Film Spike Jonze`a Ona jest w tym roku nominowany do Oscara
w 5 kategoriach: najlepszy film, najlepszy scenariusz oryginalny, najlepsza
muzyka oryginalna, najlepsza piosenka
„The Moon Song” i najlepsza scenografia. Głównie z tego względu obejrzałam ten
film, ponieważ ani jestem fanką Jaquina Phoenixa ani sam trailer nie wydał mi się
zbyt zachęcający. Jak jednak w tym roku przyznać muszę w niektórych przypadkach
akademia wie co robi wyróżniając pewne filmy.
![]() |
| Zdecydowanie lepszy plakat |
![]() |
| od tego |
Ona to właściwie smutne love story i historia
wyizolowanego, rozczarowanego nieco rzeczywistością Theodora, autora pięknych
listów, pisanych na zamówienie (Pieknelisty.com – płacisz specjalista pisze za
ciebie romantyczny list do dziewczyny, list gratulacyjny do syna, może za
ciebie pisać listy przez lata), który po rozstaniu z żoną czuje się samotny. Żyje
w świecie, w którym komputer odczytuje za nas e-maile, można wejść w nocy na
czat wydając jedynie komendę głosową, a bohater interaktywnej gry może nas
obrazić i zapytać o czym rozmawiają pozostałe osoby będące w pokoju. Trawis
kupuje nowy system operacyjny, specjalnie zindywidualizowany i dopasowany do potrzeb
użytkownika. (Wystarczy odpowiedzieć na kilka pytań: Jakie są twoje relacje z matką? Czy jesteś towarzyski? Czy system ma
mieść głos żeński czy męski?). Do życia Tehodora wkracza Samantha, wkracza,
gdyż jest ona tak rozbudowanym systemem (nie tylko sprawdzi e-maile i zostawi
do przeczytania tylko te śmieszne, przypomni o spotkaniu i zrobi korektę tekstu,
ale sama ma pragnienia, zadaje pytania, potrafi prowadzić zwykłą towarzyska
rozmowę i podejmuje własne decyzje), że staje się dla Theodora właściwie
prawdziwą osobą, z którą rozmawia o wszystkim, chodzi na spacery, zaczyna
darzyć uczuciem. Samantha jest ciekawa świata i ma potrzebę ciągłego rozwijania
się, ma własne pragnienia i przemyślenia:
Ale serce nie jest jak pudełko, które można napełnić. Ono się powiększa
w miarę jak kochasz więcej.
Pytanie tylko jak długo
wystarczać będą rozmowy nawet w świecie tak skomputeryzowanym. Wystarczy
Travisowi wirtualna dziewczyna, czy to wystarczy jej?
Dzięki błyskotliwym dialogom
prowadzonym między „bohaterami” film zdecydowanie zasługuje na nominację, a kto
wie czy nie na statuetkę w kategorii najlepszy scenariusz. Jaquin Phoenix niezaprzeczalnie jest dobrym
aktorem i jego ciągła obecność na ekranie zdecydowanie wystarcza by poprowadzić
tę historię. Możemy też zobaczyć Rooney Marę i Amy Adams, choć właściwie
z żeńskiej obsady w filmie tym „błyszczy” głos Scarlett Johansson. To właściwie
dzięki jej sposobowi prowadzenia rozmowy, westchnieniom, śmiechowi związek między Travisem z Samanthą wydaje się niezwykle
„naturalny”. Scarlett jedynie dzięki głosowi potrafiła stworzyć postać z „krwi
i kości” z charakterem. Ponoć początkowo Samantha miała początkowo mówić głosem Samanthy
Morton, ale w czasie postprodukcji Spike Jonze uznał jednak, że
efekt końcowy go nie zadowala i zastąpiono głos Morton i możemy słuchać Johansson, co z całą pewnością wyszło filmowi na dobre.
Film bardzo dobry przedstawiający
właściwie smutną historią i skłaniający do przemyśleń gdzie są granice, dokąd mogą
sięgnąć możliwości komputerów, i czy
nadejdzie dzień, że nie będziemy potrzebowali drugiego prawdziwego człowieka? Polecam,
choć może film nie dla wszystkich 8/10.
SPOILER-ZAKOŃCZENIE
Samanta odchodzi. Okazuje się, że
rozmawiała nie tylko z Theodorem ale jeszcze z 8316 innymi użytkownikami, a
kocha 641. Theodore dowiaduje się, że nie jest wyjątkowy, że Samantha może jednocześnie
rozmawiać z wieloma ludźmi i jednocześnie kochać innych. Właściwie nie wiadomo,
czemu system został wyłączony. Theodore idzie porozmawiać z Amy, która również
była związana z wirtualnym. Theodore wysyła list do Catherine, pisząc że
przeprasza i zawsze będzie ją kochał. KONIEC.

