wtorek, 3 lipca 2012

Podsumowanie sezonu serialowego 2011/2012 - everybody dies


Piszę te słowa z pewnym opóźnieniem, ale cześć seriali śledzę na bieżąco, inne po zakończonym sezonie oglądam w maratonie (dwa, trzy dni wyjęte praktycznie z życiorysu). Skończyłam nadrabiać zaległości, pora na podsumowanie i listę osób, które pożegnaliśmy w tym roku. Jest to jeden wielki SPOILER, dlatego jeśli jeszcze przed tobą obejrzenie najnowszych odcinków tych seriali - nie czytaj!










W sezonie 2011/2012 everybody dies. Taki właśnie nosi tytuł odstani odcinek Dr House`a.

Dr House


Przez osiem lat Gregory House był genialnym diagnostykiem kochającym zagadki. Przez lata zmieniali się jego asystenci. Do dziś uważam, że jednym z lepszych sezonów był ten, w którym House przeprowadzał ogromny casting na nowych współpracowników. Wtedy zostać wybranym spośród sali pełnej zdolnych lekarzy, po tym jak przeszło się mnóstwo prób, coś znaczyło. Oczywiście fakt, że dwóch z tych nowo wybranych asystentów zostało uśmierconych (wypadek, samobójstwo) nie ma nic wspólnego z usposobieniem Gregorego. Do dziś żałuję, że uśmiercili Amber i nie rozumiem fenomenu Trzynastki (czemu wszyscy tak za nią szaleją?). House był w szpitalu psychiatrycznym, pod koniec siódmego sezonu trafia do więzienia. W sezonie ósmym jest na zwolnieniu warunkowym. Wraca i nie ma właściwie nic. Dostaje śmieszny mały gabinet bez zespołu, ponieważ nie ma na to budżetu. Hause jednak nie byłby Housem, gdyby nie potrafił jakoś temu zaradzić. Znalazł fundusze, odzyskał dawny gabinet przed połową sezonu. I otrzymaliśmy starego dobrego Gregorego i nowy przypadek w każdym odcinku. Do jego zespołu powrócił Chase i Taub (świeżo upieczony tatuś dwóch córeczek Sophi i Spohie które maja różne matki). Powrót dawnych podwładnych rozumiem. Jednak w tym sezonie nowe asystentki dostały te pracę moim zdaniem zbyt łatwo. Jasne, Park na początku była opłacana przez inny odział, a Adams pracowała za darmo. Jednak akceptacja House`a była zbyt prosta. Droczył się z nimi, ale to nie ta samo co kiedyś. Podobnie ze stron obu tych pań jakoś zbyt łatwo akceptowały dziwactwa Gregorego (Cameron w pierwszych sezonach wiecznie się nie zgadzała z kontrowersyjnymi metodami diagnostycznymi przełożonego). Willson oczywiście mu wszystko wybaczył (ledwie po jednym uderzeniu go w twarz). Nowym dyrektorem został Forman. Cuddy już nie zobaczyliśmy w tym sezonie. Przypadki były ciekawe, odcinki z wprowadzaniem chaosu w zespole udane (udawanie choroby, kawały). Jednak ani House specjalnie nie walczył i nie drażnił Formana jak miał to w zwyczaju robić z Cuddy i kłócić się z nią o każdy przypadek,  ani też nie rozbił jakiś bardzo ryzykownych kroków w leczeniu pacjentów. Owszem ciekawe były odcinki, w których stosowano retrospekcje (odcinek z przesłuchaniem, kiedy Chase został dźgnięty skalpelem). Reszta to rozwiązywanie zagadek jakie już znamy z pierwszych sezonów bez nadmiernego igrania ze wszystkimi jak kiedyś. Pod koniec zrobiło się strasznie smutno, melancholijna (właściwie jak pod koniec wcześniejszych sezonów miało to miejsce – uśmiercenie Amber, przedawkowanie prochów) postanowili uśmiercić Willsona. Od tego nie ma odwrotu. Na pewno to koniec serialu. Kimże byłby Sherlock Holmes bez swego Watsona? Właściwie nie widziałam, jak należałoby zakończyć ten serial, ale udawana śmierć, pogrzeb House`a było dokładnie tym, co mnie usatysfakcjonowało. Jak każdy odpowiednik postaci Sherlocka – House również upozorował własną śmierć i tylko Wilsonowi o tym powiedział.  [Patrz: zakończenie filmu Guy`a Ritchiego Sherlock Holmes: Gra cieni, zakończenie drugiego sezonu brytyjskiego serialu Sherlock). Zakończenie jak w westernie…wyruszyli we wspólną podróż, jednak z perspektywą śmierci bliskiej Willsona. Trochę smutno…


Desperate Housewives (Gotowe na wszystko)


W tym roku również zakończono losy gotowych na wszystko gospodyń. Generalnie uważałam, że motyw 5 czy 10 lat później to spore nadużycie w kreowaniu losów głównych bohaterek parę sezonów temu. To zamknięcie praktycznie wszystkich wątków. Jednak twórcy tego serialu podołali temu wyzwaniu i była to dla nich furtka do otworzenia zupełnie nowych wątków. W desperatkach mieliśmy wszystko. Morderstwa, banalną utratę pamięci, utratę wzroku, podmienione dzieci w szpitalu, nastolatka mordercę, rozprawę sądową, rozbity samolot na przedmieściu, tornado. Wszystkie gospodynie zmieniały „ukochanych” jedne wychodziły za mąż ze trzy razy, inne rozwodziły się i wracały do byłych mężów ze dwa razy i w każdym sezonie mieliśmy zagadkę do rozwiązania. W tym ostatnim niestety zagadki nie otrzymaliśmy i to była jego słabość. Nie było nowego sąsiada z tajemnica kryjącą się w szafie (lub w podłodze). O ile w każdym sezonie morderca czyhał na nasze bohaterki, to w tym ostatnim to one morderczyniami właściwie były i główny wątek był osadzony wokół poczucia winy i odwlekania odkrycia przez władze ich zbrodni. Przysłowiowy trup w szafie w ich przypadku nabrał realnego znaczenia i to o tego trupa gnijącego w ziemi przez cały sezon się martwiły, przy okazji przezywając dramaty rodzinne. Wracając jednak to everybody dies. Jak mogli uśmiercić Mike`a? Mają szczęście, że to koniec, bo kolejny sezon bez szalejącej za Mikem Susan to nie byłoby to samo. Wygląda na to, że kończąc sezon twórcy każdego serialu muszą kogoś uśmiercić…co nas prowadzi do…

Grey`s Anatomy (Chirurdzy)


Ósmy sezon nie był ostatnim i jesienią znowu zobaczymy, co czeka chirurgów ze szpitala Seattle Grace. Zawsze główną dramą serialu były losy Meredith i Derka, jednak w tym sezonie wszystko im się pięknie układało, włącznie z adopcją dziewczynki. Główna drama osadzona była na problemach Cristiny i jej męża Owena. O ile jęczenie Meredith było standardem, to cierpienia uczuciowe Christiny nie były zbyt ciekawe. Drama pomiędzy Lexie i Markiem też słabiutka (ona jego wciąż kocha on ruszył dalej i ma kogoś innego). Jednak wątek ostatniego egzaminu, poszukiwań pracodawcy, sam egzamin był bardzo dobry. Właściwie mogli na tym skończyć serial. Wszyscy by się rozjechali do różnych miast i skończyła się ich przygoda w szpitalu, w którym się kształcili. Wszyscy wybrali swoje specjalizacje. Ponieważ jednak serial ma zamówienie na kolejny sezon można było temu zaradzić. Nie ma to jak katastrofa lotnicza… (nie ma to jak jakakolwiek katastrofa, zawsze to pomaga doprowadzić większych zmian w życiu bohaterów) niestety i w Chirurgach ktoś umrzeć musiał. Kogo wybrano? (dobra: kto postanowił odejść z obsady, wiadomo kontrakty aktorów itd., scenarzyści radzić sobie jakoś muszą). Ginie Lexie…i może ktoś jeszcze, (właściwie nie wiadomo, bo sezon kończy się tym, że naszych dzielnych lekarzy wciąż pozostawiono na miejscu katastrofy). Tylko Lexie zostały jeszcze lata nauki w szpitalu, a to ona umarła, w ostatnich chwilach słysząc, że Mark ją też kocha i że czeka ich wspólna przyszłość (bardzo smutny to był odcinek oglądałam w napięciu, aż miałam nadzieję, że zapadnie tylko w jakąś śpiączkę i ją jednak odratują). Przez kolejny sezon pewnie będą wychodzić z tej traumy jak to było po wielkiej strzelaninie (kilka sezonów wcześniej). Mam nadzieję, że Christina wróci do Owena i jednak kiedyś zostanie matką (Rany dwie aborcje? Serio kariera najważniejsza?). Nie wiem, co jeszcze może spotkać Meredith, pewnie będzie wspierać Dereka w rehabilitacji poranionej reki (Powtórka z rozrywki motywu Cristiny i Berka z początku serialu?). Sezon jak wspomniałam zakończyli mocnym cliffhangerem (zawieszenie akacji, nie wiadomo co będzie dalej) i muszę się dowiedzieć, czy reszta przeżyje? Może ktoś ma jakiś uraz wewnętrzny i tylko wydawało się, ze nic mu nie jest? Niepewne jest bardzo przeżycie Marka (a szkoda by było).


Spartakus: Zemsta


Właściwe trzeci sezon, który można obejrzeć dotyczący gladiatorów. Pierwszy to Spartakus: Krew i piach, potem nakręcili prequel: Spartakus: Bogowie areny - wydarzenia w Kapui przed przybyciem Spartakusa. Zemsta jest chronologicznie sezonem drugim, produkcyjnie trzecim. Spartakus i jego bracia gladiatorzy dokonali rzezi w domu Batiatusa i zbiegli. Ponieważ Batiatus został definitywnie uśmiercony, nowym głównym złym konspiratorem stał się Glaber – ten który zrobił ze Spartakusa niewolnika.  Piszę o definitywnej śmierci Batiatusa, gdyż nie ostateczna śmierć spotkała Lukrecję. Widzieliśmy jak zostaje przebita mieczem, jednak jakimś boskim zrządzeniem udało jej się przeżyć (literalnie boskim zrządzeniem, ponieważ przez większość sezonu ta postać utrzymuje swoją pozycję dzięki temu, że lud wierzy iż została ocalona przez Bogów, staje się ważna dla Glabera). Na szczęście Lukrecja przeżyła, ponieważ to głównie jej knowania i Lithii były ciekawe w tym sezonie (Pod względem intryg widać ogromny brak Batatiusa) Glaber wydaje się przez większość sezonu bezsilnym pretorem, od którego jest jeszcze wielu potężniejszych ludzi w Rzymie. Na tyle słabym, że nawet jego własna żona chciała go zostawić. Robi się z niego ciekawa postać dopiero od momentu, kiedy to on przejawia inicjatywę w „szerzeniu zła i bezwzględności” do społu z Ashurem. Natomiast nasi dzielni gladiatorzy nie byli zbyt interesujący. Przez połowę sezonu chcą odnaleźć Neawię, ukochaną Kriksosa. W pierwszym sezonie chęć odzyskania przez Spartakusa żony była pretekstem do walki o życie na arenie, w drugim poszukiwania Naevi to chowanie się w lesie i nudne zdobywanie informacji. Nie robi się na tym polu wcale ciekawiej, gdy udaje im się ja odnaleźć. Mnóstwo mów motywacyjnych, jednoczenia braci…Nowe wcielenie Spartakusa (aktor odgrywający wcześniej te rolę niestety zmarł) jest jakoś mniej charyzmatyczne. Najciekawsze były wątki knucia kobiet. Walki mężczyzn nudnawe aż do końca sezonu, gdzie na przemian pokazano bitwy a potem dłuższe oczekiwanie i chowanie się na Wezuwiuszu. Watek Ganikusa jakoś niespójnie był pociągnięty, ten legendarny gladiator, wyzwolony służył zdaje się głownie jako pretekst to pokazywania scen libacji w burdelu. Rozczarowujące było zakończenie. Jeśli Lukrecja i Iithia nie żyją to na kolejny sezon nam braknie konspiracji i zostają tylko walki (a to kobiety najlepsze są w konspirowaniu). Sezon zdecydowanie słabszy od dwóch poprzednich. I jak to już wspomniałam, kogoś uśmiercić oprócz wspomnianych kobiet trzeba również było ze strony niewolników. Ginie nowa ukochana Spartakusa. Tej postaci mi nie było szkoda. Biedna, maślane oczy robiła do Spartakusa a jego głownie obchodziła „sprawa” za którą walczą. Kolejny sezon obejrzę pewnie w wolnej chwili po jego zakończeniu, głównie ze względu na to, że ponoć ma się pojawić w nim Juliusz Cezar.


Supernatural (Nie z tego świata)


Ten serial powinien się był skończyć, kiedy zakończyli wątek szatana i biedny Sam wylądował w pułapce z Lucyferem a Dean założył rodzinę. Oglądalność jednak oglądalnością i kręcić trzeba było dalej. To już nie to samo co za czasów aniołów i demonów. Brakowało zabawnych odcinków w stylu Gabriela, czy zjazdu fanów Supernatural - spotkanie z prorokiem piszącym książki. Od momentu wyjścia Sama z klatki było niespójnie. Twórcy nie wiedzieli jak to dalej pociągnąć. Poszukiwanie wejścia do czyścica, łapanie pierwotnych wymieszane z brakiem duszy Sama. Potem problemy z duszą którą odzyskał. W najnowszym ósmym sezonie bracia Winchester muszą walczyć z lewiatanami uwolnionymi z czyśćca. Castiel został zabity. Nowy szef piekieł Crowley jakby usunął się w cień i jego występy w nowym sezonie były sporadyczne. Głównym złym został Dick – szef lewiatanów i zszargana zapora - problemy Sama z Lucyferem pojawiającym się w jego omamach. I tak przez cały sezon. Ukrywają się, rozwiązują kolejne sprawy i bardzo powoli dochodzą do tego jak zabić lewiatany i co one planują. Demony, anioły łaskawie aktywują się pod koniec, kiedy to akcja dostaje totalnego przyspieszenia po tym, jak wszystko wcześniej się wlokło przy okazji standardowych spraw i niepokoju wzajemnego o siebie braci. Było kilka bardzo dobrych odcinków (szczególnie ten The Girl with the Dungeons and Dragons Tattoo – bomba nawiązanie do Millenium nie wspominając o Harrym Potterze). Przechodząc do sedna: niestety w Spernatural uśmiercono wujka Bobiego. Sam i Dean nie mają już nikogo do kogo mogli by się zwrócić o pomoc. Co prawda ostateczne odejście wujka nieco przedłużyli (to jest jednak świat, w którym po śmierci można zostać duchem) ale pożegnaliśmy tę postać. Od momentu powrotu Castiela zrobiło się lepiej. Nieco rozczarowało mnie rozwiązanie problemu omamów Sama. Tak zwyczajnie Castiel przejął jego „ból” (no może nie zwyczajnie bo trochę od tego ześwirował), ale jakoś banalnie to rozwiązali. Sam sposób na zabicie lewiatanów, broń o której dowiedzieli się ze słowa bożego – zbyt łatwo skompletowali potrzebne elementy – raptem kilka odcinków. (Wcześniej potrzebowali sezonu na łamanie pieczęci, potem sezon na zbieranie klucza do stworzenia klatki) Tu 3 odcinki na broń potrzebą do zabicia lewiatana. Za proste to było i za szybkie. Na koniec znowu rozdzielają nam braci i Dean przypadkiem trafia do czyśćca. Pewnie zajmie mu nie więcej niż odcinek wydostanie się. Sezon słabszy, jak dla mnie powinni byli skończyć Supernatural na rozwiązaniu wątku aniołów i demonów, ale cóż oglądam z przywiązania bo lubię barci Winchester.

Vampire Diaries (Pamiętniki wampirów)


Serial ten ma już niewiele wspólnego z książką. Twórcy podobnie jak w True blond podążyli własną ścieżką i dobrze. Przynajmniej nie wiadomo czego można się spodziewać. Pierwszy sezon tego serialu poświęcono samym wampirom, w drugim pojawił się  motyw wilkołaków i złego Klausa – pierwotnego wampira oraz jego pokręconej rodzinki. W trzecim mamy mix: wampiry i wilkołaki w jednym i zmaganie się ze złą rodzinką w Mistic Falls oraz poszukiwania broni, która mogła by ich zabić pierwotnych. Niestety gdy już im to się w końcu udaje okazuje się, że jeśli ginie jeden pierwotny wampir ginie cała jego linia (stworzonych przez niego wampirów). Brawo dla scenarzystów, świetny pomysł na oddalenie morderczych zamiarów Stefana i Demona. Zła pierwotna rodzina wampirów wprowadza bardzo ciekawe wątki. Elena skłania się powili do Demona, gdy Stefano ja odrzuca, zgrabnie przeciągają moment jej ostatecznego wyboru. Natomiast słabiutki był pomysł nawiedzonego Alarica zabijającego ludzi, podobnie Jeremy widzący duchy. Przechodząc do sedna: w tym sezonie ginie…Elena! Sezon trzeci kończy się tak jak pierwsza część Przed światem z Sagi Zmierzch. Elena otwiera wampirze oczka i koniec….czekajcie sobie do jesieni na to, co będzie dalej. Bardzo udany Clifthanger, będę czekać!

Pozostałe seriale na ten moment sobie daruję, ponieważ nikt w nich nie ginie.

W Plotkarze Chuck i Blair znowu razem. Serena znowu odrzucona sięga po prochy.
Drugi sezon Gry o tron zapowiedział jedynie, że jeszcze wiele, wiele, bardzo wiele fabuły przed nami w kolejnych sezonach. Wprowadzono mnóstwo wątków.
W Teorii wielkiego podrywu nadszedł wyczekiwany ślub! Czekam jednak na rozwój relacji Amy i Sheldona. Byłam przeszczęśliwa gdy zawarli umowę partnerską! Penny mogłaby zmienić w końcu pracę.
Jeśli chodzi o Once upon time nie wiem, po co kręcić drugi sezon, bardzo ładnie rozwinęli całą historię. Po co to przedłużać? Zostawili sobie jednak kilka wątków, potencjał serial ma spory, kolejny sezon z pewnością obejrzę.
Tajemny krąg – serial oparty na książkach autorki Pamiętników nie doczeka się kolejnego sezonu, a w tym nakręconym pośpiesznie porozwiązywali wątki, wszystko nabrało ekspresowego tempa widocznie gdy dowiedzieli się, że nie dostaną przedłużenia. Zupełnie nielogiczne było kończenie jednego wątku w 5 minut i otwarcie na co najmniej kolejnych 5. Obejrzałam byleby zobaczyć do końca.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz