraniu tylko ogolnie o drugach

    OdpowiedzUsuń