sobota, 15 marca 2014

Tylko kochankowie przeżyją – Jarmusha film o wampirach. Byron, Szekspir, muzyka i picie krwi.

Jarmusch od dawana czekał na mojej liście ”warto się zapoznać z jego twórczością”. To jeden z tych reżyserów, obok Hanke`go, Kubricka, Ozona, Almodovara, Larsa Von Triera, których warto znać. Ponoć wstydem dla kinomana jest przyznanie się do nieobejrzenia jakiejś „klasycznej” pozycji, ale bronimy się jednak samym faktem, że mamy świadomość takiego baku na liście filmów już obejrzanych. Jamrmusch był takim moim niedopatrzeniem, ponieważ, jak już się spowiadam, okładki filmów niezbyt były dla mnie zachęcające (ten sam problem miałam kiedyś z Woodym Allenem). Od dawien dawna mam na mojej liście Truposza za względu na udział Johny`ego Deppa w tym filmie. Jednak pierwszym filmem, którym mnie do siebie w pełni przekonał Jarmusch są Tylko kochankowie przeżyją. Paradoks, film reżysera ambitnego w końcu obejrzany dzięki temu, że podjął temat wałkowany w kółko od lat kilku w popkulturze: wampiry. Tylko, że ani to pusta, ani łzawa, ani naiwna historia nie była. Tylko, że w teoretycznie niezbyt skomplikowanym scenariuszu, który dałoby się streścić w pięciu zdaniach, kryją w się pokłady znaczeń. Kino ambitniejsze od popkulturowej papki odróżnia sposób nakręcenia, muzyka i refleksja po seansie do której skłania, oraz sceny filmu, do których chciałoby się powrócić. Jarmusch stosuje ciekawe jęcia postacie z góry, gdy idą jedynie pokazując idące nogi, gdy jadą autem tylko ich twarze jak w starych filmach.



Banalna historia wampira melomana, artysty-twórcy bardzo dobrych utworów, który nie chce występować na żywo. On kolekcjonuje gitary, które mu dostarcza typowy „dude”. Mieszka w zagraconym mieszkaniu, w którym czas zatrzymał się na latach 60. Nosi ponad stuletni szlafrok, ma gramofon i jest bardzo, bardzo rozczarowanym „życiem”. Siedzi tylko w mieszkaniu i słucha muzyki. Żyje w Detroit, mieście jawiącym się jako opuszczone, brudne i pogrążone w podobnym marazmie co bohater. Jego żona mieszkająca w Tangerze zaniepokojona nienajlepszym nastrojem męża postanawia do niego przyjechać, choć nie lubi tych wielodniowych podróży, ponieważ musi wykupywać bilety na nocne przeloty. Ona uwielbia czytać poezję, a w daleką podróż zabiera jedynie książki.
W filmie ukazane są wampiry na swój sposób w kwestii podstawowych „właściwości”  „dosyć” typowe. Dostosowały się do życia w XXI wieku. W dzień śpią, w nocy słuchają muzyki, piją krew z niewielkich kieliszków lub w postaci lodów na patyku. Po ulicy chodzą w ciemnych okularach, noszą rękawiczki, potrafią poprzez dotyk określić „starość” dotykanych przedmiotów. Utrzymują wizerunek wyizolowanych „gwiazd rocka”. Zapasy dobrej krwi zdobywają kupując ją ze szpitali. Konieczność zaproszenia do wejścia do domu jest efektem jedynie przesądu: wchodzenie nieproszonym przynosi pecha. Wampiry po wypiciu krwi popadają w chwilowy stan upojenia.
Adam i Eve (imiona zdecydowanie nieprzypadkowe) rozmawiają o przeszłości, czasach które minęły. Eve wciąż prosi Adama by opowiedział jaki był Bayron i Shelley. Adam przez lata wypuszczał w świat w swoją muzykę, sprawdzając czy do niego wróci, pozwolił nawet jako swój utwór opublikować wielkiemu kompozytorowi. Używają łacińskich nazw na określanie gatunków roślin i zwierząt. Eve uwielbia teksty swojego przyjaciela Chrisphera Marlowe`a. W filmie potwierdzają teorię wielu Szekspirologów, jakoby to Marlowe był autorem dziel przypisywanych Szekspirowi. Adam odwiedza szpital z etykietką pracowniczą:„Dr. Faust”, i rozmawia z Dr. Watsonem. Przypadek? Oczywiście, że nie. Dr. Faust to postać znana głównie z utworu Wolfganga von Goethego. Faust miał zaprzedać duszę diabłu jeśli zazna pełni szczęścia wypowiadając słowa: „trwaj chwilo jesteś piękna”. Utwór o Fauście napisał wcześniej również Chrispoher Marlowe Tragiczna historia Dr. Fausta w oparciu o legendę o Fauście. Wybór właśnie takiej etykietki przez Adama niezwykle ciekawy i sugestywny. Na pierwszym poziomie w filmie sugerują tęsknotę wampirów za czasami romantyzmu (utwór Goethego, wspominanie Bayrona, Shelley), ale przyjaźnią się również z Marlowem , twórcą utworu o tej postaci, więc wybór tego imienia mogłoby być jedynie efektem znajomości jego utworów. Jednak jednocześnie fakt przywołania akurat Fausta i tym samym wątku zaprzedania duszy diabłu w kontekście wampirycznego tematu i swoistego wątku potępienia tych istot i ceny jaką za to płacą – picie krwi jest niezwykle sugestywny. Wszystko to osiągnięte tylko za pomocą jednego ujęcia kamery na etykietkę Adama, gdy jest przebrany za lekarza. (Panie Jarmuch ukłony z mojej strony.) Te małe tropy przewijają się w prostych dialogach, niby niewiele znaczących scenach, a jest to dokładnie to co uwielbiam w tego typu nieco „intelektualnym kinie”. Na ekranie widzimy głównie parę kochanków, a używam tego określenia nie bez podstawienie. Oglądając ich wspólne sceny bez cienia wątpliwości wierzę w ich miłość. Tym różni się kino reżyserskie od naiwnych hollywoodzkich obrazów. Jarmushowi pokazał „tylko” wspólne słuchanie muzyki, leżenie w milczeniu na kanapie, nocne jazdy po mieście, ściąganie rękawiczek i trzymanie się za ręce oraz wspólny taniec – tylko tyle by pokazać miłość, która przetrwała wieki. Ja im wierzę .Jarmusch gra też niedopowiedzeniami. Nie uzyskamy w tym filmie odpowiedzi na pytanie, czemu mieszkali osobno, dlaczego mieszkają w zagraconych mieszkaniach, dlaczego Adam nie lubi tak bardzo siostry Ewy Avy (choć można się domyślić), dlaczego są tak zobojętniali wobec świata i rozczarowani ludzkością (Zombie niszczą świat). Mają całą wieczność by wciąż zaczynać od nowa, ale są razem. Zakończenie i jego wydźwięk są doskonałym podsumowaniem i jednoczesnym kontrastem do tego co oglądaliśmy przez cały film. [Spoiler: przeintelektualizowane wampiry, które są jakby pozbawione emocji, obojętne na świat, istoty swoiście wyższe wiedzące lepiej, traktujące ludzi jak istoty głupie niczego nie rozumiejące, Adam, który chciał popełnić samobójstwo. Oni to w chwili gdy gotowi są umrzeć z powodu braku pokarmu, jednak jeśli nadarza się okazja, budzi się w nich instynkt myśliwego i zabójcy.  Pokazują swoje kły. Genialne!]

Rola Toma Hiddelstona zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Aktor, który zyskał uwagę szerszej publiczności głównie dzięki roli Lokiego w Avengersach, w tym filmie pokazał zupełnie inne oblicze. Po obejrzeniu Tylko kochankowie przeżyją Hiddeelston zdecydowanie nie jest już dla mnie Lokim tylko Adamem. Spojrzenia zniechęcenia, złości, smutku, beznadziei. Hilddelstone pokazując niesamowity wachlarz emocji w scenach, w których nic niby się nie dzieje. Niezwykle interesująca, w tym całym buncie i beznadziei atrakcyjna postać. W porównaniu do niego Tida Swinton nie wypada tak dobrze, choć jej nieco androgeniczna natura (wciąż twierdze, ze jej najlepsza rola jest ta z Constantine) doskonale pasuje do pozbawionych emocji krwiopijców. Jedyne co mi w tym duecie trochę przeszkadzało, to  znacząca i jednak widoczna różnica wieku aktorów (w rzeczywistości gdzie  postaci żyją wiecznie właściwie nie powinno i na pewno Adamowi i Eve nie robiło to różnicy). Hiddelstein ma 33 lata a Swinton 53 i ta widoczna różnica „wieku” wampirów była jedynym zgrzytem dla mnie w tym filmie. Mia Wasikowska jako młodsza siostra Ava po raz kolejny mnie do siebie przekonuje, choć nie miała zbyt skompilowanej roli do zagrania.

Film bardzo dobry, choć wymagający i zdecydowanie nie dla wszystkich. Bardzo mocne 8/10 (bliżej 9 nawet). Polecam z zastrzeżeniem, że to kino „reżyserskie”, nieco więcej wymagające od widza, gdzie nic się nie dzieje, a jednak treści jest tak wiele, że mogłabym jeszcze pisać i pisać o teorii przyciągających się cząsteczek, problemie wody, Tesli i wielu innych wątkach. Film nominowany do Złotej Palny na festiwalu w Cannes. Warto.


SPOILER-ZAKOŃCZENIE
Ava wysysa Iana. Adam i Eve wyrzucają ją z domu. Pozbywają się ciała. Muszą wyjechać z miasta, ponieważ widziano ich z Ian`em. Jadą do Tangeru. Mają za sobą bardzo długa podróż, są głodni, wymęczeni, ledwo wstają z łóżek. Eve nie może dodzwonić się do Amrlowe`a. resztkami sił do niego idą. Okazuje się że Marlowe jest chory. Wypił skażoną krew. Marlowe umiera. Adam i Eve dostają od niego ostatnią porcję dobrej krwi. Nie maja skąd wziąć więcej, Są w beznadziejnej sytuacji. Resztkami sił idą przez miasto. Eve kupuje Adamowi nowy instrument. Siadają na ziemi gotowi umierać. Dostrzegają całującą się parę. Wciąż zobojętniali obserwują ich. Podejmują decyzję, wstają. Adam mówi, że bierze dziewczynę. Wysuwają kły. KONIEC.

Te zobojętniałe wampiry, które potępiły zachowanie Avy na końcu okazują się jednak drapieżcami.



3 komentarze :

  1. No dobra, to się przyznam ;) Nie oglądałam jeszcze żadnego filmu tego reżysera.. Film "Tylko kochankowie..." znalazł się na mojej liście "do obejrzenia", ale jest to tak długa lista, że nie wiem kiedy zrealizuję plan. Tym bardziej, że wampirzy motyw jakoś mnie specjalnie nie zachęca. Po Twojej recenzji wywnioskowałam (chyba słusznie), że nie jest to kino rozrywkowe, typowy zapychacz czasu, więc lepiej poczekam, aż będę w odpowiednim nastroju na nieco ambitniejsze kino.

    Pozdrawiam serdecznie!
    SzutkiPlochi z In Love With Movie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie film na wieczór z ogromnym zapasem cierpliwości i ochotą na bardziej intelektualny seans ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witamy!
    Zapraszamy do udziału w Konkursie na Nieoficjalny Blog Roku 2014.
    Szczegóły znajdziesz tutaj: http://nieoficjalny-blog-roku.blogspot.com/

    Serdecznie pozdrawiamy! :)

    OdpowiedzUsuń