Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka a film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka a film. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 30 grudnia 2014

Hobbit: Bitwa pięciu armii – książka a film, czyli pewien Hobbit na polu bitwy

Dotarliśmy do celu tej długiej trzyletniej podróży. Ostateczny rozdział historii pewnego Hobbita, który wyruszył w niezwykłą podróż króluje aktualnie na ekranach kin (choć w okresie świąteczno-noworocznym konkurencja nie jest zbyt duża). Miała być to wielka kulminacja, widowisko, zwieńczenie (sztucznie utworzonej) trylogii, wielki finał. I tak właśnie było dostajemy: wielką bitwę, a Peter Jackson jest wciąż konsekwentny w kreowaniu Hobbita jako prequela Władcy pierścieni dodając kolejne nawiązania i zapowiedzi wydarzeń, które mają nastąpić.

W części trzeciej do obejrzenia na ekranie nam pozostały jedynie wydarzenia podniosłe i ważkie, walki na śmierć i życie, starcie zbrojne wielkich pięciu armii, uderzenia mieczy, śledzenie taktyki wojennej u wejścia do Samotnej Góry. Możemy zapomnieć o beztroskim rozmawianiu o porze na posiłek, żartach z trolli i poczciwym podejściu do życia Bilbo Bagginsa. 



Bitwa pięciu armii rozpoczyna się w momencie, w którym opuściliśmy naszych bohaterów rok temu: Smaug wypłoszony przez Krasnoludy z Samotnej Góry ruszył rozwścieczony by spalić Miasto na Jeziorze. Na ekranie możemy śledzić pustoszenie miasta, ogień trawiący domy, panikę jego mieszkańców, ratowanie dobytku i typową reakcję władcy Miasta w takim momencie (wywożenie kosztowności). Ataki Smoka w filmie wyglądały imponująco a jego rozmowa z Bardem to pokaz świetnych efektów komputerowych (choć wciąż twierdzę, że nie tak dobrych jak mimika twarzy Golluma z części pierwszej). Film pod względem trzymania tempa jest nierówny (cóż poradzić, taka kolejność wydarzeń). Płoniecie miasta to seria dynamicznych scen, gdzie główną rolę odgrywa Bard, a postacią rozładowującą napięcie ma być Afrid: tchórzliwy sługa władcy Miasta. Niestety postać ta paradoksalnie ma na ekranie więcej „momentów” niż większość Krasnoludów. Śledzimy poczynania tchórza podczas ewakuacji miasta i podczas finalnej bitwy i absurdalnym się wydaje powierzenie mu kolejnych istotnych zadań (pełniej wartę w nocy – nie zauważył przybycia armii Elfów, zaprowadź kobiety i dzieci do wielkiej Sali – przebiera się za staruszkę by nie brać udziału w walce, pilnuj Hobbita – Bilbo bez trudu wydostaje się z Miasta). Oczywistym jest, że nie można było pokazywać jedynie scen batalistycznych, jednak chętniej oglądałabym nieporadność Bilba we wnętrzu Samotnej Góry, przeczesywanie przez Krasnoludy pokładów złota, zamiast poczynań Afrida. Ponadto niestety „szaleństwo Thorina” jest bardzo rozwleczone, dokonano tu sporej psychologizacji postaci (kiedy w książce upór Thorina jest tłumaczony jedynie usposobieniem Krasnoludów do bogactw). W pierwszej części filmu na bohatera kreuje się Barda, to on dowodzi wszystkimi, potem długo czekamy, by bohater po stronie Krasnoludzkiej, tj. Thorin Dębowa tarcza otrząsnął się z zaślepienia złotem i ruszył wraz z wszystkimi do walki. Wielkie wrażenie robią Elfy i król Thranduil na wielkim łosiu (?) z imponującym porożem. Mało niestety było scen takich jak ta, w której Thorin daje Bilbo srebrną kolczugę (przypominam, tę kolczugę, którą potem nosić będzie we Władcy Frodo), jak krasnoludy martwią się o Thorina (Dobra scena rozmowy zatroskanego Bilba z Balinem). Wizualnie wszystko wygląda imponująco i seria dalekich planów robi wrażenie, ale niektóre pojedynki pokazane na ekranie były zbyt długie i patetyczne (ile można dobijać Goblina?). W tej części dla mnie zbyt wiele było walk, za mało „magii” Śródziemna i nie mogłam się doczekać aż Bilbo wróci do Shire.

Jak wspomniałam Jackson konsekwentnie konstruuje Hobbita jako preludium do Władcy pierścieni i oprócz wydarzeń, których się spodziewamy (wszyscy czytali Hobbita, prawda?) pojawia się mnóstwo dodatkowych scen, jak wspomniałam przy okazji Niezwykłej podróży i Pustkowa Smauga.

Dalej możliwe SPOILERY

Podstawowe różnice pomiędzy książką a filmem
(które udało mi się wyłapać, jednak już po ponad roku od przeczytania książki, komentarze, sprostowania, dodatkowe spostrzeżenia, inne ważne różnice mile widziane)

  • Bard zabija Smoka, w książce jednak dokonuje tego dzięki informacjom, które podszepnął mu Drozd – Bard miał szukać odsłoniętego miejsca pod lewą piersią (Dojrzał to miejsce Blilbo, gdy rozmawiał ze Smokiem we wnętrzu Góry – patrz tekst dotyczący Pustkowa Smauga). W książce Bard bierze ostatnią czarną strzałę i zabija Smoka. W filmie natomiast oglądamy dramatyczną walkę, pomoc syna Barda, który mu przynosi strzałę, rozmowę ze Smaugiem, „stworzenie łuku” i użycie ramienia własnego syna by wystrzelić strzałę. W filmie Bard sam dostrzega słaby punkt smoka, strzela i go zabija. 
  • W książce zaraz po pokonaniu smoka Bard zostaje okrzyknięty Królem. W filmie dzieje się to nieco później, gdy wszyscy docierają do brzegu i Bard pojawia się wśród nich żywy. 
  • W książce Władca miasta przeżył, w filmie zostaje przygnieciony przez zabitego Smoka. W książce wspomniane są dalsze losy Władcy miasta, który opuścił Miasto na Jeziorze odbudowywane przez Barda i został zapomniany. Wszystkie poczynania Afrida w filmie są dodane.
  • W książce Krasnoludy dowiadują się o śmierci Smauga od Kruka, którego sprowadził Drozd. W filmie widzą z oddali jak Smok upada.
  • Scena rozmowy Barda z Thorinem i próby negocjacji się zgadzają. W filmie jednak dodano sceny, których Bard wcześniej rozmawia z Królem Elfów i przekonuje go że należy najpierw porozmawiać z Thorinem nim ruszą zbrojnie na Górę.
  • W książce Krasnoludy dowiadują się o nadciąganiu wszystkich wojsk łącznie z wojskami Daina od Kruka i też za pomocą Kruka Thorin komunikuje się z Dainem. W filmie wydaje się, że Thorin tylko czeka, bedac pewnym, że Krasnoludy przybędą, albo nie dzieli się tymi informacjami z Bilbem.
  • Bilbo wydostaje się z Góry i idzie rozmawiać z Bardem i w książce to Bilbo informuje Ludzi i Elfy, że nadciągają Krasnoludy.
  • W książce nie wiadomo co robił Gandalf jak go nie było, pojawia się on nagle, gdy Bilbo wraca do Krasnoludów po tym jak oddał Arcyklejnot Bardowi. 
  • W filmie dodano wszystkie sceny dotyczące tego co się działo z Gandalfem. Jego uwięzienie ponownie w klatce (Gandalfowi często zdarza się być uwięzionym). Z odsieczą w filmie przybywają mu Saruman, Elrond i Galadriela. Walczą z duchami ludzi. Galadriela (znowu przybierając dziwny kolor jak w scenie z Władcy, kiedy opiera się mocy pierścienia) mierzy się z Sauronem i go przepędza na Wschód. Gandalfa ratuje Radagast Bury, który przybywa swym zaprzęgiem króliczym i ucieka z Gandalfem. Ernold zajmuje się osłabioną Gradielą, a Saruman mówi, że zajmie się Sauronem (Z Władcy pierścieni wszyscy wiemy, że Saruman zdradzi dobro i przyłączy się do Saurona). Te wydarzenia w książce są ledwie wspomniane, gdy Bilbo już w drodze powrotnej będąc u Ernolda w Rivendell słyszy jak Gandalf wspomina Elfowi, że „uczestniczył w wielkiej naradzie dobrych czarodziejów, mędrców i mistrzów białej magii i że wreszcie udało  im się wypędzić Czarnoksiężnika z jego mrocznej fortecy w południowej Puszczy”.
  • Odtworzono scenę pokazania Thorinowi Arcyklejonotu, ale w filmie dodano wszystkie sceny powiązane z „szaleństwem Thorina”.
  • W książce Thorin zgadza się oddać Bilbowi jego cześć zysków w zamian za Arcyklejnot – Krasnoludy miały przygotować jego część złota, a Bilbo opuszcza Górę. W filmie Thorin jest wściekły i nie idzie na żadne ustępstwa.
  • W książce Pięć Armii: Gobliny, dzikie wilki (Wargowie), Ludzie, Krasnoludy i Elfy. W Filmie trudniej nieco rozpoznać te pięć armii, ponieważ armie Goblinów składają się z dwóch grup.
  • W filmie do walki doszło nagle. W książce Krasnoludy, ludzie i Elfy wraz z Gandalfem uzgodniły strategię jak walczyć z Goblinami. w ksiażce lepiej jest nakreślony upływający czas i zaznaczone że wiele dni trwało nim poszczególne armie dotarły pod Górę.
  • Bilbo w książce też krzyczał, że nadciągają Orły, ale w książce Bilbo towarzyszy w walce Elfom i  traci przytomność uderzony kamieniem. W książce Bilbo nie widział nic z bitwy bo strącił przytomność, wszystko mu potem opowiadają. W filmie mamy to wszystko pokazane spektakularnie: pojedynek, za pojedynkiem i bardziej czynny udział Bilba w walkach (łącznie z ruszeniem na odsiecz Krasnoludom).
  • W książce kiedy Bilbo oberwał kamieniem miał na sobie pierścień i nikt go nieprzytomnego nie mógł znaleźć póki się nie ocknął po wszystkim. W książce prowadzą go do namiotu, gdzie rany po bitwie leży Thorin i żegna się z Hobbitem. W filmie mamy bardziej spektakularne pożegnanie na polu bitwy.
  • Zgadza się pojawienie Beorna (wielkiego niedźwiedzia). W książce to Beorn pokonał  Bolga nie Thorin.
  • W książce Arcyklejnot zostaje pochowany wraz z Thorinem. W filmie nie jest pokazane co się stało z Arcyklejnotem (chyba?).
  • W książce Kili i Fili giną, ale szczegóły ich śmierci nie są opisane. Udział Turiel w walce i jej opłakiwanie Kiliego są dodane.
  • W filmie wszystkie sceny dotyczące poczynań Turiel i Legolasa są dodane.
  • Bilbo w książce przez znaczną cześć drogi do domu szedł nie tylko z Gandalfem ale i z Beornem (zatrzymali się u niego na jakiś czas), zajrzeli też do Rivendell.
  • Bilbo w drodze powrotnej wrócił też po złoto trolli, które na początku podróży schowali (po tym jak trolle zamieniły się w kamień). Cała droga powrotna Bilba do Shire została skrócona.
  • Zgadza się scena licytacji dobytku Bilba w Shire.
  • W Filmie Legolas mówi Władcy Elfów, że nie może z nim wrócić. Król mu mówi, żeby udał się na wschód i odnalazł syna dobrego człowieka, którego nazywają Obieżyświatem i który może stać się kimś wielkim (Aragorn z Władcy Pierścieni!).
  • Bilbo wraca po 13 miesiącach do Shire, gdy jego dobytek jest licytowany. W filmie dodano scenę udowadniania przez Bilba swojej tożsamości poprzez pokazanie kontraktu, który podpisał z Krasnoludami i wspomnieniu o tym, że Thorin był przyjacielem Bilba.




Film kończy się powrotem Bilba do domu i pokazaniem jak po latach Gandalf ponownie go odwiedza. Moim zdaniem była to najsłabsza część. Serie walk niestety mi się dłużyły, ale z sentymentu zaślepiona magią Śródziemna i tak daję 8/10 choć będzie to film, do którego będę mniej chętniej wracać i oglądać kolejny raz.

niedziela, 23 listopada 2014

Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1 – sztuka propagandy w wydaniu SF

Niestety tym razem nie pokuszę się o analityczny tekst porównujący film z książka, ponieważ jak to w wypadku większości serii przenoszonych na wielki ekran, gdy wyszła część pierwsza sumiennie nadrobiłam od razu książkową trylogię chcąc wiedzieć jak większość osób, obejrzawszy część pierwszą filmu, co będzie dalej (Jednak zapraszam do pozostawienia komentarzy, jeśli ktoś wyłapał różnice pomiędzy książką a filmem).

Idąc na ten obowiązkowy seans w tym roku (Igrzyska do zdecydowanie należały do mojego Top 10 must see in ciemna this year) nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań. Co prawda nie zbyt szczegółowo pamiętałam książkę (poza najważniejszymi wydarzeniami), ale wiedziałam jedno: książkowo część trzecia, tj. Kosogłos, który na potrzeby filmowej ekranizacji (i potrzeby zbicia większej ilości kasy na niestety „tylko” trylogii) zdecydowano się zrealizować w postaci filmów czterech (co jest standardem zapoczątkowanym przez serię o Harrym Potterze) podobała mi się na mniej. Nie przepadam generalnie za filmami wojennym (gatunek zaraz koło westernów znajdujący się na ostatnich pozycjach kolejności gatunków filmowych które lubię oglądać).



Spodziewałam się działań wojennych, przygotowań do wojny i polityki. I dokładne to można zobaczyć w Kosogłosie. Fabuła nie porywa. W przeciwieństwie do części drugiej zbyt mało tu akcji, na ekranie głównie mamy serię dialogów, zmagań, filmów propagandowych i irracjonalnych działań gdzie w obliczu nalotu siostra bohaterki ratuje kota… Obiektywnie analizując przedstawione wydarzenia nie było w części pierwszej Kosogłosa przecież zbyt wielu „istotnych wydarzeń” i zdecydowanie widać tu „rozciąganie” fabuły na siłę. Wiele scen spokojnie można by usunąć i skrócić jeśli chciałoby się jednak zekranizować trzecią książkę jak należy - kręcąc jeden film. Paradoksalnie to co mogłoby być najciekawszą sceną zmagań wojennych oglądamy z perspektywy Katniss na ekranach telewizorów i później śledzimy ją zaniepokojoną, bezsilną w oczekiwaniu na wieści dotyczące towarzyszy broni. Zazwyczaj pierwsza część z dwóch mających pokazać finał historii jest zbyt rozwleczona i czekamy na wielki finał kolejny rok. To słabość większości takich ekranizacji.
Nie wiem jak to jest (choć powinnam) i jedynie po trosze jestem w stanie wskazać dlaczego, ale jednak Kosogłos jest filmem dobrym.

Katniss jest w szoku po wydarzeniach z 75 Głodowych Igrzysk. Nie może sobie darować, że uratowano ją, nie Peetę. Prezydent Coin i Plutarch chcą by była symbolem i zaangażowała się w walkę przeciw Panem. Dystrykt 13 stara się walczyć  i manipulować rzeczywistością tak jak ci z którymi chcą walczyć: propaganda przeciwko propagandzie. Mamy więc na ekranie głównie politykę, zmagania bohaterki, patetyczne sceny, mające zachęcić lud do działania spoty mające wywołać rewolucję. Jeśli by ten film nie nakręcił ponownie Lawrence (który wyreżyserował coś tak dobrego jak W pierścieniu ognia) i gdyby nie ta obsada, fabularnie ten film powinien być klapą (rozciągniecie fabuły na potrzeby dwóch filmów), ale nie jest.

Jednak Jennifer Lawrence może za właśnie takie aktorskie umiejętności dostała Oskara (przypominam zdobywczyni statuetki za rolę w Poradniku pozytywnego myślenia, co dla mnie jest niezrozumiałe, ale Jennifer ostatnio udowadnia, że na prawdę potrafi grać). W jej wydaniu Katniss beznadziejnie wypada przed kamerą wykrzykując wyuczone i wyreżyserowane słowa, w jej wydaniu Katniss jest prawdziwa gdy walczy i targają ją emocje. Na ekranie możemy wręcz uchwycić różnice między Katniss zagubioną a Katniss dziewczyną, która roznieca i igra z ogniem. Paradoksalnie jak na blok blockbuster gdzie należałoby się spodziewać, że najmocniejszą strona filmu będą spektakularne sceny batalistyczne to partie dialogowe wszystkich bohaterów sprawiają, że uważam, że pomimo braku „akcji” to jest dobry film. Wszystkie sceny począwszy od rozmowy Plutarcha z Effie (najlepsze sceny tej postaci ze wszystkich jak dotąd części), negocjacje Katniss dotyczące zostania „symbolem rewolucji” (dodanie na koniec warunku dotyczącego kota) skończywszy na wkroczenie Haymitcha (wciąż dobry Harrelson) na ekran i świetnej sceny dyskusji „kiedy Katniss potrafiła porwać za sobą lud?”. Nawet Peeta (Josh Hutcherson) który początkowo mi nie przypadł do gustu w tej części bardzo zyskuje.

Kiedy juz widzimy na ekranie to, co powinno nas wzruszyć, pokazać determinację bohaterów ja w to wierzę. Bardzo doba scena przemówienia po zbombardowaniu szpitala i piosenki nad rzeką. Świetna robota zważywszy na materiał. Dobra reżyseria, świetna obsada. Rozwleczenie fabuły do wydarzenia z nadzieją, na spektakularne zakończenie serii w przyszłym roku. Warto wybaczając dłużyzny, raczej polecam. Nie mocne, ale jednak  8/10 (obiektywnie słabiej od W Pierścieniu ognia).

Dobry "motyw muzyczny":
https://www.youtube.com/watch?v=uCzX_6kOgVY




SPOILER-ZAKOŃCZENIE

Plutarch dostaje cynk dotyczący miejsca uwięzienia Peety, Annie i Johanny. Katniss dowiaduje się o akcji odbicia zakładników gdy ta już jest w toku (Gale bierze w niej udział). Finnick nagrywa film propagandowy, który zakłóca system obronny Panem, kiedy ekipa ratunkowa włamuje się do wieży, by odbić zakładników. By odwrócić uwagę Panem i podtrzymać nagranie Katniss nawołuje prezydenta Snowa. Ten jej odpowiada  mówi, że nie ma już odwrotu od wojny zdradza jej, że wie iż właśnie próbują odbić Peetę. Katniss załamana czeka zniecierpliwiona nie wiedząc co się stało z ekipą ratunkową. Okazuje się, że wszyscy wrócili wraz z uratowanymi towarzyszami. Katniss biegnie by zobaczyć się z Pieetą. Strasznie wyglądający, poobijany i wychudzony Peeta gdy widzi Katniss atakuje ja i próbuje udusić. Katniss budzi się w szpitalu. Dowiaduje się, ze zrobiona Peecie pranie mózgu i zrobiono z niego maszynę do zabicia Katniss. Prezydent Coin oznajmia dystryktowi 13 sukces odbicia zakładników. Katniss idzie do Sali gdzie jest trzymany Peeta i widzi jak chłopak rzuca się przywiązany do łóżka. Koniec
Spoiler dotyczący kolejnej części w tekście Igrzyska śmierci: W pierścieniu ognia.

niedziela, 24 sierpnia 2014

Dawca pamięci - Książka a film. Kolejna produkcja nakręcona w stylu Niezgodnej i Igrzysk śmierci

Na ekrany kin weszła ekranizacja kolejnej powieści podejmującej tematy utopijne i dylematy nastolatków, które nie wpasowują się w społeczeństwo przyszłości. Powieść Lois Lowry jest określana jako Orwellowski Rok 1984 w wersji „dla dzieci”. Można odnaleźć elementy wspólne dla obu powieści: nomomowa, wyeliminowanie ze społeczeństwa uczuć i pociągu fizycznego, wszechobecne podsłuchy, kamery i ekrany wymuszające posłuszeństwo i przypominające  o zasadach rządzących tym społeczeństwem. jest oczywiście też kilka innych filmów, w których można odnaleźć jakieś podobieństwo do Orwellowskiej antyutopii (wspominałam o tym przy okazji tekstu o Wyścigu z czasem) i porównywanie tej powieści do klaski literatury jest chyba trochę na wyrost. Raczej do zekranizowania powieści Lowry doszło pod wpływem popularności Igrzysk śmierci i ostatnio Niezgodnej i generalnie dystopii przyszłości.



Nie sposób  nie odnaleźć elementów wspólnych tych powieści (i tym samym filmów). We wszystkich tych filmach mamy do czynienia z bohaterem, który na początku bierze udział w jakiejś ceremonii wyboru/rytuale przejścia, w skutek której bohater zostaje przydzielony do nowej grupy (podział na grupy i ceremonia przydziału, oraz watek ‘braku przynależności” bohatera  to największe podobieństwo Niezgodnej do Dawcy pamięci). Ponadto producenci zrobili celowo wszystko by właśnie upodobnić Dawcę pamięci do Niezgodnej i Igrzysk śmierci. Tym razem w filmie zamiast zbuntowanej nastolatki mamy wyróżniającego się w społeczeństwie nastolatka Jonasa, który podczas rytualnej ceremonii dowiaduje się, że wyznaczono mu wyjątkową rolę "biorcy pamięci" (Resciver). W książce bohater był dwunastolatkiem, w filmie natomiast mamy bohaterów co najmniej szesnasto-siedemnasto letnich, ponieważ dodano specjalnie watek romansowy (którego w książce nie było) [Spory błąd castingowy pod względem wieku aktora (choć zagrał całkiem ok) odgrywającego rolę Jonasa – Brenton Thwaites ma 25 lat  i niestety nikt nie da się przekonać, że jest dwunastolatkiem w filmie]. Wątek romansowy dodany na potrzeby filmu zdecydowanie miał na celu upodobnienie produkcji go do Niezgodnej i Igrzysk śmierci. Na potrzeby filmu dodano również całe napicie, pościgi i spiskowanie. Niestety materiał książkowy nie był zbyt porywający, a przecież chciano nakręcić „kolejną Niezgodną”. W tym filmie możemy zobaczyć aż czwórkę bardzo rozpoznawalnych aktorów. W Niezgodnej była to tylko Kate Winslet, w Igrzyskach śmierci zanim Jennifer Lavrence zdobyła popularność znanymi aktorami występującymi w filmie byli Woody Harrelson i Donald Sutherland. Za to w Dawcy pamięci możemy zobaczyć:






  • Meryll Strepp w roli Przewodniczącej Rady Starszych. Mam wrażenie, że nawet jakby grała nieruchome drzewo byłaby genialna, ślepo ją uwielbiam. Rola oczywiście niezbyt wybitna, ale zwyczajnie dobra.
  • Jeff Bridges gra tytułowego Dawcę, sposób w jaki mówi sprawia wrażenie jakby miał nieustannie pełne usta, jednak wypada to całkiem dobrze i Bridges sprawdza się w roli mędrca. Sceny cierpienia, rozmów z Jonasem wypadają jako jedne z lepszych w filmie.
  • Alexander Skarsgard jako znany wszystkim odtwórca roli wampira w serialu Czysta krew doskonale wie jak grać postać wyzutą z głębszych uczuć. Do zagrania jako ojciec Jonasa nie miał zbyt wiele, ale wypada całkiem dobrze (w jego wydaniu „zimna czułość” w odniesieniu do niemowlaków jest przekonywająca).
  • Katie Holmes wypada najsłabiej ze wszystkich „gwiazd” i całą jej rolę właściwie można zamknąć w jednej kwestii, którą kilkakrotnie powtarza w filmie: „Jonas, precyzja językowa”. Holmes wypada bardzo nijako.


Dawca pamięci to zdecydowanie nie jest filmem pełnym akcji i napięcia (te elementy zostały naddane, w książce tego nie było). Producenci na siłę z powieści raczej spokojnej, w której autorka bardzo skupia się na uczuciach bohatera, dylematach, refleksji nad tym czy warto dla uczuć również czuć ból, czy lepsza jednak jest nijakość zrobili film o niepokornym nastolatku walczącym z systemem. W filmie brakuje refleksji i dramatyzmu, postawiono na akcję i bunt. O wiele lepiej byłoby pokazanie jednak więcej scen z udziałem rodziny, ich podporządkowania się systemowi, więcej przykładów lekcji Dawcy (Giver) i rozmów Jonasa z Dawca pamięci. Prawdopodobnie film pobadałby mi się dużo bardziej w oderwaniu od książki, choć sposób w jaki przekształcono fabułę nijak nie przystaje do „niejasnego, otwartego” zakończenia (jak już wszystko tak pozmieniali, mogli nieco inaczej to zakończyć).
Film jednak jest ciekawy pod względem wizualnym. Powolne nabieranie kolorów postrzeganej przez Jonasa rzeczywistości: kolor włosów Fiony, nagłe dostrzeżenie czerwonego jabłka, flashbacki wspomnień wypadają bardzo borze, podobnie z muzyka. kontrast świata nijakiego (sameness) z tym kolorowym "prawdziwym" światem. Trailer jest skonstruowany bardzo ciekawie bo właściwie nie nie zdradza fabuły filmu (po przeczytaniu książki i obejrzeniu trailera miałam wrażanie, że zrobili bardzo, bardzo luźną ekranizację), choć właściwie znajdują się w nim końcowe sceny z produkcji.
Jednak niestety tylko 6/10. Z taką obsadą gdyby bardziej postawiono na dramatyzm zamiast na kiczowaty romans mogli zrobić o wiele lepszy film.


Dla osób, które ani nie widziały filmu, ani nie czytały książki:
SPOILER ALERT,
dalej zdradzam istotne fabularne szczegóły.


Ponieważ książkę bardzo przekształcono by nieco ją fabularnie uatrakcyjnić na potrzeby dużego ekranu nadać ważności postaciom drugoplanowym i nieco skondensować różnic pomiędzy książką a filmem jest bardzo dużo:

  • Scena podania imienia Gabriela. W książce ojciec zrobił to w domu standardowo dzieląc się z rodziną wydarzeniami swojego dnia. W filmie Ojciec pokazuje Garbiela Jonasowi w centrum opieki nad dziećmi i wtedy mówi mu że podejrzał jego imię.
  • Podczas ceremonii przydziału nowych zadań Asher według książki został dyrektorem rekreacji, nie pilotem (końcowa scena pościgu Ashera za Gabrielem, pojmanie Jonasa a potem wypuszczenie go – podkreślenie przyjaźni bohaterów – zostały dodane). W książce Asher pojawia się głównie na początku. W dalszej części książki pokazane jest jak bardzo Jonas, po tym czego się dowiedział, różni się od Ashera (w książce Asher bawi się z dziećmi w wojnę. Jonas nie może na to patrzyć, ponieważ już wiedział czym była prawdziwa wojna).
  • Fiona w książce została opiekunką ludzi starszych nie dzieci jak w filmie.
  • W filmie nie pokazano centrum opieki nad starszymi - gdzie w książce pracowała Fiona. Zamieniono to na centrum opieki nad dziećmi.
  • Lily powinna dostać  rower dopiero rok później kiedy skończy 9 lat. W filmie dostaje rower podczas pierwszej ceremonii.
  • W filmie dodano zastrzyki dla wszystkich. W książce dorośli, dojrzewające dzieci zaczynały brać tabletki (w filmie Jonas wspomina, że kiedyś opowiedział rodzicom o swoim śnie o Fionie). W książce nie było problemem dla Jonasa zaprzestanie brania tabletek.
  • W książce elementem wyróżniającym Jonasa od innych dzieci były jasne oczy, podczas gdy większość społeczeństwa miała ciemne. Jasne oczy miał też Garbiel i jedna młodsza dziewczynka, którą kojarzył Jonas. W filmie „wyjątkowość” Jonasa, Gabriela i Dawcy pokazano poprzez znamię przy nadgarstku.
  • W filmie dodano wszystkie sceny dotyczące więzi pomiędzy Jonasem a Fioną (scena ze zjazdem na tacach, spotkania w trójkącie, pocałunek i przekonywanie Fiony by przestała brać zastrzyki), w książce Jonas sam bez większego problemu wykradł Gabriela. W filmie to udramatyzowano i wprowadzono cały pościg kiedy Fina mu pomaga.
  • W książce Jonas próbował przekazać wspomnienia członkom swojej rodziny, nie przekonał Fiony.
  • Scena pokazania zwolnienia (release) jednego z bliźniaków. W książce Jonas był bardzo tego ciekaw, wiec Dawca mu to pokazał. W filmie scena zwolnienia bliźniaków jest pokazana Jonasowi z inicjatywy Dawcy by zobaczył na czym naprawdę polega zwolnienie.
  • Podczas ceremonii Jonas w książce miał numer 19, w filmie 52 (nie wiem po co ta zmiana, wg. książki każdego roku było 50 dzieci, jeśli żadne nie zostało zwolnione). Czemu w filmie więcej?
  • Według książki jeśli Biorca pamięci umierał jak to się stało z Rosemary wszystkie otrzymane przez niego wspomnienia wracały do społeczności. Według książki Biorcy nie wolno było zabijać. Dlatego w zasadach, które dostał Jonas była ta mówiąca o tym, że nie może poprosić o zwolnienie. W filmie pod koniec pada rozkaz zabicia Jonasa nim przekroczy linię pamięci.
  • Scena końcowej ucieczki Jonasa. W książce uciekał na rowerze. W filmie by nadać tempa akcji Jonas kradnie motor i jest bezpośrednio ścigany. W książce Jonas ucieka i gdy już jest poza terenem społeczności jedynie widzi samoloty, które go poszukują.
  • W książce nie było żadnej mapy. Jonas wiedział tylko, że musi udać się do Elsewhere (poza granicę community).
  • Brak scen omawiania snów przez rodzinę.
  • W filmie dodano całe napięcie i próbę zabicia Jonasa. Pościg, starcie z Asherem, pojmanie oraz uwiezienie Fiony i Dawcy. Książka ma poprowadzoną narracje trzecioosobową, ale z perspektywy Jonasa. Opisywane są tylko wydarzenia, których uczestnikiem jest Jonas. Gdy Jonas ucieka według książki nie wiemy co się w tym czasie działo w społeczeństwie.
  • Książka się kończy niejasno. Nie ma pewności czy domek w śniegu do którego dociera Jonas jest prawdziwy, czy to tylko jego wyobrażenie podczas powolnego umierania z zimna. W filmie natomiast widzimy, że Jonasowi się udało i nie dochodzi do zabicia Fiony, ponieważ wspomnienia wróciły do społeczeństwa.
[Czytałam książkę w oryginale  i jeśli chodzi o niektóre terminy nie pamiętam tłumaczeń na jeżyk polski z filmu]

Książka The Giver jest częścią serii składającej się z czterech części traktującej o dystopijnym społeczeństwie. W kolejnych częściach pojawiają się nowi bohaterowie. nie poznajemy losów Jonasa choć SPOILER ponoć Jonas pojawia się w trzeciej książce Messenger (pod innym imieniem - Leader) i autorka w wywiadach po ukazaniu się The Giver zapewniała, że Jonas żyje.

Kiedy tylko zobaczyłam trailer firnu tematycznie skojarzył mi się on z Ucieczką Logana z 1976 roku, gdzie podobnie pokazane było społeczeństwo utopijne gdzie zabijano starych ludzi.