Wybierając się w piątkowy wieczór
do kina na Pitch Perfect 2 oczekiwałam jednego: rozrywki i dokładnie tym była
ta kontynuacja.
Zespól a capella Barden Bellas po
zdobyciu mistrzostwa w części pierwszej przez kolejne trzy lata był niepokonany
do czasu skandalu podczas występu przed prezydentem Barakiem Obamą. Dziewczyny
ponownie znalazły się na dnie i będą musiały odnaleźć wspólną harmonię, przyjąć
do grupy nową dziewczynę i ponownie wspiąć się na szczyt, tym razem na mistrzostwach
świata a capella.
Jak w każdej filmowej kontynuacji
w Pitch Perfect 2 dokładnie powtórzono schemat nam znany z części pierwszej: początkowy
skandal, bitwa drużyn na piosenki, przygotowanie do wielkiego występu i gdzieś
po drodze zacieśnianie się więzi przyjaźni oraz romans. Można by zarzucić temu
filmowi stu procentową wtórność schematu fabularnego, jednak jak to w przypadku
kina gatunkowego, nie chodzi tu o to co, ale jak zostało powtórzone.
Największą zaletą tej produkcji
były świetne covery znanych piosenek wykonywane przez zespoły a capella, a w
części drugiej dostajemy serię nowych aranżacji. W Pitch Perfect świetnie brzmi
nawet na nowo zaaranżowana przez Becę kolęda świąteczna w duecie ze Snoop
Dogiem (Tak Snoop Dogg w Pitch Perfect śpiewa kolędy). Możemy posłuchać w nowej
wersji fragmentów piosenek Natalii Imbrulgii, The Hanson (MMMbop), hitów lat
90`, piosenek country i hitów o tyłkach („czyli praktycznie każda piosenka,
która leci w tv”) w kolejnej odsłonie When
I`m gone (tym razem zaśpiewane przez wszystkie Bellas wspólnie).
Do tego mamy tu serię świetnych
żartów i gagów (Gruba Amy nie zawodzi i w pierwszej scenie wybucha się śmiechem), scen dziewczyńskiej przyjaźni (girl power), nieco sentymentu i wzruszających wyznań (dokładne powtórzenie sceny szczerości z jedynki).
Anna Kednrick jest świetna i nie mogę uwierzyć, że "zaczynała" w Sadze Zmierzch (grała przyjaciółkę Belli) i zdecydowanie nowsze filmy z jej udziałem gwarantują udana rozrywkę (Bardzo dobry "śpiewny" występ również w Tajemnicach lasu). Anna razem z Rabel Wison tworzą trzon tego filmu tworząc idealną mieszankę świetnej muzyki i humoru.
Po obejrzeniu tego filmu po
głowie chodzi nie jedna, ale kilka piosenek i chce się ich słuchać jeszcze raz
i jeszcze raz. Idealny lekki film, z serii "można obejrzeć z 10 razy". Polecam 8/10!
SPOILER-ZAKOŃCZENIE
Film kończy się dokładnie tak,
jak można było to przewidzieć po pierwszych 290 minutach, a nawet szybciej. Bellas
wygrywają mistrzostwa świata dodając w finałowym występie oryginalna piosenkę
napisana przez nową członkinię zespołu.
