wtorek, 23 kwietnia 2013

Filmowe oblicza Pana Gray`a


Po sukcesie książkowej trylogii E.L. James Pięćdziesiąt odcieni opowiadającej o mrocznym miliarderze Christianie Gray`u i jego niewinnej uległej Anastasi Steele (Pięćdziesiąt twarzy Gray`a, Ciemniejsza strona Gray`a, Nowe oblicze Gray`a) zrobił się boom na książki erotyczne, a prawa do ekranizacji powieści James zakupił Universal za astronomiczną sumę. Rozpoczęły się spekulacje kto powinien zostać filmowym Gray`em, data kręcenia tego filmu jak na razie ciągle jest przesuwana, a główne newsy związane z tą produkcja wiążą się z konkurencyjną porno wersją i rozprawami w sądzie.
Dlatego dziś zadając pytanie w przestrzeń popkultury: jak brzmi imię Gray`a, najprawdopodobniej usłyszelibyśmy: Chrystian!. Czy nikt już nie pamięta o Dorianie? Doczekał on się przecież kilku filmów. 
Była bowiem taka powieść, i to nie byle kogo, ale samego Oscara Wilde`a (Poeta, prozaik, „korzystający z życia” uznawany za  ówczesnych pozbawionego moralności dandysa). Mam tu na myśli Portret Doriana Gray`a. Historia urodziwego młodzieńca, który w skutek wypowiedzianego życzenia zachowuje młodość i urodę, a oznaki starzenia się i zepsucia pojawiają się na jego portrecie. To był pierwszy Gray.

„Współcześnie” na ekranie postać tę można było już zobaczyć w filmie Ligia niezwykłych dżentelmenów z 2003 roku z Seanem Connerym (Allan Quatermain) w jednej z głównych ról, a w postać nieśmiertelnego Doriana Gray`a wcielił się Stuart Townsend. Film z serii o grupie bohaterów „dziwaków/wybrańców” ratujących świat. Oprócz Doriana Gray`a na ekranie można zobaczyć Kapitana Nemo, Minę Harker (postać z Draculi) Jekylla i Hyde`a i niewidzialnego człowieka. Dobry przygodowy film czerpiący z „dobrodziejstw”znanych postaci (bardzo rozbudowany crossover). W filmie tym Dorian Gray jest głównie postacią nieśmiertelną, w tłumie znanych bohaterów nie było zbyt wiele czasu na rozwiniecie jego historii.

Za to już w ekranizacji samej powieści z 2009 roku można nieco lepiej poznać młodego Gray`a - hedonistę. W rolę Gray`a w tym filmie wcielił się Ben Barnes, który znany może być jedynie z roli Księcia Kaspiana z Opowieści z Narnii, a aktorem o wiele bardziej rozpoznawalnym i znanym z tej produkcji jest Colin Firth (Zdobywca Oscara sprzed dwóch lat za Jak zostać królem, dla mnie na zawsze Pan Darcy, w wersjach dwóch [patrz: Duma i Uprzedzenie, Dziennik Bridget Jones]). W tym filmie Dorian jest początkowo niewinnym młodzieńcem wiedzionym na zatracenie przez Lorda Henry`ego Wottona (Colin Firth) ku hedonizmowi i zepsuciu, którego skutki widać jedynie na portrecie skrywanym przez Doriana na strychu. Film dobry, może i nie do końca wierny klasyce literatury, ale warto obejrzeć.

Pan Gray filmowy jednak posiada jeszcze inne imię. Czy ktoś słyszał o E. Edwardzie Gray`u? Jeśli którymś Panem Gray`em inspirowała się James, to najprawdopodobniej właśnie tym.  W filmie Sekretarka Stevena Sheinberga z 2002 roku bowiem na ekranie mamy klapsy, uległość i jedzenie przez nie tak niewinną Lee czterech groszków na obiad, ziemniaków i lodów ile dusza zapragnie, zgodnie z zarządzeniem „Pana”. Relacje tego pana Gray`a (James Spader) – adwokata i jego sekretarki Lee Halloway (Maggie Gyllenhaal) są nieco bardziej skomplikowane niż w romansowej wersji James relacji sadomasochistycznych. Jeśli oglądać film o dwojgu ludzi, którzy odkrywają, że mają podobne „upodobania”, gdzie „ona to lubi”, a on zmaga się ze swoimi „potrzebami”, to zdecydowanie polecam Sekretarkę.

30/07/2013
W ramach ciekawostki: W Strasznym filmie 5 jest scena z Pięćdziesięciu twarzy Gray`a. Jest to oczywiście parodia, jak to na tę serię przystało. Bohaterka znajduje się w swoim śnie (podczas Incepcji - parodia filmu Incepcja), jak się budzi i parodysta DiCaprio pyta, co to za sen? Bohaterka odpowiada, że nie wie i upycha lepiej książkę Pięćdziesiąt twarzy Gray`a w torebce. W tym śnie Pana Graya gra Jerry O`Connell. Pokazana scena jak bohaterka wchodzi do czerwonego pokoju pełnego "zabaweczek".


środa, 10 kwietnia 2013

Intruz – romans i porywacze ciał w wersji Stephanie Mayer


Nie oszukujmy się, o powieści Intruz autorstwa Stephanie Mayer usłyszał świat tylko i wyłącznie dzięki popularności Sagi Zmierzch. Intruz był pierwszą powieścią tej autorki, jednak jak to powszechnie w świecie komercyjnej dystrybucji dóbr wszelakich wiadomo, kiedy autor staje się popularny wydaje się, wznawia i reklamuje cokolwiek pod czym się kiedykolwiek podpisał. Na fali popularności Zmierzchu dobrych kilka lat temu dałam się wciągnąć komercyjnej machinie i również Intruza przeczytałam. [Książka ta stoi na mojej półce obok Igrzysk Śmierci, Sagi Zmierzch, Drugiego Życie Bree Tanner, Bali maturalnych z piekła rodem, Pamiętników wampirów Trylogii  Graya i Czystej krwi, a Piękne istoty i Wiecznie żywy cierpliwie czekają aż  nastanie czas i na nie by po przeczytaniu trafić na półkę]. Z tego co pamiętam Intruz nie był zbyt lekką początkowo lekturą (Przydługie opisy, nim rozpoczęła się właściwa „akcja” a im dalej czytałam tym bardziej przypominało to Zmierzch, a właściwie było jego zapowiedzią, w której to Mayer umieszcza bohaterkę w miłosnym trójkącie z dwoma przystojniakami. Paradoksalnie była to też powieść dosyć refleksyjna starająca się uchwycić wyjątkowość człowieczeństwa, której to zakończenie wszystko popsuło). Czekaliśmy długo na ekranizację Intruza zważywszy na czas jaki minął od daty publikacji powieści, ale zrozumiale jest to oczywiście zważywszy na fakt, że dopiero pół roku minęło odkąd pożegnaliśmy filmowych Bellę i Edwarda.



Intruz nie był łatwą powieścią do zekranizowania. Główną bohaterką (a właściwie bohaterkami) jest Melanie silna dziewczyna, której udało się umknąć kosmitom kolonizującym Ziemię (Przejmują ciała Ziemian i żyją pokojowo, udoskonalając społeczeństwo). Nawet gdy dziewczyna zostaje schwytana nie poddaje się i walczy ze swoim „intruzem” Wagabundą (straszne tłumaczenie imienia Wanderer) [Brzmi trochę znajomo? Kto słyszał o Inwazji porywaczy ciał  Jack`a Finneya ręka do góry. Tak wszystko to już było, podobnie jak wampiry, tylko że w wersji Mayer ma to wydźwięk głównie romansowy]. Wagabunda kieruje ciałem Melanie, ale jej „dusza” wciąż jest w środku i walczy, przemawia do Wagabundy, przekonuje ją do ludzi. Ciekawa byłam jak rozwiążą problem wewnętrznych rozmów dwóch bohaterek w jednym ciele i przyznać muszę, że wyszło to całkiem nieźle. Nie byle kto zabrał się przecież za ekranizację. Reżyserem Intruza jest Andrew Niccol twórca takich filmów jak Gattaca – szok przyszłości,  Simone, Pan życia i śmierci, Wyścig z czasem, filmów które są moim zdaniem - co najmniej dobre. W tym przypadku również do odegrania głównej roli wybrano aktorkę, która ma na koncie już kilka głośniejszych produkcji, ponieważ o Saoirse Ronan można było usłyszeć przy okazji takich filmów jak Nostalgia anioła w reżyserii Petera Jacksona czy Hanna Joe Wrighta (Przepraszam, ale kto przed Zmierzchem słyszał o Pattinsonie czy Stewart?). Wszystko w tym filmie było zekranizowane jak trzeba i właściwie nie mam zastrzeżeń. Rola Ronan udana (Choć aktorka ta wydaje mi się jakoś mało wyrazista i jak usłyszałam, że to ona dostała główną rolę w Intruzie nie byłam zbyt entuzjastycznie nastawiona). Za to Jake Abel (nie kojarzę go z niczego innego, grał tylko jakieś pomniejsze role) i Max Irons (Mała rólka w Dziewczynie w czerwonej pelerynie) nie musieli zbyt wiele grać (choć potencjał moją obaj), wystarczyło, że wyglądali. (Jeśli porównywać, to Pattinson i Lunter stoją o co najmniej o klasę niżej, a ani Abel ani Irons nie ściągali koszulek). Paradoksalnie postaci drugoplanowe zasługują na to by to właśnie je zauważyć: William Hurt (wuj Jeb) – twardy przywódca w czasie zagłady i Diane Kruger (łowczyni) opanowana obsesją schwytania uciekinierki.  
Niestety film w swej fabule nie jest zbyt porywający i można by wszystko streścić w kilku zdaniach (ponieważ powieść taka nie była), jednak biorąc pod uwagę materiał z którym przyszło twórcom tego filmu pracować uważam, że to dobra ekranizacja. Oglądałam bez ekscytacji, ale też się nie nudziłam. Czy obejrzałabym jeszcze raz? Żeby popatrzeć na Abela i Ironsa, by śledzić poczynania głównej bohaterki - nie. W porównaniu do Zmierzchu zabrakło tu też muzyki, która „dałaby” się słyszeć (Ścieżkę dźwiękową z Muse na czele saga ma całkiem dobrą). Intruz wpisuje się w typ filmów kręconych przez  Niccol`a i jeśli pojawi się kolejna jego produkcja to najprawdopodobniej również obejrzę. 7/10 bo nie mam filmowi nic do zarzucenia w swoim gatunku, takie lekkie romansowe SF.


SPOILER-ZAKOŃCZENIE
W drodze powrotnej z wyprawy po zapasy (Po tym jak wszyscy zaufali Wandzie po tym jak uratowała Jamie`go) Melanie, Ian i Jared zostają zaatakowani przez łowczynię. Wuj Jeb strzela do łowczyni i ją unieszkodliwia. Łowczyni staje się więźniem. Ludzie chcą ją zabić. Jednak Wanda proponuje inne rozwiązanie. Pokazuje ludziom jak wydostać dusze z ludzkiego ciała nikogo nie zabijając. Duszę, która zamieszkiwała łowczynię wysyłają na inną planetę. Okazało się, że łowczyni tak bardzo ścigała Melanie, ponieważ i ona nie mogła zwalczyć swojego gospodarza i właścicielka jej ciała nie dawała jej spokoju. Wanda poprosiła doktora by usunął ja z ciała Melanie i pozwolił jej umrzeć. Wanda żegna się z Melanie. Doktor usuwa ją z ciała dziewczyny. Wanda budzi się w innym ciele. Wszyscy jej wyjaśniają, że od miesięcy usuwali obcych z ludzkich ciał, ale osoba, w której ciele się znajdują się nie obudziła i ciało umierało (tak, żeby Wanda nie miała wyrzutów sumienia). Jader może być z Melanie. Wanda ma swoje ciało i może być z Ianem. Dwie szczęśliwe pary jadą samochodem. Zatrzymuje je policja. Wysiada policjant i ich sprawdza. Widzi, że są ludźmi. Woła swoich towarzyszy – ludzi. Okazuje się, że przeżyło więcej ludzi i nie tylko Wanda z kosmitów przeszła na ich stronę. Jest nadzieja na odzyskanie planety. Koniec


W zakończeniu powieści najbardziej zdenerwował mnie ten happy end. Gdyby Wanda umarła, Ian został sam, a Melanie i Jared siebie odzyskali kosztem Wandy nie byłoby to takie słodkie i w stylu Mayer. Tak jak w Zmierzchu Bella dostała wszystko. Nie dość że została wampirem i pozornie ceną tego miało być nigdy nie założenie rodziny, to jej jakoś się udało, a zakochany w niej Jacob odnalazł swoja druga połówkę w postaci jej córki…

poniedziałek, 25 marca 2013

Wspaniała- tap, tap, tap kashing, czyli o pisaniu na maszynie…po mistrzowsku i kinie francuskim


Eh, po takich seansach jak ten, dochodzę do wniosku, że lubię kino francuskie, bardzo lubię, przynajmniej to obyczajowo-komediowe (w kwestii sensacji nie mam specjalnego zdania). Jest ono na swój wyjątkowy sposób urocze, urocze, jak urocza była w Amelia (9/10), napawające optymizmem, kreujące wizję świata prostolinijną taką…francuską.
W zeszłym roku rekordy popularności święcił film Nietykalni (Intouchables 8/10), był bardzo dobry, choć jak dla mnie nie aż tak rewelacyjny, jak twierdziła zgodnie spora cześć widzów. Jakiś czas temu zachwycił mnie Przepis na miłość (Les Émotifs anonymes 8/10) - czego chcieć więcej film o czekoladkach i nieśmiałych ludziach. Najlepszych filmem 2012 okazał się Artysta, film francuski – wyjątkowy na swój sposób (8/10). Przed laty zakończenie filmu Zakochany Moiler (Molière 2007 8/10) doprowadziło mnie do łez (Jeden z nielicznych filmów z listy: „na których się popłakałam”). Nawet filmy o gotowaniu w wersji francuskiej mają swój urok – Faceci od kuchni (Comme un chef  7/10), o zwykłych relacjach w kamienicy - Kobiety z 6. piętra (Les Femmes du 6ème étage, Les 7/10) czy filmy z Audrey Tatou:  Po prosu miłość (Ensemble, c'est tout 7/10), Coco Chanel (Coco avant Chanel 7/10), Miłość. Nie przeszkadzać! (Hors de prix 7/10). Dobre było Z miłości do gwiazd (Mes stars et moi 7/10) czy Żona doskonała Ozona (Potiche 7/10). Tylko ostano bardzo rozczarowali mnie Niewierni (Les Infidèles  4/10) i zdecydowanie akurat tego francuskiego filmu nie polecam, niestety to przykład, w którym zamiast swoistego punktu widzenia i optymizmu Francuzów zaserwowano na ekranie zbytnią wulgarność w stylu (sic!) amerykańskim (zakończenie filmu), ze zdobywcą Oscara Jean Dujardin (eh jego pierwszy film po zdobyciu statuetki w polskich kinach i taka porażka, szkoda). Ostatnio rozczarowała mnie też nieco Delikatność (La Délicatesse 5/10) z Audrey Tatou. 
Jednak, przechodząc do sedna, po obejrzeniu Wspaniałej (Populaire) jak wspomniałam na początku zdecydowanie mogę stwierdzić, że lubię kino francuskie.


Film to prosta, ckliwa historia o wiejskiej dziewczynie imieniem Rose, która pragnie zostać sekretarką (Bycie sekretarką to bycie nowoczesną. Sekretarka powinna nosić okulary, być ubrana skromnie, mieć stonowany makijaż). Wyjeżdża do miasta w poszukiwaniu pracy, którą ostatecznie dostaje u Luisa, agenta ubezpieczeniowego. Rose nie jest najlepszą sekretarką, jednak posiada niezwykła umiejętność: bardzo, bardzo szybko pisze na maszynie Co jest niezwykłe, zważywszy na fakt iż używa do tego jedynie palców wskazujących niczym typowy laik. Cóż, jednak jeśli ma się talent i dobrego trenera każdą umiejętność można rozwinąć do perfekcji. Rose startuje w zawodach w pisaniu na maszynie…
Jak piszę te słowa można usłyszeć tup tup tup - odgłosy klawiatury, ale to nie to samo co kiedyś. Dawniej maszyny do pisania to były głośne stuk, stuk, stuk, a na koniec szlust, by przejść do kolejnego wiersza (Eh dzisiejsze edytory tekstowe robią to za nas i spektakularnie enter można wcisnąć jedynie zaczynając nowy akapit). Znacie pewnie to uczucie po kupnie nowej klawiatury, kiedy sprawdzacie te kliknięcia klawiszy eh… We Wspaniałej mamy właśnie dużo tych stuk, stuk, stuk. Szybkie pisanie na maszynie można traktować bardzo, bardzo serio. To jest jak sport. Wymaga treningu, wytrwałości, samodoskonalenia, i osiągania wciąż więcej i więcej (bicie rekordów znaków na minutę).
Film o pisaniu na maszynie musiał okazać się bardzo dobry, zwłaszcza francuski. Wspaniała jest historią zawierająca dokładnie wszystkie te elementy, które niezwykle cenię i lubię. Akcja rozgrywa się w roku 1959, którego to urok strojów i fryzur oraz muzyki tamtych lat oczarował mnie już na samym początku. Po drugie to komedia romantyczna, ale romantyczna na ten właśnie wyjątkowy uroczy, prostolinijny sposób, który tak bardzo różny jest od typowego „rom-coma” (czytaj amerykańskiej komedii romantycznej). Ta nieśmiałość, ukradkowe spojrzenia, dążenie do perfekcji, ukrywanie uczuć oraz niewinność bohaterki mnie urzekły. Humor zarówno ten słowny jak i sytuacyjny (Przezabawne sceny mistrzostw w pisaniu na maszynie: mdlejące stenotypistki, groźne spojrzenia rywalek) sprawiły, że nie raz nie dwa się zaśmiałam a i chwilami byłam pełna napięcia czekając na rozwój wypadków. Film może i banalny, może i historia absurdalnie słodka, ale to właśnie jej urok. Obejrzałabym jeszcze raz, a potem jeszcze raz. Polecam! 9/10. Doskonały film na poprawę humoru.

SPOILER-ZAKOŃCZENIE
Rose wygrywa kolejne eliminacje i zawody. Po wygranej w mistrzostwach Francji Rose wyznaje Louisowi miłość, a ten ja odrzuca, radząc jej by zaczęła współpracować z producentami maszyn, że z nimi ma szanse zajść jeszcze dalej (uważał, ze on już nie jest dla niej dość dobry). Rose i Luis się rozstaja. Ona staje się gwiazda (wytrzepuje w telewizji, rozdaje autografy), Louis cierpi. Rose berze udział w mistrzostwach świata w pisaniu na maszynie w USA. Rose ćwiczy pod okiem nowych trenerów, nie jest szczęśliwa. Louis w końcu zdaje sobie sprawę, że kocha Rose. Jedzie z przyjacielem na mistrzostwa. Wpadają do sali tuż przed finałową rundą (pierwszą wygrała Rose, druga jej rywalka Amerykanka) Louiis mówi Rose, ze ją kocha. Rose w finałowej rundzie używa maszyny do pisania, którą przysłał jej ojciec (w końcu docenił córkę). Rose wygrywa zawody (choć maszyna jej się na chwilę zaciela). Przyjaciel Louisa pokazuje amerykanom jego pomysł na kulkę zawierającą wszystkie litery, tak by maszyna się nie zacinała - pomysł na maszynę z głowica kulkową  (IW 1961 roku  zaprezentowana przez IBM- wygooglowane)

piątek, 22 marca 2013

Dopóki piłka w grze – czyli Baseball po Moanyball


Baseball -  narodowy sport amerykanów. Wiele, wiele filmów już nakręcono o tej grze. Był film  o lidze kobiet (Ich własna liga z Geeną Davis), o lidze nieudaczników  (Pierwsza Liga z Charlie Sheenem), familijny o aniołach i baseballu (Anioły na boisku), była nawet animacja (I ty możesz zostać super bohaterem) i wiele, wiele innych. W zeszłym roku został dostrzeżony przez Akademię film Mneyball (5 nominacji do Oscara, w tym dla najlepszego aktora Brada Pitta) i szczerze pisząc tylko dlatego obejrzałam ten film rok temu. Monneball traktowało o nowym sposobie prowadzenia drużyny w lidze Baseball`a. Bohater postanowił wykorzystać statystyki, analizy komputerowe do stworzenia drużyny. W Moneyball liczyły się dane, liczenie punktów, odbić, wykresy, tabele i prognozy. Nieważny był zawodnik, ważna była analiza. Za to w Dopóki piłka w grze mamy ukazane losy selekcjonera w erze post Maneyballowej. Stary wyjadacz, z wieloletnim doświadczeniem, zbliżający się do emerytury ma za zadanie sprawdzić nowego zawodnika. Szefowie twierdzą, że jego metody są przestarzałe, nie korzysta z komputera, ma „zwyczajne notatki”, zastanawiają się nad zakończeniem z nim współpracy. Jednak Gus Lobel woli obserwować gracza niż zdawać się jedynie na dane. Przyjaciel selekcjonera informuje jego córkę o niepewnej sytuacji w pracy. Zaniepokojona Mick, która jest na co dzień prawniczką, przyjeżdża by pomóc ojcu (którego niekoniecznie cieszy ten fakt, jest przekonany, że sam sobie poradzi). Czy cenniejsze okaże się indywidualne podejście do zawodników, obserwowanie ich gry, rozumienie problemów? Czy dzięki wspólnemu obserwowaniu meczy ojciec i córka wyjaśnią sobie nieporozumienia z przeszłości?
Dopóki piłka w grze jest reżyserskim debiutem Roberta Lorenza, który jest producentem wielu filmów Clinta Eastwooda: J. Edgar, Medium, Oszukana, Invictus, Gran Torino, Sztandar Chwały, Listy z Ivo Jimy, Za wszelką cenę. (Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale ostatnio wielu producentów, aktorów bierze się za reżyserowanie. Angelina Jolie wyreżyserowała Krainę miodu i krwi, Ralph Fiennes debiutował filmem Koriolan. Czyżby zmienianie „profesji filmowej” było modne?). Za to w roli głównej możemy zobaczyć samego Clinta Eeastwooda. Jakoś jak widzę go na ekranie zawsze przychodzi mi na myśl postawa bezwzględnego rewolwerowca i Brudnego Harry`ego. Twardy, doświadczony facet, który zna się na swojej pracy (Paradoksalnie jeśli porównać ilość nominacji Eastwooda do Oscara w kategoriach najlepszy film/reżyser do najlepszy aktor, bardziej jest doceniany za pracę za, niż przed kamerą. Choć zaczynał przecież w starych, dobrych westernach). Pomyśleć, że Eastwood ma 82 lata a wciąż gra, reżyseruje. W roli drugoplanowej Justin Tiberlake (To ten piosenkarz, który świetnie też tańczy i tak, również potrafi nawet nieźle grać (Patrz z jego udziałem The Social Network, Wyścig z czasem, Na drodze do szczęścia, To tylko sex) i Amy Adams (niespecjalnie kojarzyłam aktorkę, choć obejrzałam 14 filmów z jej udziałem. Min. Główna rola w Zaczarowanej i Zaręczynach po Irlandzku i o dziwo czterokrotnie była nominowana do Oscara za rolę drugoplanową: Mistrz, Fighter, Wątpliwość, Świetlik).
Film dla obsady można obejrzeć, zagrany ok., fabuła niezła (tyle, że zakończenia się domyśliłam mniej więcej po 20 minutach…), taki typowy dramat sportowy. 6/10.

Ciekawostką jest, że w filmie pokazana jest krótka scena wspomnień głównego bohatera, gdy bije się w stodole, najprawdopodobniej wycięto to z wcześniejszego filmu z Eastwoodem Każdy sposób jest dobry.

SPOILER-ZAKOŃCZENIE
Gus zauważa, a właściwie usłyszał, jak wyjaśnia córce, że zawodnik, którego miał sprawdzić „nie trzyma rak” (chodziło chyba o to, że nie umie odbijać podkręconych). Odradza swoim szefom zakup tego zawodnika. Dzieli się również tym spostrzeżeniem z Johnnym. Szefowie Johnnego posłuchali, szefowie Gusa zawierzyli statystykom i jednak wybrali niepolecanego gracza. Johny jest zły na Gusa i odjeżdża. Gus kłóci się z córka. Gus zostawia córkę i wraca autobusem sam do centrali. Mick przed hotelem widzi jak młody chłopak rzuca niezwykle szybkie piłki (chłopak, który podawał wodę wcześniej na boisku – jak rzucił workiem, od razu wiedziałam, że to on będzie nowym odkryciem, a miotacz, którego mieli obserwować okaże się niewypałem). Na zgrupowaniu wszyscy się spotykają. Mick przyjechała z uzdolnionym miotaczem. Każe mu rzucać by sprawdzić nowego pałkarza. Szefowie rozumieja, że powinni byli słuchać Gusa. Córka Gusa zostaje managera uzdolnianego miotacza. Okazało się, że doświadczenie selekcjonera jest ważniejsze niż statystyka…