wtorek, 25 września 2012

Ted - burzowi kumple na zawsze


Ted to film twórcy Family Guy (Głowa rodziny) serialu animowanego charakteryzującego się specyficznym humorem. Jeśli ktoś zna serial, wiedział, czego można było się spodziewać po tym filmie.
Lata `80 Jim dzieckiem będąc miał na ścianie plakat Indiany Jonesa, dzieci dostawały na gwiazdkę serię figurek z Gwiezdnych Wojen. Jim dostał misia i dał mu na imię Ted. Mały chłopiec wybrał tę jedną wyjątkową noc w roku i pomyślał życzenie: chciałby aby mógł rozmawiać ze swoim misiem i aby mogli być przyjaciółmi na zawsze. Życzenie się spełnia, a szok rodziców nad ranem, gdy podekscytowany chłopiec mówi im, że jego miś ożył po czym do kuchni wkracza gadający miś, był dopiero drugą sceną, w której się zaśmiałam [Pierwszym momentem było zobrazowanie do jakiego stopnia inne dzieci z podwórka nie lubiły Jima (grupa dzieciaków bije rudzielca)]. Najlepszy przyjaciel Jima z dzieciństwa dorasta wraz z nim. Już nie przytula misia i nie słucha jak mówi „I love you” . Ted dorósł, pali zioło, jest wulgarny i robi mega imprezy. Ted idzie do pracy, jego szef lubi, otwartych szczerych bezpośrednich pracowników (za każdym razem, gdy go Ted obrazi dostaje awans). Przyjaźń Teda i Jima staje na drodze do szczęśliwego związku Jima i Lori…
Lubię komedie, w których pojawiają się nawiązania „popkulturowe”. To tak jakby człowiek chwilami śmiał się sam z siebie. Ted doradza Jimowi, że kobieta wypłacze się, obejrzy Bridget Jones (Lori po rozstaniu włączyła „Dziennik Bridget Jones” siedząc na kanapie z pudełkiem chusteczek higienicznych w ręce) i jakoś się ułoży. Opowiada, że na początku wszyscy się interesują kimś nowym, jest gwiazdą a potem mają go gdzieś, nawet jeśli się jest Justinem Bieberem. Jim i Ted oglądają Flasha Gordona (Z zasłyszanych ciekawostek tudzież plotek: Flash Gordon jest bardzo ważnym filmem. Kiedy miano go kręcić Lucas chciał zając się reżyserią tego filmu, ale wytwórnia mu odmówiła. Lucas napisał Gwiezdne wojny. Nie ma tego złego…). Jim poznaje Lori dzięki portalowi społecznościowemu. Ted pisze Tweey. Wisienkami na torcie były występy w tym filmie takich aktorów jak Rayan Raynolds, czy Tom Skerritt (jako on sam) i Norah Jones (!).Pięknym obrazkiem popkulturowym będącym esencją zwariowanych imprez jest ta zorganizowana przez Teda. Karaoke po pijaku (łącznie z kpiną ze sposobów śpiewania w latach `80, `90), zabawa z nożem wbijanym komuś pomiędzy palcami (Kto kojarzy taką scenkę  z Kac Vegas i jej konsekwencje?) łącznie z aplikacją „używek” w toalecie i waleniem ręką w mur.
Ted to obraz prawdziwej męskiej przyjaźnie na dobre i złe (burzowe noce).

Obiektywnie rzecz biorąc scenariusz nie był zbyt oryginalny. To właściwie zlepek konwencji i kpin ze znanych nam schematów fabularnych, jednocześnie połączonych ze wzruszającymi ciepłymi obrazkami zaczynającymi się od „Pewnego prazu pewien chłopiec nie był lubiany wypowiedział życzenie…”. Esencja męskiej przyjaźni. Dawno w kinie nie śmiałam się tak szczerze. Hitem lata powinna być piosenka o burzy, a właściwie do burzy i piorunie:

When you hear the sound of thunder, don’t you get too scared.

Just grab your thunder buddy and say these magic words:

F*-k you thunder, you can suck my d*-k.

You can’t get me thunder, cause you’re just God’s farts.”



Uważam, że to bardzo udana rola  Marka Wahlberga (Właściwie jest to pierwsza dobra komedia w której go widziałam. Dla mnie jest to raczej bohater filmów akcji czy SF takich jak Kontrabanda, Fighter, Planeta małp, Infiltracja, Strzelec, Królowie nocy, Max Payne). W tym filmie był naprawdę zabawny! (Jak oni nakręcili scenę z kobiecymi imionami? Szacunek dla Marka. Na pewno w dodatkach Dvd będzie pokazane jak się z tym męczył). Patrząc natomiast na Milę Kunis (Czarny łabędź, To tylko sex) nie mogę przestać myśleć: Rany jakie ona ma wielkie oczy…. Niewątpliwie aktorka charakterystyczna i urody jej odmówić nie można, zabawna też bywa (Prześmieszna scena Lori i Johna z kupą).

Film bardzo dobry 8/10. Polecam z zastrzeżeniem: humor na poziomie Kac Vegas tudzież American Pie (momentami wulgarny) Połączenie bajki (gadający miś), przypowieści (narracja zza kadru) z ciętym humorem (jak przyznałam, momentami poniżej poziomu dobrego smaku) było dokładnie tym, czego oczekiwałam po tym filmie. Na szczęście w trailerach nie pokazali najlepszych scen.


SPOILER-ZAKOŃCZENIE
Ted zostaje porwany. Lori i Jim chcą go ratować. W dramatycznym momencie Ted zostaje rozerwany na pół (scena na boisku do Baseballa). Zrozpaczeni biorą misia do domu (pada wtedy oczywiście deszcz) próbują zszyć. Nie udaje się, to już zwykły miś. Jednak w nocy Lori myśli życzenie patrząc w gwiazdy. Ted budzi się rano i robi sobie jaja z Jima, że źle go zszyli i jest opóźniony. Happy End, żyli długo i szczęśliwie, ponieważ od początku było im wspólnie dobrze. Jim i Lori biorą ślub. Ted zostaje kierownikiem sklepu, a gruby chłopaczek który wraz z tatkiem porwali Teda schudł zaczął ćwiczyć i stał się Taylor Lauthnerem (Jacob z Sagi Zmierzch)

1 komentarz :

  1. Też to oglądałam. Bardzo fajny film:)

    OdpowiedzUsuń