sobota, 28 marca 2015

Odkrycia serialowe sezonu 2014/2015. Seriale, które wciąż warto oglądać



Serialami świat się kręci i niejednokrotnie są to produkcje kręcone ostatnio w znakomitej obsadzie, z ogromnymi budżetami, reżyserowane przez najlepszych reżyserów. Wystarczy wspomnieć Grę o tron czy House of Cards. Stacje telewizyjne produkują kolejne Spin-offy stawiając już na raz sprawdzone formaty. Powstaje serial za serialem o superbohaterach (Superbohaterowie są ostatnio bardzo modni). Flash nie przyciągnął mnie na dłużej (może nadrobię, jeśli serial przetrwa), Constantine mam na liście do zapoznania się, po Gotham raczej nie sięgnę (czym jest to miasto bez Batmana?). Jednak nigdy nie wiadomo, który serial przetrwa w ramówce. Z zasady czasami lepiej przeczekać i sprawdzić kto przeżyje, zamiast się zaangażować i rozczarować. Całkiem dobrze sprawdza się śledzenie nominacji do Złotych globów (serial nominowany w którejś kategorii może być spokojny, że utrzyma się w ramówce). 


W sezonie serialowym 2014/2015 z telewizyjnych nowości przed ekran z tygodnia na tydzień potrafiły mnie utrzymać jedynie kilka premierowych pozycji:


Outlander


Serial ten jest moim absolutnym numerem jeden tego sezonu. Jest to połączenie wszystkich moich ulubionych elementów: Magii, czarów (bohaterka przenosi się w przeszłość do XVIII wieku) romansu, historii i przygody. Ponadto akcja rozgrywa się w pięknych plenerach i jest mnóstwo świetnych zwrotów akcji. Serial nakręcono na podstawie książki Diany Gabaldon i producenci mają materiał co najmniej na kilka sezonów. Super!

Jane the Virgin


Ah te czasy kiedy oglądało się telenowele. Serial ten opiera się na pomyśle telenoweli brazylijskiej, początkowy zarys fabuły jest banalny. Jane zostaje przez przypadek zapłodniona w klinice podczas rutynowego badania (lekarka pomyliła pacjentki). Mieliśmy w Polsce odpowiednik tej historii w postaci TVN`owskiego serialu Majka. Jednak sposób w jaki amerykanie wykorzystali i przetransformowali ten pomysł jest o wiele, wiele lepszy od zapewne oryginału i jego krajowych odpowiedników. To przede wszystkim jest komedia, która kpi ze schematu, który wykorzystuje. Ponadto dodano watek kryminalny, spisku i wszystko to razem wymieszane tworzy dobry lekki serial. Aktorka odgrywająca główną rolę w serialu Gina Rodrigez została nagrodzona Złotym Globem w kategorii Najlepsza aktorka w serialu komediowym lub musicalu, serial był nominowany w kategorii najlepszy serial lub musical.


How to get away with murder


Nowość, typowy serial prawniczo-kryminalny. Przed ekran przyciągnęła mnie głównie  Viola Davis. Generalnie bardzo lubię seriale prawnicze, a tutaj ponadto główną osią fabularną jest seria retrospekcji dotyczących jednego morderstwa, które zostało popełnione na początku serialu. Cenię bardzo produkcje, w których w ten sposób konstruuje się fabułę. Nic nie jest takim jakie się wydaje na początku, a w trakcie oglądania tak się manipuluje widzem, że kilka razy można zmienić swój typ w odpowiedzi na pytanie: kto jest mordercą? Warto.

Forever



Kolejny serial kryminalny. Dobry na zapełnienie "pustki" pomiędzy odcinkami innych tego typu produkcji. Główny bohater jest koronerem (takie skrzyżowanie Sherlocka Holmesa z lekarzem). Na co dzień współpracuje z policją i w większości przypadków to jego wskazówki i teorie doprowadzają pracującą z nim Panią detektyw do rozwiązania sprawy. Poszczególne odcinki są bardzo podobne do Anatomii prawdy (gdzie mamy Panią koroner jako główną bohaterkę). Jednak w tym serialu najciekawszy jest wątek "główny" i pomysł na serial. Otóż Henry Morgan jest nieśmiertelny. Jeśli zostaje zabity "przebudza" się w rzece. Nie starzeje się i nie wie jak można by go zabić "na dobre". W serialu przewija się seria retrospekcji z poprzednich "żyć" Henry`ego oraz pojawia się również watek "wroga" podobnego do niego samego. Warto, choć bywają słabsze epizody.


Poldark


Jestem na razie po pilocie, ale zapowiada się serial w klimacie podobnym do Outlandera. 
Żołnierz wraca z wojny, okazuje się, ze jego ukochana wychodzi za innego, majątek jest w ruinie i musi zaczynać wszystko od nowa. Mi to wystarcza. Ponownie na podstawie książki. 

The Strain 


Nadrobiłam w maratonie. Ponownie serial, który w pewnym momencie stał się pastiszem schematu. Miał świetny początek (tajemniczy wirus na pokładzie samolotu), potem poszło to w kierunku ala Resident evil czy Walikng dead, by skończyć na seriach retrospekcji i wampiryzmie. Mix rożnych gatunków, kręcony jednak w miarę mam nadzieje z zamierzonym dystansem. Na pewno obejrzę drugi sezon.

The Affair


Serial po który sięgnęłam po rozdaniu Złotych Globów. Zdobywca statuetki w kategorii najlepszy serial dramatyczny, zdobywczyni statuetki Ruth Wilson w kategorii najlepsza aktorka w serialu dramatycznym, Dominic West nominowany w kategorii najlepszy aktor w serialu dramatycznym. Jest to historia małomiasteczkowego romansu. Tym co jednak wyróżnia tę produkcję jest konstrukcja fabularna. Te same wydarzenia są przedstawiane z perspektywy JEJ i JEGO. Świetnie pokazane jak bardzo różnie to samo zdarzenie może być opowiedziane i zinterpretowane przez kobietę i mężczyznę. Świetny dramat. Warto.

The Mindy project


Po ten serial sięgałam w ramach "zapychacza". Lekkie 20 minutowe komediowe odcinki opowiadające perypetie pani ginekolog Mindy szukającej prawdziwej miłości, które bardzo często poszukiwane tego jedynego nie wychodzi. Momentami dobre teksty odnoszące się do współczesnej popkultury. Taka serialowa Bridget Jones. Niezbyt wybitne, ale można obejrzeć (sezon pierwszy nadrobiony, drugi w trakcie, co jakiś czas oglądane kolejne odcinki).


Nie mogę odżałować skasowania Manhattan love story. Fajna komedia, miało to potencjał by pociągnąć to dłużej. Wciąż obiecuję sobie nadrobić Vikings


Z kontynuacji z lat ubiegłych drugi sezon Hannibala pochłonęłam w trybie ekspresowym w przerwie świąteczno-noworocznej, podobnie było  z nowym sezonem Downtown Abbey (kolejny sezon ma być już tym ostatnim niestety. Choć może BBC wie kiedy należy odejść). Z tygodnia na tydzień śledziłam drugi sezon Witches of the east end ale niestety serial skasowano (I do tego fabuła się urywa w bardzo ciekawym momencie) przyjrzałam się Galavantowi (ale raczej nie zostanę z tym serialem na dłużej). The Orginals czekam na zakończenie sezonu, żeby wciągnąć w maratonie, podobnie z Supernatural. Przymierzam się do obejrzenia Agentów T.A.R.C.Z.Y. (obowiązkowo trzeba to nadrobić by przygotować się do pójścia do kina na Avengersów, dwa sezony do nadrobienia...). American horror story - ledwie się przymierzyłam, choć dwa pierwsze epizody mnie nie wciągnęły. Planuję pociągnąć to dalej w maratonie, podobnie jak House of Cards przy okazji najbliższego urlopu.



Wciąż w kolejnym sezonie z tygodnia na tydzień śledzę:
  • Teoria wielkiego podrywu - serial ma wzloty i upadki (trochę słabiej się zrobiło odkąd Penny i Leonard są na dobre razem, a związek Sheldona i Amy zbytnio się ustabilizował. Przydałaby się w serialu "świeża krew". Czekam aż któraś z dziewczyn zajdzie w ciążę...).
  • The Good Wife - każdy odcinek jest świetny. Pomimo odejścia Willa scenarzyści wciąż wiedzą jak budować napięcie.
  • The Vampire diareis - oglądam, chociaż nie wiem po co. Serial zaczyna być boleśnie powtarzalny. Już każdy z każdym i wszyscy po kolei "wyłączają ludzkie emocje". Pokonali kogo tylko się z wrogów się da, a co drugi okazuje się "dobry".
  • Chirurdzy - nieustanie bardzo dobry. Pomimo zniknięcia kolejnych najważniejszych postaci, Shonda wciąż wie jak zrobić świetny odcinek.
  • Elementary - ostatnio tendencja spadkowa po tym jak próbowano dodać nową stałą postać do obsady.
  • Suits - trochę się scenarzyści pogubili i ostatecznie postanowili jednak przywrócić Mike`a do kancelarii po tym jak próbowali "wyprostować" ryzyko odkrycia kłamstwa.
  • Once upon time - po zakończeniu wątku z Krainy lodu, wciąż mnie zadziwia wyobraźnia scenarzystów. Jest dobrze, choć może jeszcze sezon lub dwa i się muszą w końcu wypalić.


A jak tam wasze odkrycia tego sezonu?

niedziela, 15 marca 2015

Kopciuszek – Disney`owska klasyka w wersji aktorskiej

Po przeniesieniu na kinowy ekran Królewny Śnieżki, Śpiącej królewny, Jasia i Małgosi, Jasia i łodygi fasoli (więcej patrz w Zestawianiu filmowych baśni) w ostatnich latach pora przyszła na ukochaną bohaterkę wszystkich małych dziewczynek, historię uniwersalną (biedna, dobra dziewczyna spotyka księcia) maglowaną, transformowaną setki razy w różnych epokowych kostiumach, bardziej dosłownie lub jedynie umownie. Disney wyprodukował aktorską wersję Kopciuszka.



Można by ocenić ten film przyjmując dwa odmienne podejścia:

Wytknąć tej absolutny brak oryginalności, banalność, gdzie scena po scenie przeniesione zostały ujęcia z klasycznej animacji z roku 1950. Kopciuszek rozmawia z myszkami, szyje sobie sukienkę na bal, która jest potem rozerwana przez złą macochę, dynia jest zamieniona w karocę, myszki w konie, odbywa się bal, Kopciuszek ucieka o północy i gubi pantofelek, książę poszukuje dziewczyny. Historia jest prostolinijna, absolutnie nic nas nie zaskoczy. Kopciuszek jest dziewczęciem dobrym i odważnym, dającym się zdominować złej macosze. Książę przystojny i wystarcza mu jedno spotkanie by piękna nieznajoma skradła mu serce. Nic nowego, po co więc oglądać dokładnie to samo?

Jednak pamiętając o słabościach, które wytykałam Królewnie Śnieżce i łowcy oraz Czarownicy gdzie (moim zdaniem) zapomniano o tym, kto powinien być głównym bohaterem historii (Disney`owskie księżniczki zostały tam przyćmione przez czarne charaktery) in plus zaliczam, to że to wciąż historia Kopciuszka. Nie zachwiano tu równowagi i to Elę obserwujemy przez większą cześć seansu (Siostry przezwały ją po tym jak ubrudziła sobie twarz popiołem śpiąc przy ognisku Cinderella).

Dodano kilka scen pozwalających lepiej zbudować postać Kopciuszka wyjaśniając jej przywiązanie do rodzinnego domu (oglądając animację przecież można było sobie zadawać pytanie dlaczego Kopciuszek dał z siebie zrobić służącą i po prostu nie odszedł z domu gdzie była wykorzystywana do ciężkiej pracy?). Ponadto pierwsze spotkanie księcia i Kopciuszka w lesie wyjaśnia późniejszą determinacje dziewczyny by pójść na królewski bal.

Dla mnie poprowadzenie tej historii w sposób „klasyczny” jest zaletą. Pod względem realizacyjnym nie można tej produkcji nic zarzucić. Film jest nakręcony z ogromnym rozmachem. Zamek jest imponujący, szerokie ujęcia pokazujące królestwo i drogę do zamku robią ogromne wrażenie. Kostiumy wszystkich bohaterów są baśniowo kolorowe, wręcz pstrokate (stroje złych sióstr Kopciuszka). Suknia Kopciuszka jest przepiękna, Książę ma wyraziście niebieski i zielony mundur jak w oryginale. Pantofelki są jak w bajce ze szkła, myszki, kot, jaszczurki, sceny czarowania przeniesione zostały idealnie z animacji.











Pod względem aktorskim, co jest słabością większości filmowych baśni, ciekawiej wypadają i tutaj czarne charaktery oraz kilkuminutowe występy innych postaci. Cate Blanchett jest znakomita. Jest wcieleniem złej macochy dbającej tylko o siebie i swoje córki jednak, jej śmiech, złośliwe spojrzenie i knucie tworzą postać o silnym wyrazistym charakterze. W zaledwie kilku scenach również Helena Bonham Carter świetnie zagrała nieco poczciwą, roztrzepaną wróżkę-dobrą matkę chrzestną (sceny mające w sobie najwięcej humoru, gdzie dynia przesadnie rośnie, myszki są zmieniane w konie a jaszczurki w Stangretów).
Natomiast Lily James w roli Kopciuszka jest tylko ładna i mdło dobra (mało wyrazisty charakter niestety). Trochę lepiej wypada książę i w tej Richard Madden (Rob Stark z Gry o tron!).

Podsumowując Kenneth Branagh przeniósł na ekran praktycznie scena w scenę klasyczną animację, minimalnie ją uzupełniając. Pokazując na ekranie baśniową magię, przepych, przestronny pałac, kolorowe suknie przenosi nas ponownie do lat dzieciństwa i przypominamy sobie, że to właśnie tak było w oryginale (i mam tu na myśli oryginał-animację z 1950, a nie historię Kopciuszka samą w sobie w wersji Grimmów). 7/10 film dla 10-letnich dziewczynek, ale warto obejrzeć choć dla mnie wciąż najlepszą wersją Kopciuszka pozostaje Długo i szczęśliwie z Drew Berrymore.

sobota, 21 lutego 2015

Oscary 2015






Styczeń i luty dla filmowych blogerów to "pracowite" miesiące. Po ogłoszeniu nominacji do Oscara weekendy stały się zbyt krótkie by zdążyć obejrzeć wszystkie wyróżnione filmy, a przecież nie tylko Oscarami się żyje. 

Co roku można było wyróżnić pewne tematyczne filmowe tendencje  takie jak już kilkakrotnie wypominany przeze mnie rok 2011 "przezwyciężania" własnych granic (Rok Jak zostać królem, Czarnego łabędzia i 127 Godzin) po którym nastał 2012 będący hołdem dla kina (Artysta  wygrywający z Hugo i wspomnienie Marylin w Mój tydzień z Marylin). 2013 był rozczarowaniem gdy wygrało Argo z Les Miserables, a w 2014 pomimo wielkich akcji i wsparcia fanów Leonadro Di Caprio i tak nie dostał zasłużonego Oscara za Wilka z Wall Street, przegrywając z odmienionym fizycznie Matthew McConaughey`em (jak wszyscy wiemy Akademia uwielbia fizyczne przemiany). 

2015 jest natomiast rokiem filmów biograficznych. W najważniejszych kategoriach pojawiają się tytuły, które są historiami "życiem napisane": Gra Tajemnic, Teoria wszystkiego, Foxcatcher, Niezłomny, Mr. Turner, Dzika droga. W kategorii najlepszy film obawiam się, że zwycięży Boyhood, którego fenomenu zupełnie nie rozumiem. Godna podziwu jest determinacja i konsekwencja w kręceniu filmu przez 12 lat, ale ani historia, ani gra aktorska (choć posypały się również nominacje w tej kategorii) mnie nie urzekły i zupełnie nie rozumiem tego fenomenu (złośliwie komentując: seriale też kręcą przecież przez lata). Najwyżej ze wszystkich nominowanych filmów oceniłam Grę tajemnic, gdzie "wszystkie składowe": historia, Benedict Cumberbatch, dialogi, a mam również słabość do filmów "historycznych" sprawiły, że pod względem "punktowania" cenię go najwyżej, choć moim numerem jeden w tej kategorii jest zdecydowanie Birdman będący obrazem współczesnej popkultury, jednocześnie świetnie nakręcony. Kiedy oglądałam Grand Budapest Hotel nawet nie myślało się jeszcze o Oscarach, choć już na wiosnę pisząc o tym filmie doceniałam charakteryzacje i zastosowaną w nim narracje książkową (rozdziały) i kompozycję szkatułkową (a film trafił wtedy na moją listę do obejrzenia właśnie ze względu na to, że w roku ubiegłym Anderson był wyróżniony nominacją za Kochanków z księżyca).

W kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy mamy wielki powrót Michaela Keatona w Birdmanie i to jemu w tym roku najbardziej kibicuję w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy (film, który jest też "swoistą" biografią), choć podobnie jak w roku ubiegłym obserwując wyniki Globów obawiam się, że wygra Eddie Redmayne za świetną kreację i fizyczną przemianę (jak wiadomo Akademia lubi to) w Teorii wszystkiego. Eddiego lubię i śledzę od lat kilku, ale wierzę, że będzie miał jeszcze swoją szansę w przeciwieństwie do Keatona, którego gwiazda zabłysnęła prawdopodobnie tylko ten jeden raz i szansa się taka więcej nie powtórzy.

W kategorii najlepsza aktorka pierwszoplanowa najbardziej "zaskoczyła mnie"  rola Rosamund Pike i jesienią kiedy pojawił się nowy film Finchera (brak nominacji w kategorii najlepszy reżyser? Zaginiona dziewczyna to świetnie wyreżyserowany film), choć wszelkie znaki na niebie i ziemi mówią, że w tym roku triumfować będzie Juliane Moore (bardzo dobra rola w Still Alice, choć większe wrażenie zrobiła na mnie w Mapach gwiazd Cronemberga w tym roku). Nominacja Felicity Jones zasłużona za Teorię wszystkiego zasłużona, choć nie ma tu na pewno mowy o wygranej.

W kategorii najlepszy aktor drugoplanowy bezkonkurencyjny pozostaje J.K.Simmons, który podobnie jak Moore zgarnął już kilka nagród za te kreację i raczej pozostawia swoich rywali bez większych szans. Edward Norton jest niewątpliwie dobry w Birdmanie podobnie Duvall w Sędzi. Ethan Hawke nie zrobił na mnie najmniejszego wrażenia w Boyghood (no nic na mnie nie zrobiło wrażenia akurat w tym filmie).

W kategorii najlepsza aktorka drugoplanowa nie będzie niespodzianek, statuetka prawdopodobnie trafi do Patricci Aruette (Boyhood). Ciesze się z wyróżnienia Keiry Knightley (W Grze tajemnic jest taka, jaka najbardziej ją lubię) i Emmy Stone (na nagrody za wcześnie ale jak nie raz nie dwa wspominam ta aktorka ma szansę zajść daleko). W tym roku nominacja Meryll Streep za Tajemnice lasu wydaje się być przyznana chyba dla zasady "rok bez nominowania Meryl rokiem straconym".

Zdecydowanie w pozostałych kategoriach cieszy mnie dostrzeżenie Wolnego strzelca (najlepszy scenariusz oryginalny - świetne dialogi, choć szkoda że nie doceniono Gyllenhala).

W tym roku rozczarowujące są animacje, bez żadnego "pewniaka". Wielka szóstka jest animacja dobrą, podobnie jak Jak wytresować smoka 2 (ale to już było, dobry sequel, ale jednak tylko sequel), ale nie zachwycają. Mówi się natomiast o wielkim niedocenieniu tutaj i nawet nie nominowaniu filmu Lego Przygoda.

Oczywiście należałoby tu wspomnieć o tegorocznym wielkim triumfie polskiej Idy, która ma bardzo poważne szanse na Oscara, ale cóż poradzić jeśli ten film zwyczajnie mnie nie zachwycił i nie rozumiem tego fenomenu.

Obejrzałam większość nominowanych filmów i tak wyglądają moje Oscarowe przewidywania:


Najlepszy film:          

Birdman
Boyhood
Gra tajemnic
Teoria Wszystkiego
Grand Budapest Hotel
Snajper
Selma
Whiplash


Mój faworyt: Birdman

Prawdopodobny zwycięzca: Boyhood
Laureat:  
Birdman


Najlepszy aktor pierwszoplanowy:

Michael Keaton
Benedict Cumberbath
Eddie Redmayne
Steve Carell
Bradley Cooper

Mój faworyt: Michael Keaton

Prawdopodobny zwycięzca: Eddie Redmayne
Laureat: Eddie Redmayne

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa:

Julianne Moore
Rosamund Pike
Felicity Jones
Reese Witherspoon
Marion Cotillard


Mój faworyt: Julianne Moore

Prawdopodobny zwycięzca: Julianne Moore
Laureat: Julianne Moore

Najlepszy aktor drugoplanowy:

Edward Norton
Ethan Hawke
Mark Rufallo
Robert Duvall
J.K. Simmons

Mój faworyt: J.K. Simmons

Prawdopodobny zwycięzca: J.K. Simmons
Laureat:  J.K. Simmons

Najlepsza aktorka drugoplanowa:

Emma Stone
Meryl Streep
Keira Nightley
Laura Dern
Partica Auqurette


Mój faworyt: Emma Stone

Prawdopodobny zwycięzca: Partica Auqurette
Laureat: Partica Auqurette

Najlepszy reżyser:

Alejandro Gonzalez Inarritu
Bennett Miller
Wes Anderson
Richard Linklater
Morten Tyldum


Mój faworyt: Alejandro Gonzalez Inarritu

Prawdopodobny zwycięzca: Richard Linklater
Laureat: Alejandro Gonzalez Inarritu


Najlepszy scenariusz oryginalny:

Birdman
Boyhood
Grand Budapest Hotel
Foxcatcher
Wolny Strzelec

Mój faworyt: Wolny Strzelec

Prawdopodobny zwycięzca: Grand Budapest Hotel
Laureat: Birdman

Najlepszy scenariusz adaptowany:

Gra tajemnic
Teoria Wszystkiego
Whiplash
Snajper
Wada ukryta

Mój faworyt: Gra tajemnic

Prawdopodobny zwycięzca: Whiplash
Laureat: Gra tajemnic

Najlepszy film nieanglojęzyczny:
           
Dzikie historie
Lewiatan
Ida
Mandarynki
Timbuktu

Mój faworyt: ?

Prawdopodobny zwycięzca:  ?
Laureat: Ida

Najlepsza charakteryzacja i fryzury:

Foxcatcher
Strażnicy galaktyki
Grand Budapst Hotel 

Mój faworyt: Grand Budapst Hotel

Prawdopodobny zwycięzca: Grand Budapst Hotel
Laureat: 

Najlepsza muzyka oryginalna:

Grand Budapst Hotel
Teoria wszystkiego
Gra tajemnic
Mr Turner
Interstellar

Mój faworyt: Interstellar

Prawdopodobny zwycięzca: Interstellar
Laureat:  Grand Budapst Hotel

Najlepsza piosenka:

Lost Stars
Glory
Everything is Awsome
Grateful
I`m not gone miss you

Mój faworyt: Everything is Awsome

Prawdopodobny zwycięzca: Lost Stars
Laureat:  Glory


Najlepsza scenografia:

Grand Budapst Hotel
Gra tajemnic
Mr Turner
Interstellar
Tajemnice lasu

Mój faworyt: Grand Budapst Hotel

Prawdopodobny zwycięzca: Grand Budapst Hotel
Laureat:  Grand Budapst Hotel

Najlepsze efekty specjalne:

Interstellar
Strażnicy Galaktyki
Ewolucja Planety małp
Kapitan Ameryka: Zimowy żołnierz
X Men: przeszłość, która nadejdzie

Mój faworyt: Interstellar

Prawdopodobny zwycięzca: Interstellar
Laureat:  Interstellar

Najlepsze kostiumy:

Mr Turner
Czarownica
Tajemnice lasu
Grand Budapest Hotel
Wada ukryta


Mój faworyt: Grand Budapest Hotel

Prawdopodobny zwycięzca: Grand Budapest Hotel
Laureat: Grand Budapest Hotel

Najlepsze zdjęcia:

Grand Budapest Hotel
Mr Turner
Niezłomny
Ida
Birdman
           

Mój faworyt: Birdman

Prawdopodobny zwycięzca: Birdman
Laureat: Birdman

Najlepszy długometrażowy film animowany:

Pudłaki
Jak wytresować smoka 2
Wielka szóstka
Sekrety morza
Kaguyahime no Monogatari


Mój faworyt: Jak wytresować smoka 2

Prawdopodobny zwycięzca: Jak wytresować smoka 2
Laureat: Wielka szóstka

Najlepszy dźwięk:

Birdman
Interstellar
Niezłomny
Snajper
Whiplash

Mój faworyt: Whiplash

Prawdopodobny zwycięzca: Whiplash
Laureat:  Whiplash


Najlepszy montaż:

Boyhood
Gra tajemnic
Snajper
Whiplash
Grand Budapest Hotel

Mój faworyt: Grand Budapest Hotel

Prawdopodobny zwycięzca: Grand Budapest Hotel
Laureat:  Whiplash


Najlepszy montaż dźwięku:

Interstellar
Birdman
Hobbit: bitwa pięciu armii
Snajper
Niezłomny

Mój faworyt: Interstellar

Prawdopodobny zwycięzca: Interstellar
Laureat:  Snajper


[edit post Oscarowy]
Szkoda, że nie obstawiałam Oscarów w jakiś zakładach bukmacherskich. W najważniejszych kategoriach mam 6 na 6 wytypowań. Znaczy to jedno (nie, nie mam świetnego filmowego gustu): w tym roku Akademia nie zaskoczyła i rozdała nagrody zgodnie z oczekiwaniami (po rozdaniu Globów i innych prestiżowych nagród). Najbardziej szkoda mi Keatona. Drugiej takiej szansy już prawdopodobnie mieć nie będzie na zdobycie statuetki (Kiedy przed Edim jeszcze wielka kariera). W tym roku zwycięzcą jest Birdman (choć Grand Budapest hotel zdobył tyle samo nagród, to jednak są to głownie te "techniczne"). Dobrze, że Boyhood zgarnął tylko jedna nagrodę biorąc pod uwagę zachwyty nad tą produkcja. Cieszy choć jedna nagroda dla Gry tajemnic. Wypada wspomnieć o ogromnym sukcesie polskiej Idy, choć nie rozumiałam i wciaz nie rozumiem tych zachwytów. Podsumowując: bez wielkich sensacji, zaskoczenia, a rok ten będzie wspominany przez kolejne lata dzięki nagrodzeniu polskiego filmu, który mi się nie podobał...






       
         






Strażnicy galaktyki - 2 nominacje





niedziela, 15 lutego 2015

Tajemnice lasu - baśnie filmowe w wersji musicalowej

Ostatnio tak zachwyciły mnie piosenki w kinie, kiedy 2 lata temu miałam ogromną nadzieję, że Les Miserables Nędznicy zgarnie Oscara dla najlepszego filmu. Sundrack po seansie towarzyszył mi jeszcze przez wiele tygodni. W tym roku na ekranach kin pojawił się ponownie musical, będący filmową wersją przedstawienia wystawianego na Broadwayu (podobnie jak Nędznicy). Jest to gatunek pojawiający się sporadycznie w kinach, ale kiedy już tak się dzieje, to w znakomitej obsadzie (wystarczy przypomnieć Chicago, Mamma Mię czy Moulin Rouge).